czyli 'niewiele pamiętam ale...' - Wojciechowe winszowanie pod wierchami
Rajmund - Czw Sty 06, 2011 12:31 pm Temat postu: Wojciechowe winszowanie pod wierchami Co prawda, było to spotkanie co najwyżej półoficjalne, ale że okazja nie byle jaka - urodziny Wojciecha, jednego z Ojców Założycieli - a i zestaw na stole (i wokół stołu) przedni, warto wspomnieć o tym, co wydarzyło się wczorajszego wieczora w Karpaczu.
Szczegóły dotyczące poszczególnych whisky, wraz z oceną, spisywał skrupulatnie Dawid, i na pewno niedługo je tutaj poda. Ja powiem tylko, że ciągle jestem pod wrażeniem Ardbeg Committee Bottling z 2002, Glen Grant 1961, nieziemskiego aromatu Strathisla 1961, a także najzwyklejszej, oficjalnej Lagavulin 16yo. No, nie takiej znowu zwykłej, bo to bottling z drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych! Potwierdziły się przypuszczenia niejednego z nas (a już na pewno moje) - whisky butelkowana obecnie to zdecydowanie nie ta sama whisky, którą butelkowano dekadę i więcej temu. I nie są to zmiany na lepsze. Miło było też (oj, jak miło!) przypomnieć sobie jak potrafi smakować stara, dobra Ardbeg. Destylowana w latach siedemdziesiątych, starannie dobierana i butelkowana na przełomie wieków i tysiącleci. Ach...
Jeszcze raz wielkie dzięki, Wojciechu, za tę ucztę
[Po kilku godzinach...]
Zajrzałem właśnie do zdjęć zrobionych wczoraj. Oto co na nich znalazłem i/lub co mi przypomniały:
Strathisla 1961 Gordon & MacPhail - niesamowity aromat starejm, dobrej whisky z beczki po sherry. Cudowna złożoność i harmonia. Rozczarowanie na podniebieniu, ale i tak chciałbym taką whisky mieć na co dzień w barku.
Tomatin 1975 32yo Douglas Laing - kolejny dowód na to, że nawet w Tomatin kiedyś wiedzieli jak się robi whisky. Znowu piękna, złożona sherry. O ile mnie pamięć nie myli, więcej harmonii między aromatem i smakiem niż w przypadku Strathisla.
Bowmore Claret OB - Jezusie Nazareński, co ta whisky wyprawiała! I w aromacie i na podniebieniu, niewiarygodna wręcz ewolucja. Pierwsza partia Bowmore wykańczanej w beczkach po Bordeaux, pojawiła się na rynku jakoś na początku wieku, zastąpiona później Bowmore Dusk, która już tak wielka nie była.
Glen Grant 1961 (but. 2006), Gordon & MacPhail - no i komu przeszkadzało pędzenie takiej whisky w Glen Grant? Kto odpowiada za zepsucie destylarni i jej produktów...? Znowu mocne sherry.
Karuizawa 1971, cask 6878, (but. 2008) - moim zdaniem o klasę lepsza od próbowanej w Szczecinie Wait La Mazurka. Dobra whisky, lecz już wiem, że fanem japońskich whisky nie zostanę.
Mosstowie 1975 32yo, Duncan Taylor (but. 2007) - nareszcie bardzo przyzwoita whisky z beczki po bourbonie. Piękne, ziołowe akcenty.
Lagavulin 16yo OB - otwarcia tej butelki oczekiwałem ze szczególnym biciem serca. To ni mniej ni więcej, a butelka whisky butelkowana w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, a więc z dużym prawdopodobieństwem ta partia, w któej swego czasu się bezgranicznie zakochałem. Później, szczególnie w ostatnich latach, miałem wrażenie, że Lagavulin 16yo OB, czy dowolna inna Lagavulin, to już nie ta bajka. No i nie wiedziałem czy to mnie się w głowie poprzewracało z dobrobytu, czy rzeczywiście Lagavulin 16yo sprzed 15 lat, a Lagavulin 16yo butelkowana obecnie to zupełnie różne whisky. Na korzyść tej sprzed lat. No i uspokoiłem się. Pamięć jednak nie zawodzi. Tamta Lagavulin to przepiękna, subtelna, złożona whisky. Potężne uderzenie, ale obuch, którym wali nas w łeb, owinięty jest aksamitną husteczką. Wzorcowa wręcz, niedokuczliwa wytrawność, dym, jod, wodorosty - w postaci, jakiej już się nie spotyka w Lagavulin.
