czyli best of coś-tam ;-) - selekcja
Wiktor - Sob Gru 22, 2018 2:19 pm Temat postu: selekcja Nie było chyba jeszcze takiego tematu? A wydaje się ciekawy. W końcu wiele się dzieje w świecie whisky, wybitne bottlingi pojawiają się jak grzyby po deszczu, na mnożących się gwałtownie degustacjach organizowanych przez profesjonalistów i au-torytety złych whisky praktycznie nie ma, co beczka, to objawienie sezonu, co dram, to pełna satysfakcja...
Co dziś oznacza w praktyce pojęcie selekcji whisky, a zwłaszcza "dobrej" selekcji? Czym warto, a czym nie warto przy niej się kierować? Jakie znaczenie ma aspekt cenowy? Czy świadome ryzyko wyklucza się z poprawnością selekcji? Gdzie leżą jego granice?
Niech wstępną inspiracją do dyskusji będzie takie oto zdjęcie, przedstawiające zestaw butelek na degustację typu premium.
Co o nich myślicie?
loom - Sob Gru 22, 2018 4:52 pm
"Czasem jestem patologicznie świecki. Taki niedowiarek cholera. Nie uwierzyłem w praktyczne pojęcie selekcji, wyznawane (niesłusznie) przez kilku ludzi. Zdrowy rozsądek nakazuje obserwację i dystans. Nie wszystkim jednak. Są tacy, "którym się wydaje", że posiedli iście diabelską moc. Określiłbym tę moc czymś pomiędzy profetycznymi zdolnościami godnymi Nostradamusa czy innej Bławatskiej z śledczym zacięciem Poirot czy innego Holmesa. Problem polega na tym, że te metafizyczne zdolności pozostają ciekawe na kartach książek (kto lubi, ten lubi), a dochodzenia i dedukcja pozostają fajnym i pasjonującym zajęciem dopóki "śledczy" będzie traktować poszlaki z dystansem, a nie za pewnik będący fundamentem owych metafizycznych bajań. Wyznacznikiem prawdy objawionej, w którą człowiek jest w stanie niestety mylnie uwierzyć (...)"
*to nie jest fragment jednego z filmów "trylogii paranoicznej" Frankenheimera, ani przedmowa z biografii Rasputina, to mój "blog", który już mi się znudził przed ukazaniem się czegokolwiek ))))
A teraz konkretnie. Uważam, że nad każdą butelką warto się pochylić chociaż czasem szkoda wątroby. Nie jest problem w selekcji tego klubu, problem jest co ta selekcja ma wykazać. I tu cytat:
• Jak smakuje Macallan z lat 70-tych?
Różnie... czasem wspaniale, czasem bardzo przeciętnie (na pewno drogo). Ta butelka nie odpowie w pełnym wymiarze na tak zadane pytanie
• Co sobą reprezentują St. Magdalene i Banff i czy cały szum wokół zamkniętych destylarni ma w ogóle jakieś przełożenie na jakość whisky?
J/w
• Czy Caol Ila jeszcze raz nas zauroczy swoją whisky 25+?
dobry rocznik 84, słuszny wiek, ciekawy wybór, pytanie zamknięte tak/nie.
• Czy Ardbeg, butelkując pojedynczą beczkę, ponownie stanie na wysokości zadania?
Zapewne chodzi o tę konkretną ze zdjęcia, logika zachowana.
Mnie te flaszki generalnie podobają się, gorzej ze sformułowaniem myśli selekcji i pytań o nią.
Po krótkiej chwili:
Tamtaram... doczytałem:
Niestety w smaku była rozwodniona (nawet jak na swoją moc) i sprawiała wrażenie zwietrzałej. Przypuszczam nawet, że korek mógł być zwyczajnie uszkodzony i doszło do wzmożonej interakcji z tlenem.
Obawiam się, że na podstawie tego, co spróbowałem, nie mogę sobie jeszcze wyrobić jakiejś zdecydowanej opinii o Macallanach z tamtych lat, głównie ze względu na fakt, że ta whisky wydawała się zwietrzała i mam podejrzenia, że ta sama łycha z innej butelki mogła smakować znacznie lepiej. Na pewno jednak życzyłbym sobie i wszystkim, żeby obecne 10-letnie oficjalne Macallany miały podobny „nos”.
to mamy 'samowyjaśnienie' selekcji
Tomek1 - Sob Gru 22, 2018 6:43 pm
„Kasa Misiu, kasa” - to moim zdaniem jest klucz do układanki. Inaczej można robić selekcje, mając kilkunastu typów gotowych na wydanie po 500€ na weekendowe butelki, a inaczej przy zrzutce 400 PLN.
loom - Sob Gru 22, 2018 8:28 pm
Prawdy Janusza W. wiecznie żywe. Dołóżmy do tego kolejną ekonomiczną prawdę: 500 euro razy 10 łebków to co innego jak 500 euro razy np. 20 łebków .
Swoją drogą na degustacji tam było ok. 25-30 ludzi. Ładnie to wygląda, gadżety, wspólne wyjazdy, miło, wesoło, bez kwaśnych min i przewracania oczami.
Whisky to podobnie jak wino: wspólny stół i okoliczności. Chyba to tym Panom przyświeca, wypada trzymać kciuki.
Tomek1 - Sob Gru 22, 2018 10:07 pm
| loom napisał/a: | | Dołóżmy do tego kolejną ekonomiczną prawdę: 500 euro razy 10 łebków to co innego jak 500 euro razy np. 20 łebków |
To już śmierdzi upodleniem
Vorok4 - Pią Sty 24, 2025 10:47 am
| Tomek1 napisał/a: | | loom napisał/a: | | Dołóżmy do tego kolejną ekonomiczną prawdę: 500 euro razy 10 łebków to co innego jak 500 euro razy np. 20 łebków |
To już śmierdzi upodleniem |
a dodatkowo wszystko drożeje...
|
|
|