czyli 'dlaczego napisałem whisky dwa razy?' - Ardbeg Rollercoaster
Rajmund - Pią Lut 05, 2010 11:00 pm Temat postu: Ardbeg Rollercoaster Kręgi dobrze poinformowane twierdzą, że jakoś na dniach ma się pojawić nowa Ardbeg. Będzie się nazywać Rollercoaster, będzie miała 57,3% i w jej skład będą wchodziły whisky nie starsze niż rocznik 1997. A więc nowa młódź z Ardbeg trafia na półki. Na razie kręgi zbliżone do Ardbeg milczą na ten temat, ale jak coś się dowiem, to dam znać
Pozdrawiam,
Rajmund
rosomak - Pią Lut 05, 2010 11:39 pm
Co za szczescie ufff.... Juz sie balem, ze Ardbeg wypusci cos powyzej 17 lat co smierdzi zmeczona beczka, na szczescie trzyma sie ostatnio ustalonej trasy, czekamy na 3 yo 24h Zifandel finish!
Wiktor - Sob Lut 06, 2010 9:24 am
Samiśmy sobie winni, skoro jakieś 10-letnie limitowane edycje wyprzedają się na pniu (ktoś wspominał o 2h?) i to za średnio rozsądne kwoty Czekam na Ardbeg "Deliverance"
rosomak - Sob Lut 06, 2010 9:40 am
Lub "Straight from Alembique"
Wojciech - Sob Lut 06, 2010 2:44 pm
Ardbeg nie doszedł poziomu Arrana i Bruichladdich. Nie finiszuje swojej whisky w czym popadnie. Nie piłem straith from Alembique, ale "odstały zacier z kadzi" i smakował lepiej niż świeży spiryt z Kilchoman.
Częśc młodych wersji Ardbegowi im się po prostu udaje. Supernova czy Rennaisance są najlepszym przykładem.
Wiktor - Sob Lut 06, 2010 3:25 pm
Wojciechu, nikt tego co piszesz nie neguje Choć własne pochlebne notki i nadspodziewanie wysokie oceny mnie samego bulwersują Złości jednak polityka cenowa, opierająca się wprost na renomie "starej" Ardbeg... Młode wypusty, jakkolwiek sympatyczne (z Islay zdecydowanie wyżej stawiam jedynie Lagavulin) nie mają poza magią nazwy wiele wspólnego z tą "prawdziwą" Ardbeg, z połowy lat 70-tych choćby. Czyż nie?... Owszem, powie ktoś, dajmy jej poleżakować parę lat i wówczas porównujmy. Proszę bardzo. Jednak niech te młodsze wersje nie kosztują w chwili obecnej tyle, jakby były objawieniami na miarę Kildalton czy LotI. Osobiście, 100 funtów czy więcej, jakie musiałbym poświęcić by napić się Ardbeg w casku rocznik, dajmy na to, 1992 czy 1994, wolę wydać na naprawdę kompleksową łychę. Podkreślam równocześnie, że stare wersje Ardbeg to absolutna ekstraklasa - i im większa przepaść do nowej produkcji, tym żal bardziej za serce chwyta.
oscarez - Sob Lut 06, 2010 3:54 pm
a ja tam lubie Ardbega
rosomak - Sob Lut 06, 2010 3:59 pm
| oscarez napisał/a: | | a ja tam lubie Ardbega |
Coz, mozna lubic i Kilchoman... Pytanie, ktorego Ardbega. Mlode edycje sa jednak generalnie nudne. Lepiej zeby jednak potrzymali w beczce te kilkanascie lat wiecej.
oscarez - Sob Lut 06, 2010 4:03 pm
no to czekam, az potrzymaja
z OB to Uigeadail i AnB lubie. mowimy o tych w rozsadnych pieniadzach i dostepne.
rosomak - Sob Lut 06, 2010 4:16 pm
Jesli mowimy o rozsadnych pieniadzach to po sprobowaniu niemal 10tki ardbegowej mlodziezy szkoda brnac w to dalej - wszystko dosc podobne z niewielkimi wykrzyknikami przy ANB i Supernovej. Wole odlozyc i wziac cos naprawde dobrego niz bawic sie w przecietnosci za niewielkie sumy. Zreszta za coraz mniej "niewielkie"....
oscarez - Sob Lut 06, 2010 4:19 pm
oczywiscie, ze tak. Podzielam Twoje zdanie tylko czesciej mam ochote napic sie Islay. I jako daily dram taki Ardbeg sie sprawdza. kosztuje 60 euro i sprawia mi przyjemnosc. Podobnie jak Lag 16. A na mniej codzienne dramy mozna sobie zaplanowac cos bardziej wyszukanego i drozszego.
rosomak - Sob Lut 06, 2010 4:29 pm
Eee tam, za 60 euro to mozna miec aultmora, clynelisha whisky doris lub benriacha "bita smietana" - wole poszukiwania jednak niz te smolowe nudy bez warstw. A ze mlody Ardbeg sie sprawdza na codzien to prawda, ale "nie idzcie ta droga!".
oscarez - Sob Lut 06, 2010 4:53 pm
| rosomak napisał/a: | | clynelisha whisky doris lub benriacha "bita smietana" |
jednak stawiam nad te dwie AnB. ale to rzecz gustu. Benriach Bita smietana sie powoli konczy niestety.
Wojciech - Sob Lut 06, 2010 5:08 pm
Zgadzam się z Wiktorem, że Ardbeg zaczyna odczuwać skutki swojego sukcesu. Polityka cenowa to czysty interes. Dwie wersje Corryvreckana, dwie wersje Supernovej. Chociaż pamiętam, że bestia i pierwszy Corryvreckan miały ceny jeszcze całkiem normalne. Chyba szalony popyt odegrał tu rolę. Jeżeli pierwsza Supernowa rozeszła się w kilka godzin, to czemu nie zrobić drugiej jeszcze droższej. Przecież oni to robią dla kasy. Każda normalna firma przy takiej rozpiętości pomiędzy popytem, a podażą, podniesie cenę. Po co czekać kilkanaście lat, jeżeli za młodziaka można zebrać niezłą kasę. Ceny starszych wydań Ardbega w sklepach internetowych i na aukcjach to już czyste szaleństwo. Moim zdaniem te whisky, mimo że są świetne, nie są warte tych pieniędzy, ale chyba ktoś za to tyle płaci.
Do Kilchomana się chyba nie przekonam. Destylarnia jest brzydka. Dali się nam tam napić najgorszej w życiu Caol Ila, przy niej nawet ta z Młyna to byłą ambrozja. Może za jakieś naście lat okaże się, że Kilchoman zrobi dobrą whisky, ale może i nie. Czy ktoś pił dobrą Kininvie
mik_us - Nie Lut 07, 2010 5:31 am Temat postu: Re: Ardbeg Rollercoaster
| Rajmund napisał/a: | Kręgi dobrze poinformowane twierdzą, że jakoś na dniach ma się pojawić nowa Ardbeg. Będzie się nazywać Rollercoaster, będzie miała 57,3% i w jej skład będą wchodziły whisky nie starsze niż rocznik 1997. A więc nowa młódź z Ardbeg trafia na półki. Na razie kręgi zbliżone do Ardbeg milczą na ten temat, ale jak coś się dowiem, to dam znać
Pozdrawiam,
Rajmund |
Dobra informacja Na pewno spróbuję. Może zniknie niesmak po Blasdzie...
|
|
|