Ardbeg Committee Reserve (but. 2002) - i znowu, Ardbeg jak drzewiej bywało. Staruszka, destylowana gdzieś w latach siedemdziesiątych, starannie dobrana, złożona i rozlana w czasach, gdy w Ardbeg ze szczególną starannością pracowano nad reputacją nowej destylarni, garściami czerpiąc z tego, co zrobiła stara destylarnia. Cudowna, złożona słodycz, ledwie echo dymu, torfu i jodyny. Ale po chwili... Co za marsz po podniebieniu, co za ewolucja! Whisky, którą można postawić w Sevres jako wzorzec whisky z Islay. I niech się schowają wszystkie te islayowe młodziaki, co to nic innego do zaoferowania nie mają, tylko dym torfowy, który ma robić za cały aromat i smak, a któego po dwóch chwilach już nie ma. Dzisiaj rano obudziłem się spowity aromatem dymu torfowego. Nie wiem czy to zasługa Lagavulin, czy Ardbeg. A może siły połączone...?
Tyle miałem na zdjęciach, ale mam wrażenie, że zapomniałem o czymś, nie wszystko fotnąłem. Nie wspominam o dwóch osiemnastkach, gdyż nie miałem ich w ustach.
Pozdrawiam,
Rajmund
ElBocheno - Czw Sty 06, 2011 11:16 pm
Drogi Wojciechu, jestem Ci niezmiernie wdzięczny za zaproszenie i gościnę. Płynną ucztę jaką nam zgotowałeś bez żadnych wątpliwości należy porównać do poziomu dwóch najlepszych spotkań: legendarnego "młyna I" oraz niedawnego BoWoskiego X-mass'u.
Jeszcze raz STO LAT i WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!
Dziękuję, pozdrawiam i do zobaczenia wkrótce
Wielkie !!DZIENY!! dla pozostałych członków ekipy JG za zapewnienie opieki logistyczno-komunikacyjnej Pozdro, Chłopaki!!
pawcios - Pią Sty 07, 2011 12:19 am
Najlepszego dla Wojciecha, którego osobiście poznam już za miesiąc z groszem!
| Rajmund napisał/a: | | Karuizawa 1971, cask 6878, (but. 2008) - moim zdaniem o klasę lepsza od próbowanej w Szczecinie Wait La Mazurka. Dobra whisky, lecz już wiem, że fanem japońskich whisky nie zostanę. |
Gorsza była od Highland Park 12YO z Bladnoch Forum?
oscarez - Pią Sty 07, 2011 8:06 am
Panowie, szacunek. To Piwniczka Wojciecha ten Ardbeg, Lagavulin i Claret?
Clareta dobrze pamietam sprzed roku lub nieco ponad. Dla mnie niewiarygodny zupelnie. A aromat przestawia calkiem myslenie jak pachnie whisky lub jak pachniec nie powinna
[ Dodano: Pią Sty 07, 2011 8:06 am ]
No i spóźnione ale serdeczne życzenia!
Wiktor - Pią Sty 07, 2011 9:34 am
Właśnie właśnie, ten Claret... Trzeba go w końcu spróbować
ElBocheno - Pią Sty 07, 2011 10:45 am
Panowie, Claret, to jeden z najciekawszych i najbardziej zaskakujących alkoholi jaki miałem okazję pić. Ma wszystko to, czego ja osobiście oczekuję od wybornego trunku.
Pawcio - Pią Sty 07, 2011 12:46 pm
ja jusz doszedłem do siebie i moje 3 grosze.
Stolasz Wojciechu Stolasz!!!!
Piękny to był Jubileusz , mam nadzieję że kolejni koledzy będą się na nim wzorować
Zestaw whisky , po prostu powalający , przecierałem oczy ze zdumienia jakie to cudeńka ten nasz kolega wojciech w tej swoje słynnej piwniczce zamelinował.;))
Ardbeg Committee 2002 , niewiarygodne wciąż to samo olśnienie które juz kilka razy miałem przyjemność doświadczyć.Jakże inny to Ardbeg , jaki bogaty;)) Jaki delikatny , a jednocześnie potężny .WoW!
