czyli 'dlaczego napisałem whisky dwa razy?' - ile sherry w whisky?
Wiktor - Śro Gru 08, 2010 11:31 pm Temat postu: ile sherry w whisky? Korespondując dzisiejszego wieczora z miłą, znaną co poniektórym firmą Aceo, zrobiłem mimochodem krótką przebieżkę po kilku whisky mocniej "zszerowanych". Jakaś niepełnoletnia HP, potem ciut młodsza Aberlour, a teraz Bunna - niemal moja równolatka...
Trzaskając paszczą w jako-takim ukontentowaniu smakowym, nie mogę jednak przestać zadawać sobie pytania: jaka jest ilość sherry, poza którą niuanse dzielące whisky stają się na tyle mało znaczące, by postawić duży znak zapytania przy wydatkowaniu kroci na kosztowne edycje whisky ex dark sherry cask właśnie? Na dobrą sprawę bowiem, te trzy próbowane łychy były tak podobne, tak sherrowo przytłumione, że mogłyby pochodzić równie dobrze z tych samych alembików - "po omacku" ni cholery dojść, która jest która...
Rajmund - Śro Gru 08, 2010 11:46 pm
Jak dla mnie, to niech sobie będzie tej sherry ile chce, byle whisky nie waliła paloną gumą, czy mokrym plastrem opatrunkowym. W życiu spotkałem dosłownie kilka whisky sherrowych, które spełniały ten warunek. No, może kilkanaście. Co ciekawe, te najfajniejsze były nieprzyzwoicie stare, więc wpływ beczki był w nich potencjalnie największy (np. Tomintoul 1968, czy Whisky That Cannot Be Named (Glenfarclas) 50yo z Adelphi), a jednak charakter whisky dał radę się jakoś w nich zachować. Wniosek z tego jest taki - moim zdaniem - że jeśli whisky dała się zdominować przez sherry, i nie da się jej odróżnić od innych, to lepiej chyba kupić sobie butelkę porządnej sherry.
(Odezwał się ponury głos znad szklanki Velkopopovickeho Kozla)
Pozdrawiam,
Rajmund
|
|
|