czyli 'niewiele pamiętam ale...' - More & More & More
Zirh - Śro Mar 03, 2010 12:39 pm Temat postu: More & More & More
Teatrzyk MiedzianyAlembik
ma zaszczyt przedstawić
MORE & MORE & MORE
czyli przebojowo-urodzinowo
Dramat w ośmiu aktach
nieco przydługi
Występują:
Solenizant (sławny antysemita, kuzyn znanej nagrody filmowej, miłośnik pięknych gitar i głośnych kobiet, czy jakoś tak), w skrócie Sol
Gość (typ spoglądający zza węgła, karmiący ukradkiem -od którego się puchnie- z nickiem przewrotnie perfumeryjnym), w skrócie Gos... nie mylić z Gosiewskim!
MORE (dużo, dużo różnych more)
hELLENa (występ gościnny, aczkolwiek znaczący)
Nie występują:
Woda (nie dojechała, nie było jej po drodze)
Miejsce akcji: W domu z betonu, gdzie nie ma wolnej miłości
Czas akcji: wieczór wczorajszy, wtorkowo-nocno-marcowy
Muzyczny motyw przewodni: http://www.youtube.com/watch?v=kIRs7ozcLmI
*****
Akt I: aultMORE 18 YO, 1989-2007, The Whisky Experience, sherry cask, 57,6%
Gość (rozlewając do kieliszków):
- no to pierwszy MORE;
Solenizant (wtykając nos do szkła):
- bardzo przyzwoicie daje po nozdrzach;
Gos: - nooo, nie jest nachalny;
Sol: - pięknie sherry czuć...
Gos: - ale to niestety Glenglassaugh z MofS nie jest!
Sol: - stary, ale nikt od niego tego nie wymaga
Gos: - mhmm, herbatka;
...pięć minut później...
Sol: - ciepła ta whisky, taka rozgrzewająca, ale nie natrętna;
Gos: - w sumie "brandowata" z lekka;
Sol: - eee, brandy to inna bajka;
Gos: - nie sądzisz, że jak za te pieniądze to dobry strzał?
Sol: - jak na swój wiek, i małą popularność destylarnii, pozytywne zdziwienie;
Gos: - ba!, koleżanka na stół z Berlina przyjechała
Sol: - ale strasznie okrężną drogą!
Gos: - tak czy siak, pożegnajmy ją czuje, bo jej znajomy właśnie wchodzi...
I w tym momencie na scenę wkracza znajomy: ardMORE
Akt II: ardMORE 12YO, 1996-2008, DL Old Malt Cask, 50%
ardMORE (chrząkając znacząco):
- cześć chłopaki, koopę lat;
Gość (drapiąc się po brodzie):
- zaraz, zaraz, czy my się nie znamy?
Solenizant (spoglądając z wyżyn swojego słusznego wzrostu)
- toż to przecież nasz funfel-kurdupel (20cl) z listopadowego piątkowego spotkania w Petrusie!
Gość (doznając nagłego olśnienia):
- A faktycznie, pamiętamy, pamiętamy, ale ten taki fulsajzowy jest, wskakuj do kieliszka!
...274sekundy później...
Sol: - wali tak samo, jak wtedy;
Gos: - noo, sery jak nic...
Sol: - kapcie, mówię Ci, kapcie!
Gos: - ale dymu i torfu jak na Spey cała masa!
Sol: - i stare rozklapiałe adidasy po lekcji WF-u;
Gos: - zaraz, zaraz, czy my dalej mówimy o PRZYJEMNOŚCI płynącej z whisky?
Sol: - szczypie w język, jak ten Ardmore od Stirka który też wtedy był degustowany...
(nagłe zamieszanie, pomieszczenie ciemnieje, deus ex machina, w kłębach dymu pojawia się zarys butelki na blacie, z widocznymi literami ...MORE)
Solenizant (drżącym głosem):
- Ty... popatrz, to ten Ardmore od Stirka! Zupełnie jak żywy!
