BOW must go on... - Nowi whiskomaniacy na forum
Pawloff - Nie Paź 02, 2011 10:12 pm
Ja popijam 18-stkę i zakładając, że to nie whisky i pije się ją dajmy na to na deser w sobotę po obiedzie jako strzał, to smakuje super!
To dwa różne alkochole...
Podobna sytuacja jest, ze starymi drogimi Cognac (nie mylić z tanią francuską brandy typu napoleon). Nie da się porównać do whisky. Zupełnie inna paleta smaków i bogactwo aromatów i inny sposób otrzymywania, a też dojrzewa w beczkach z dębu. Deugistacja przebiega w podobny sposób, z tym, że koniakiem trzeba dłużej się pobawić, rozgrzać go w dłoni nawet kilkadziesiąt minut przed spróbowaniem, aby wydobyć z niego cały bukiet... Trunek jeszcze bardzie zasłużony wśród koneserów, a przez fanów whisky, nie doceniany (albo nie odkryty) i na odwrót...
Cognac swoją pozycję i renomę ma od setek lat, Whisky Single Malt dopiero się wdziera. Fakt, że ostatnio sprzedaż rośnie geometrycznie...
Ale wszystko to kwestia gustu, jednym smakuje Whisky innym na odwrót.
Mnie dobry Cognac i SM i cały czas Starka (pita jako strzały).
rosomak - Nie Paź 02, 2011 10:18 pm
Coz, nie znam sie na koniakach natomiast w Starce, ktora pijalem nie raz, staram sie podobnie jak w whisky ocenic smak i zapach. W obu przypadkach jest tragicznie. Najlepiej jeszcze wypada Jubileuszowa 25letnia, ale znowu - w relacji jaosc cena jest to w moim odczuciu jakas masakra.
Pawloff - Nie Paź 02, 2011 10:25 pm
Piłem 10, 18 i jubileuszową 25 (tą tylko raz 40 ml na bankiecie). Najlepsza relacja jakość cena to 18-tka. była do dostania od jakiś 120 zł. Moim zdaniem, z pewnością lepsza od kilku podstawek SM, które kupiłem w Polsce. też w cenie 120-150 zł. Takiego Glenliveta 12 YO dajmy na to bije na pysk.
Co do 25 to nie wiele pamiętam, bo dużo tego dnia wypiłem i to nie była pierwsza, a bardziej dobijająca
Natomiast słyszałem też od kustosza z Polmosu, że ze starkami jest tak, że od 25 lat różnicy w jakości praktycznie się nie wyczuwa...
To też nie mam zamiaru przepłacać.
a co do 10 letniej, którą można było kupić za 50 zł 50% vol. to jest o niebo lepsza od podstawek kilku podstawek, które kupiłem z niepewnego źródła...
rosomak - Nie Paź 02, 2011 10:30 pm
Roznimy sie zatem w naszych odczuciach - ja Starki wiecej kupowac nie zamierzam. Wole Glenliveta 12 (kiepskiego swoja droga) niz jakakolwiek jej wersje.
Rajmund - Nie Paź 02, 2011 10:30 pm
No właśnie. Skoro poruszono tu wątek dobrych wódek, to ja chętnie dowiem się jakie to są te dobre koniaki. Bo tak sobie sączę Martella czy Remy Martin i jakoś głębi tam nie widzę, mimo najszczerszych chęci. Domyślam się, że to pewno odpowiedniki Glenfiddich 12yo i Ben Nevis 10yo, ale szczerze mówiąc, gdybym miał do wyboru, to sięgnąłbym po Glenfiddich i Ben Nevis.
rosomak - Nie Paź 02, 2011 10:35 pm
| Rajmund napisał/a: | | chętnie dowiem się jakie to są te dobre koniaki |
rowniez chetnie sie dowiem - podjalem stosunkowo niewiele prob znalezienia koniaku, ktory dorownalby sredniej jakosci single malt, ale rezultaty byly bardzo zniechecajace i zaprzestalem poszukiwan, moze ktos kompetentny doradzi co i jak.....
Rajmund - Nie Paź 02, 2011 10:38 pm
| rosomak napisał/a: | | Rajmund napisał/a: | | chętnie dowiem się jakie to są te dobre koniaki |
rowniez chetnie sie dowiem - podjalem stosunkowo niewiele prob znalezienia koniaku, ktory dorownalby sredniej jakosci single malt, ale rezultaty byly bardzo zniechecajace i zaprzestalem poszukiwan, moze ktos kompetentny doradzi co i jak..... |
Pytanie jest jak najbardziej szczere i bez jazdy. Przypominam sobie, na przykład, pewien rum (Pyrat???), którym uraczył nas kiedyś w Karpaczu Wiktor. Rum był przedni i chętnie bym po niego sięgnął niejeden raz jeszcze. Jestem pewien, że istnieją też koniaki, które potrafią zauroczyć. Ale gdzie one są i jak się nazywają...?