Lag........ OMG co to było , razy boskie!!! jak to waliło rybami;)) to aż sie wierzyc nie chce że to ta Lagavulin 16 YO !!! kosmos i w ciemno nigdy bym nie pomyślał że to może byc to;))) grama słodyczy , no może pól gramaprzez chwilę;)) ale wszystko natychmiast zakryła sól wodorosty , stare sieci rybackie i gnijące foki wywalone na brzeg ;0))))))))
Kuraizawa...... 1971 CS 64% , hmm.. pierwszy japoniec który zrobił na mnie jakieś wrażenie , pozytywne , aleee... zawsze jest jakies ale , takie wrażenie miałem jakby była to whisky syntetyczna , kilka doskonałych aromatów wymieszanych w super wyszukanych proporcjach ze sterylna dbałościa o szczególy, ale bez grama fantazjii.....
Tak jakby ktoś co do sekundy wyliczył ile ma trwać finish a ile czasu ma być kazda kolejna warstwa na języku , jakoś tak ... aleto mimo wszystko dobra łycha , droga , zdecydowanie nie warta więcej niż 100 ojro dla mnie , gdybym ja miał to wymieniłbym natychmiast na provenansa ))
Tomatin , dostał rano 2 sznsę i pięknie ją wykorzystał , świetna whisky , Mosstowie ach co za świerzość , 32 YO a smak tak orzeźwiający grama strych beczkowych akcentów , piekna łycha ,
Claret , mam ten fart że to mój 4kontakt z tą whisky, kontrowersyjna ale jeśli jest się cierpliwym wynagradza ....... kozak nie whisky.
Dzięki wszystkim uczestnikom za rewelacyjna atmosferę , spędzać czas z wami to czysta przyjemność.
pawcios - Pią Sty 07, 2011 1:14 pm
| Pawcio napisał/a: | | Tak jakby ktoś co do sekundy wyliczył ile ma trwać finish a ile czasu ma być kazda kolejna warstwa na języku |
Oszeszzzzzzzz... właśnie zdałem sobie sprawę ile jeszcze przede mną. Ja nie rozpoznaję takich myków... wiem ile trwa finisz, rozpoznaję smaki, ale nie wyczuwam takich rzeczy jak choćby zamach w postaci skrupulatnie co do sekundy wyliczonego czasu jego trwania.
Pawcio - Pią Sty 07, 2011 1:51 pm
| pawcios napisał/a: | | Ja nie rozpoznaję takich myków... |
za 10 lat będziesz miał to rozpracowane;))
pawcios - Pią Sty 07, 2011 1:55 pm
To powiedz Pawciu jeszcze jaki kolor butów miał na sobie Japoniec co kosił jęczmień przeznaczony do destylacji
Wiktor - Pią Sty 07, 2011 2:20 pm
Przecież z wypowiedzi Pawcia niemalże wprost wynika, że były brązowe i nie posiadały sznurowadeł (po kolejnych 5 latach znajomości z Pawciem i dla Ciebie stanie się to oczywistością)
pawcios - Pią Sty 07, 2011 2:34 pm
| Wiktor napisał/a: | | (po kolejnych 5 latach znajomości z Pawciem i dla Ciebie stanie się to oczywistością) |
Jeszcze napisz, że za 5 lat stracę włosy to zacznę Pawcia unikać
ElBocheno - Pią Sty 07, 2011 2:51 pm
Człowieku!! Ludzie płacą Pawciowi, żeby tracić włosy!!
Rajmund - Pią Sty 07, 2011 3:53 pm
| pawcios napisał/a: | | Gorsza była od Highland Park 12YO z Bladnoch Forum? |
Wiesz, jeśli kryterium oceny (bo innego nie widzę, tak różne to whisky) byłaby odpowiedź na pytanie "Której się napijesz?" podczas gdy w moim kierunku wysunięte byłyby dwie butelki, a ja dzierżę w dłoni jeden kieliszek... to u mnie wygrywa Highland Park. Bez jazdy.
Pozdrawiam,
Rajmund
oscarez - Pią Sty 07, 2011 4:54 pm
| Wiktor napisał/a: | | Przecież z wypowiedzi Pawcia niemalże wprost wynika, że były brązowe i nie posiadały sznurowadeł (po kolejnych 5 latach znajomości z Pawciem i dla Ciebie stanie się to oczywistością) |
Byly takie samurajskie, miękkie, płaska podeszwa, jak kapcie i miały rzemien pomiedzy duzym paluchem, a reszta...przeciez Pawcio to napisal
[ Dodano: Pią Sty 07, 2011 4:59 pm ]
A apropos kwitnącej wiśni to Sergio (nasz drogi Sergio) dostał jakiś transport Hakushu ale niespecjalnie wprawily go w zachwyt
|
|
|