Akt III: ardMORE 13YO, 1994, David Stirk, Exclusive Malts
Gość (zdziwiony):
- normalnie czuję się jakbym miał deja-vu :-/
Solenizant (rozpromieniony niemożebnie):
- niech wpada w szkło, byle szybko, wtedy był zaje*&%#!sty;
Gos: - noo, nic się nie zmienił: jak waniał, tak wanieje. I wcale mnie ten odór nie drażni;
Sol: - baaa! Pamiętam, co o nim wtedy pisałem: "niesamowite wrazenie. Smierdzace sery, masa torfu...bardziej jak mlody Lap w casku";
Gos: - w pełni się zgadzam, ale ten poprzedni ardMORE też daje radę;
Sol: - jakby ktoś spróbował tego w ciemno i miałby określić region, mógłby popłynąć haniebnie;
Gos: - daj mi spokój, jak sobie przypomnę zboczony Spey, którym się okazał japończyk...
Sol: - hahaha, ale Don Wiktoros napisał, że w sumie niewiele się pomyliłeś;
Gos: - omamy, omamy, omamy
...siedemnaście mgnień wiosny później...
Solenizant (wąchając melancholijnie)
- dobry ardMORE nie jest zły;
Gość (z chytrym uśmieszkiem):
- lepsze jest wrogiem dobrego!
(...i domówiwszy tych słów, wyjął z kieszeni małą flaszeczkę)
Solenizant:
- O!
... i zapadła cisza, bo kolega poprzednich MORE, dostojnie wjechał na stół
Akt IV: ardMORE 25YO O.B.
Gość (fałszywie nucąc pod nosem stary utwór dicho Captain Hollywood Project)
- more and more and more...
Solenizant (nerwowo podtykając kieliszek i oblizując spierzchnięte wargi)
- takie MORE to ja rozumiem!
Gos: - kolega z zagramanicy przybył;
Sol: - Berlińczyk? Ich bin ein Berliner!
Gos: - eee, nie, z wysp mglistych i deszczowych;
Sol: - pachnie ekstraklasowo, kompleksowo i megaodjazdowo!
Gos: - bo to stateczne MORE jest, takie oficjalne, pod krawatem, a nie dzikie i nieuczesane od niezależnych;
Sol: - guma, skóra, pyszności;
Gos: - ale i dym, i owoce, i kwiatki malutkie;
Sol: - I want more tego MORE!
Gos: - szkoda, że cena mniej smaczna, bo tyle funtów, co ojciec Wirgiliusz miał dzieci...
SOl: - takie rzeczy tyle kosztują;
Gos: - Smoky Speyside rulez!
...szast, prast, spod stołu jak z procy wyskakuje mała butelka i krzyczy: "mnie weźcie, weźcie mnie!"
Konsternacja.
Akt V: bowMORE Claret (bez określenia wieku, 12YO sherry & bourbon + 18mc Bordeaux ACE)
Solenizant (lekko zmieszany)
- A co Ty tu robisz?
Gość (sapiąc)
- Dawaj go, dawaj!
Sol: - no ładny kontrapunkt do poprzedniego MORE;
Gos: - o rany. Wącham kieliszek i nos mi urywa;
Sol: - ha ha, a nie mówiłem, że to perfumeria na maksa!
Gos: - tak, tak - ale tego jest tyle, że nie wiadomo na czym się skupić;
Sol: - pierwszy raz jak spróbowałem tego MORE, to z kapci mnie wyrwało;
Gos: - sephora, mydło, wiiiiinoooo i siarka lecznicza. Wszystkiego w ilościach hurtowych;
Sol: - ale JAKA siarka!
Gos: - (shrekując) Nie klep mi tu o siarce. Siarką mi tu nie mydli;
Sol: - ale popatrz na ten bursztynowy kolor, poczuj te malinki;
Gos: - łaaa. Winogronka z wodorostami, co za perwersja. I ta goryczka na sam koniec;
Sol: - takie MORE to jest MORE!
...minęło 56 strzałów znikąd...
Gość (sentencjonalnie):
- zapaliłoby się coś...
Solenizant (prychając):
- z dymu to tylko Islay!
Gos: - a wiesz, że nasi przyjaciele zza wielkiej wody mieli jaja z naszym MORE-claretowym
Sol: - ???
Gos: - no tak, stugębna plotka niesie, że eksperci z USA stwierdzili, iż etykieta tego bowMORE z apetyczną kiścią winogron może być myląca dla konsumentów, którzy będą myśleli, że kupują ...wino;
Sol: - eeech, Stany, Stany, fajowa jazda (nuci pod nosem T.Love);
Gos: - to tak jak w dowcipie o gościu, który chciał broń do strzelania. Sprzedawca był przekonany, że będzie strzelać do puszek (CAN, CANS), a gość mówi, że nie, że "mexicans, puerto-ricans, it's all the same"
Sol: - oooo, zajechało rasizmem!
