czyli 'niewiele pamiętam ale...' - małe spotkanie w Krakowie
oscarez - Pią Lut 05, 2010 9:09 pm Temat postu: małe spotkanie w Krakowie Wczoraj z Pawłem i Irkiem zrobiliśmy mały wieczór degustacyjny i poza Olmecą Gold i piwem trafiło nam się kilka dramów , a że tym razem padło na mnie jako kronikarza
donoszę o kolejności zdarzeń:
Nr1 to blind którym uraczyłem chłopaków. Oto kilka cytatów:
-jakieś zboczone Spey (Paweł)
-chyba jakieś wyspy (Irek) – i nawet nie podejrzewał jak był blisko
-jakaś Scapa?? (nawet nie podejrzewał jak był daleko )
Niespodzianką okazała się Nikka Yoichi 10yo. Ogólnie bardzo dobrze przyjęta, nikt nie odgadł nawet regionu
Po wąchaniach, niedowierzaniach, smakowaniach nastąpił…
Nr2 Benriach 12yo DT NC2 96/08 52.1%
Pamiętaliśmy go z Międzyzdrojów więc z przyjemnością po raz drugi wzięliśmy go pod lupę
Aromat: rozpuszczalnik, lakier do paznokci –na początku alkoholowy i zamknięty. Po chwili w kieliszku zaczęło się coś dziać. Pojawiły się ugniecione i dojrzałe morele, mirabelki, maślane bułeczki, lody śmietankowe i masa owocowej słodyczy.
Smak: mocny, słodki, alkohol lekko poszczypujący, jeszcze więcej śliwek mirabelek i moreli, brzoskwinie, migdały, lekka goryczka i więcej lodów waniliowych z bitą śmietaną
Finisz: długi, rozgrzewający, migdałowy i maślany.
Generalnie w tym wieku whisky mistrzowska. Rewelacyjny wypust.
Irek dał 8 punktów, Paweł oscylował między 7-8 ja mocne 7
Jako Nr3 Paweł zaserwował drugiego blinda.
Komentarze na gorąco:
- Irek: O kurwa…
- Ja: nie no Islay….
- Paweł chytrze no jakiś dymek tam jest…
Aromat: mokre skarpetki, stare kapcie, ziemia, glina, torf, sery, akcenty metaliczne, pół apteki, smoła i dogasające kłody w ognisku.
Smak: atak dymu, torfu, ślady cytrusów i Ardbegowskie medykamenty. Gorzkawy, wytrawny, mało złożony.
Finisz: krótki, rozgrzewający, torfowy. Wytrawny i dymny.
Z samego aromatu Irek obstawiał Laphroaiga ja Caol Ile.
Jak spróbowałem to odgadłem Big Peat.
Paweł lubi i punktował na 5-6, Irek i ja mocne 5
Vatted złożony z Bowmore, Caol Ila, Ardbeg i Port Ellen (według producenta ).Dla początkujących i lubiących Islay to dobra propozycja. Jak dla mnie zbyt mało kompleksowy ale cena… na koniec stwierdziliśmy, że Bowmora w nim mało, a Port Ellen…cóż, myślałem że wlanie tych trzech destylatów do beczki po Port Ellen żeby się przegryzły nie powinno upoważniać do wymieniania jej w składzie tego vatted malt…;)
Nr4 to Ardbeg 1991, 11yo 49% z serii Spirit of Scotland
Aromat: intensywnie słodki, letni kompostownik, medyczny, akcenty siarkowe, trochę przypalonego plastiku, masa dymu i akcenty morskie, sery- Ardbeg co się zowie.
Smak: wytrawny, torfowy, dużo dymu i stara apteka. Mocno dymny, lekko wędzony, ostrygi, wodorosty, popiół. Pochód klasycznych nut smakowych Ardbega.
Finisz: długi, rozgrzewający, korzenny. Dym i aspiryna. Po bokach języka lekko cierpki ale nie w sposób nachalny.
Jak dla mnie to bardzo porządny, młody Ardbeg. Nie zawiódł mnie ale i nie spodziewałem się jakiś nieziemskich wrażeń. Wart spróbowania.
Ja oceniam na mocne 6. Chłopaki się zagadali.
Nr5 Tormore 20yo Cadenheads, authentic collection 85-05 60.4% bourbon
Aromat: Burbonowa klasyka-intensywnie waniliowy, dębina, marcepan, przyprawy korzenne, dużo alkoholu, mocno pikantny. Początkowe wrażenie kiepskie ale po kilku minutach zaczął się rozwijać, pojawiły się śmietankowo-truskawkowe nuty które po chwili wyszły na pierwszy plan. Od tej chwili aromat bardzo przyjemny.
Smak: łagodny i krągły. Kremowy i słodki. Poszczypywanie korzennych przypraw, lody śmietankowo-waniliowe, polewa truskawkowa, sernik z bitą śmietaną…bardzo deserowy.
Finisz: długi, słodki i przyjemny. Włoskie lody waniliowe i bita śmietana.
Bardzo miłe zaskoczenie bo przekrojowo ta destylarnia nie zaskakuje jakością…punktowaliśmy równo. Same szóstki.
Jako ostatnia pozycja czyli Nr6: Bowmore 20yo DT 87-08 52.4% sherry cask
Aromat: mokre kartowy, waniliowy i torfowy, intensywnie korzenny, alkoholowy. Brzoskwinie, śliwki, morele. Lekki dymek. Generalnie nie zapowiada nic szczególnego.
Smak: I tu totalne zaskoczenie. Perfumy kwiatowe, akacja, olejek różany, dużo owoców, znowu brzoskwinie, lilje, morskie akcenty odległe ale obecne.