Gos: - no ba! Skoro siedzę ze znanym antysemitą, jak coponiektórzy twierdzą, to mogę sobie i na takie dowcipy pozwolić;
Sol: no wiesz, ten mój antysemicki nos . Ale przynajmniej jeszcze działa, ten bowMORE po prostu pachnie bosko;
...NARRATOR ZZA KULIS: I rzekł Szef-Wszystkich-Szefów: nie będziecie pić tylko ambrozji. I zniknie Wam Claret, a pojawi się jego ubogi kuzyn...
Akt VI: bowMORE 15YO Darkest O.B.
Gość (wzdychając i wąchając pozostałości w kieliszku po poprzednim MORE)
- eeech, i gdzie tu sprawiedliwość :-/
Solenizant (rozlewając kolejnego MORE do szkła)
- nie narzekaj, bo Darkest zły nie jest
Gos: - ja wiem, ja wiem, ale pity po Clarecie? To taki mezalians trochę dla podniebienia;
Sol: - mezalians to byłby, jakby inny MORE, czyli podstawka CragganMORE na stół wjechała;
Gos: - ło matko, bleeee, masz rację, cieszmy się Darkestem!
...dziesięć minut i jedną dyskusję o świnkach morskich rozetkach z młodymi damami plączącymi się po lokalu później...
Sol: - wiesz, pasuje mi ten MORE jak cholera. Dobre, stosunkowo tanie, charakterystyczne dla całej destylarni akcenty, a zarazem kupa słodyczy, madera, owoce;
Gos: - Yurek mówił, że dla niego Darkest jest coraz lepszy; ostatnio jednak chyba stwierdził, że to nie to...
Sol: - może jeszcze z nim nie obcował wystarczająco długo?
Gos: - bo to tak samo jak z filmami u inżyniera Mamonia w Rejsie: "Lubię tylko te whisky, które już raz piłem"
GŁOS Z ODDALI: Mówisz i masz!
Akt VII: torMORE 1984 Cadenhead's (Authentic Collection, 20YO, bourbon, 60,4%)
Gość (patrząc pod światło)
- A tego MORE to ja już znam dobrze. I pasował mi całkiem, całkiem;
Solenizant (zblazowany poprzednimi sześcioma MORE)
- no zobaczmy, co tu w kieliszku będzie się działo;
Gos: - No jak to co? Kwiatki, bratki i stokrotki, deser spożywany w hamaku między drzewami, relaks, powiew lata w zimowe krakowskie wieczory
...trzy rzuty okiem na panoramę Krakowa z góry i jedną rozmowę na temat kontrowersji wokół nowej biografii Kapuścińskiego później...
Solenizantowy-Monolog-Kieliszkowy: ...O ja cię... ale fajne...kurdę, super... świeżutkie i słodziutkie... no normalnie przypomina mi Strathislę od Caden... rewelacja... no nie spodziewałem się... ale spoko pachnie... i ile się dzieje... zaj*&%$@!ty dram... jestem w szoku... Paweł, kupujemy full-size!...
Gos (dopijając swojego drama torMORE)
- no widzisz, zawrócił Ci ten MORE w głowie jak nie przymierzając Helena Trojańska Parysowi przed porwaniem do Troi;
(nagła ciemność, dym, światła stroboskopowe, werble, powabny sampel wdzięcznie odsłania swoją szyjkę ze zgrabną główką-koreczkiem)
hELLENa (prężąc się zalotnie):
- czy ktoś mnie wołał?
Akt VIII: Port hELLENa 23 YO, 1979-2002, Signatory Vintage, 43%
Solenizant (krygując się z lekka):
- ależ witaj, ależ nie trzeba było, ależ miło że wpadłaś, ależ zbieg okoliczności bo wczoraj Twoją koleżankę gościłem, ale tu same MORE siedzą...
Gość (ŁAkomie ŁYpiąc ŁOkiem ŁObleczonym ŁOkularami):
- no w końcu jakaś dama. To DAMY czy nie DAMY do kieliszka?
hELLENa (szepcząc powabnie w kieliszku):
- bo nie ważne jak się zaczyna, ważne jest jak się kończy...
Sol: - no Bosko jest normalnie, pełen kompleks;
Gos: - nie bosko, diabelsko - HELLen w końcu . Ale nie poznaję kolegi, czyżbyś się do hELLEN z portów przekonał?