Finisz: długi, słodki, landrynki, Obsession Calvina Kleina…
Znakomita Bowmore, totalne zaskoczenie po nic nie zapowiadającym aromacie. Pora na Clareta bo ta Bowmore rozpaliła moją ciekawość
Chłopaki punktowali na 6 ja po zastanowieniu jednak 7.
Później nastapiło już łojenie tequili i gadki po południowej Afryce...ja zostałem przy Grolschu czego koledzy nie wiedzieć czemu mi darować nie mogli
Wojciech - Pią Lut 05, 2010 9:20 pm
Fajnie musiało być. Ciekawi mnie Tormore, nie pamiętam, czy kiedykolwiek piłem coś z tej destylarni. Fakt, Benriach to jest bardzo porządna łycha. Do Big Peata chyba nigdy się nie przekonam, jakoś z PE mi się wcale nie kojarzy. Claret będzie zupełnie inny, tego z niczym nie da się porównać.
oscarez - Pią Lut 05, 2010 9:30 pm
| Wojciech napisał/a: | | Ciekawi mnie Tormore, nie pamiętam, czy kiedykolwiek piłem coś z tej destylarni. |
Zobaczymy co da sie zrobic
Wojciech - Pią Lut 05, 2010 9:34 pm
Poczułem tęsknotę za Islay, ale w takim soft wydaniu. Nalałem sobie do kieliszka Blasdy. Nie jest to typowy Ardbeg, nie jest to wspaniała whisky, ale coś z Islay ma i przyjemnie się ją piję. Niestety już jej prawie nie mam
Rajmund - Pią Lut 05, 2010 9:36 pm
Kurcze, nigdy w życiu nie piłem Blasdy! Zostało Ci może trochę...?
Wojciech - Pią Lut 05, 2010 9:46 pm
A w Ardbeg nie dostałeś? Chociaż wtedy polewano lepsze rzeczy, ale Blasda też chyba była, bo flaszkę tam kupiłem.
Zostało jakieś 80-100 ml. Odkładam, nie wpiję
Rajmund - Pią Lut 05, 2010 9:52 pm
Żartowałem żeby Cię naciągnąć na dramika. Pewno, że piłem. Chociażby w Ardbeg. Byłeś przy tym
Pozdrawiam,
Rajmund
Wojciech - Pią Lut 05, 2010 9:56 pm
W Ardbeg było tyle ciekawostek do spróbowania, że Blasdę można było przegapić. A na dodatek byłeś biednym kierowcą.
windham hell - Pią Lut 05, 2010 10:11 pm
| oscarez napisał/a: | | I tu totalne zaskoczenie. Perfumy kwiatowe, akacja, olejek różany |
i własnie dlatego ulubiona whisky to własnie Bowmore
Rajmund - Pią Lut 05, 2010 10:43 pm
| Wojciech napisał/a: | W Ardbeg było tyle ciekawostek do spróbowania, że Blasdę można było przegapić. A na dodatek byłeś biednym kierowcą. |
Ale daleko mieliśmy do przejechania... A ile skrzyżowań po drodze... Wymagało to super opanowanego prowadzenia i pilnowania się na każdym kroku
Chociaż te babcie, które dość agresywnie próbowałem wyprzedzić na wąskiej i krętej drodze do Lagavulin, nie były zachwycone
Pozdrawiam,
Rajmund
Zirh - Sob Lut 06, 2010 12:17 pm
| oscarez napisał/a: | Wczoraj z Pawłem i Irkiem zrobiliśmy mały wieczór degustacyjny
[..]
Później nastapiło już łojenie tequili i gadki po południowej Afryce |
...bo Johannesburg pięknym miastem jest . A co do łojenia... zapomniałeś o zawartości piersiówki (Caol Ila), która miała tą wątpliwą (nie)przyjemność, że była pita na sam koniec - więc kubki smakowe za cholerę nie mogły jej zidentyfikować jako CI... mimo że przecież jest powszechnie znana i lubiana . Przypomniała mi się zawartość piersiówki Pawcia na "afterku" po spotkaniu w Petrusie - smakowała bardzo bardzo... a to był bodajże Macallan Fine Oak
Tak czy siak - było miło, szybko się skończyło, do rychłego "replaya" zachęciło
Pawcio - Sob Lut 13, 2010 9:43 am
| Wojciech napisał/a: | | Fajnie musiało być. Ciekawi mnie Tormore, nie pamiętam, czy kiedykolwiek piłem coś z tej destylarni. Fakt, Benriach to jest bardzo porządna łycha. Do Big Peata chyba nigdy się nie przekonam, jakoś z PE mi się wcale nie kojarzy. Claret będzie zupełnie inny, tego z niczym nie da się porównać. |
Toć byłeś nawet w samej destylarni;))
Wojciech - Sob Lut 13, 2010 4:25 pm
Nie byłem, nie zwiedzałem, a co najgorsze chyba nie piłem.
Wiktor - Sob Lut 13, 2010 4:44 pm
Ach, taka przyjemna lektura - aż człowiek podegustowałby w końcu... Tormore również znam słabo, widać zasługuje na większą uwagę A Benriach DT wygrywający z pospolitakami Ardbegami - no, to mi się podoba!
jakieś zboczone Spey (Paweł) - w zasadzie, Paweł przecież trafił w samo sedno...
oscarez - Sob Lut 13, 2010 5:32 pm
| Wiktor napisał/a: | | A Benriach DT wygrywający z pospolitakami Ardbegami - no, to mi się podoba! |
Dla scislosci i w celu wyjasnienia jakichkolwiek niedomowien ze strony niektorych uzytkownikow forum: nie jest to wybitny Benriach Curiositas ani wysmienity Heart of speyside z gornej polki ocen
tylko poczciwy Duncan Taylor niestety, punktowany przez Wiktora na zaledwie 6
|
|
|