Sol: - nigdy nie mówiłem, że są złe. Tylko, że dużo kosztuje obcowanie z nimi
Gos: - przyjemności z kobietami często są kosztowne, niestety . Szczególnie z takimi wytrawnymi, skórzanymi, słodkimi, warzywnymi;
Sol: - piękna jest, ale kurdę... zapach obiecuje znacznie więcej, niż w smaku jest;
Gos: - yhym, taka mała dziura się robi. Ale żeby każda whisky była taka...
Sol: - no na przykład Ardbeg Corryvreckan, który kilka dni temu został najlepszą whisky słodową świata, mi jakoś tak nie podszedł;
Gos: - może źle go wąchałeś? Pamiętaj, masz dwie dziurki, szkło pod odpowiednim kątem, wypluj potem to świństwo, bo przecież nie będziesz PIŁ whisky. To przecież fachowe rady masta-blasta whiskowego!
Sol: - Jim Murray na prezydenta!
Pojawia się narrator, który odczytuje z kartki oświadczenie:
PONIEWAŻ ROZMOWA SCHODZI NA PREZYDENTA I POLITYKĘ, ZMUSZENI JESTEŚMY DO ZAKOŃCZENIA PRZEDSTAWIENIA. A TAK WOGÓLE, TO KONIEC IMPREZY, BO MUSZĘ POSPRZĄTAĆ PO WAS TE BUTELKI!
*****
Epilog
hELLENa: Panowie, ja tu niedługo wrócę. I przyprowadzę koleżanki.
Sol: - Ty, a właściwie dlaczego to jest dramat w ośmiu aktach, a nie komedia?
Gos: - a wiesz dlaczego dziś się spotkaliśmy?
Sol: - no mam urodziny.
Gos: - mhmm, a które?
Sol: - o ku*^%! Fakt, to tragedia ((((
Kurtyna.
windham hell - Śro Mar 03, 2010 1:17 pm
Pojechałeś że Ho Ho
Czarek - Śro Mar 03, 2010 1:32 pm
też bym tak chciał
umiec pisać
pawelb - Śro Mar 03, 2010 1:47 pm
ucz sie Czarku,ucz a bedziesz tez tak pisal,pozdrawiam
/twierdze Modlin szturmujesz?/
Czarek - Śro Mar 03, 2010 3:02 pm
uczę sie polnie i to chyba za długo, zostanę przy wersji powiedzmy "myślowej"
a twierdzy tak jakoś chyba nie zdobędę
powermac - Śro Mar 03, 2010 4:47 pm
Paweł, ku*^% wymiękłem, brawo dla Ciebie!!!
oscarez - Śro Mar 03, 2010 6:09 pm
lekka konfabulacja ale a dramatach, tragediach i komediach dozwolone
to nawet fajny ten wieczor wczoraj byl...eee nooo
[ Dodano: Sro Mar 03, 2010 6:09 pm ]
[ Dodano: Sro Mar 03, 2010 6:15 pm ]
| Zirh napisał/a: | | Sol: - o ku*^%! Fakt, to tragedia (((( |
wiedzialem kur... ze do tego dojdziesz
Zirh - Czw Mar 04, 2010 7:27 am
| oscarez napisał/a: | lekka konfabulacja ale w dramatach, tragediach i komediach dozwolone |
Licentia poetica, mój drogi . Czasami przydaje się odmiana po opisie w układzie nos-usta-finisz
rosomak - Czw Mar 04, 2010 8:33 am
| Zirh napisał/a: | | usta-finisz |
Hmmm...
Pawcio - Czw Mar 04, 2010 9:16 am
Pic to juz wiem co piliście ale to zioło co żeś jarał w czasie pisania to chyba extraklasa bo ja musiałem czytac na raty;))
powermac - Czw Mar 04, 2010 4:18 pm
| Pawcio napisał/a: | | Pic to juz wiem co piliście ale to zioło co żeś jarał w czasie pisania to chyba extraklasa bo ja musiałem czytac na raty;)) |
Pawcio, hehehe, Kraków...
Pawcio - Czw Mar 04, 2010 6:57 pm
no włacha a jak byłem u was to nie poczęstowaliście stuffem
windham hell - Czw Mar 04, 2010 7:09 pm
obiecali tylko i nic
|
|
|