Pawloff - Nie Paź 02, 2011 10:52 pm
Nie wiem czy, aż tyle mam doświadczenia, żeby komuś radzić, ale z tego co piłem:
- Rhemy Martin byle nie w wersji VS jest ostra i nieokiełznana, nie lubię...
Czasami trafi się dobre VSOP. XO jest całkiem dobra.
- Martell też koniecznie nie VS, jeżeli VSOP to tylko Reserve de Crus, lub XO.
- Hennessy "Richard" - genialna, najbardzie złożona jaką piłem.
W zasadzie wszystkie Hennessy, które piłem bardzo mi smakowały PARADIS, XO, Fine de Cognac, a nawet VS. Ale wtedy to był pierwszy koniak VS po Metaxie... teraz może by już tak mnie nie oczarował...
Gautier XO,
HINE VSOP
Otard VSOP,
Courvasier VSOP
Camus VSOP
Budżetowo można też spróbować Larsen VSOP i XO.
Niezależne rozlanie Le Neptune VSOP.
Najlepiej smakowały mi te kupowane na lotniskach. Te w Polsce potrafiły zawieść...
Cogniac to mieszanka przeważnie około 100 do 200 Eaux de vie, które z osobna leżakowały sobie ileś lat w beczkach, a potem zostały umiejętnie łączone ze sobą (jak perfumy) i rozlewane do butelek.
W przypadku tych oznaczeń: VS, VSOP, XO trzeba zwrócić uwagę, że w tylko przypadku Cogniac się liczą. Czyli koniaki według tej klasyfikacji są wytwarzane z określonego rodzaju winogron, w zebranych w określonym czasie, w określonym miejscu (jeden z siedmiu regionów w Cogniac), destylowanycho określonej porze roku, w określony sposób, i co najważniejsze dojrzewające odpowiednio długo w dębowych beczkach.
W przypadku tanich francuskich brandy, coś co beczki nawet nie widziało, może się nazywać naraz "VSOP Extra Old Napoleon" i cuda na kiju, bo nie obowiązują ich żadne normy…
Jest wśród brandy kilka wyjątków jak Armagnac, czy Calvados tam z tego co się orientuję oznaczenia też mają swoją wartość.
[ Dodano: Pon Paź 03, 2011 12:09 am ]
| Rajmund napisał/a: | | Pytanie jest jak najbardziej szczere i bez jazdy. Przypominam sobie, na przykład, pewien rum (Pyrat???), którym uraczył nas kiedyś w Karpaczu Wiktor. Rum był przedni i chętnie bym po niego sięgnął niejeden raz jeszcze. Jestem pewien, że istnieją też koniaki, które potrafią zauroczyć. Ale gdzie one są i jak się nazywają...?. |
Myśle, że piszesz o Captain Morgan Black. Jeżeli był ciemny. Lub jakaś inna wersja
Jeden z najpopólarniejszych rumów. Z takim piratem na czarnej naklejcie...
rosomak - Nie Paź 02, 2011 11:15 pm
Nie ja to pisalem, ale nie chodzilo o Captain Morgan to akurat pewne
Pawloff - Nie Paź 02, 2011 11:20 pm
| rosomak napisał/a: | Nie ja to pisalem, ale nie chodzilo o Captain Morgan to akurat pewne |
Może być, bo szczególnie dobry nie jest
Rajmund - Pon Paź 03, 2011 7:09 am
Sprawdziłem. Na pewno chodziło o Pyrata
Dzięki za info dot. koniaków. Jak się nadarzy okazja, popróbuję.
Pawcio - Pon Paź 03, 2011 3:26 pm
| rosomak napisał/a: | | Rajmund napisał/a: | | chętnie dowiem się jakie to są te dobre koniaki |
rowniez chetnie sie dowiem - podjalem stosunkowo niewiele prob znalezienia koniaku, ktory dorownalby sredniej jakosci single malt, ale rezultaty byly bardzo zniechecajace i zaprzestalem poszukiwan, moze ktos kompetentny doradzi co i jak..... |
Jestem na dokładnie tym samym etapie, może są gdzies dobre burbony, koniaki , czy armaniaki , pijam jesli jest okazja.Zdecydowanie nie kupuje bo nie trafiłem na takiego który byłby warty swojej ceny, a przepłacac nie lubię.Bogactwem smaków i aromatów do niezłej SM żaden produkt nie zbliza sie nawet na chwile .Rum o którym pisze Rajmund to z tego co pamiętam jakies 24 czy 26 YO Portoryko , chyba?? tak kojarzę , ale pamiętam tylko że był dość słodko -melasowy może wśród rumów wybitny , ale mnie nie powalił...
Pawloff - Pon Paź 03, 2011 4:03 pm
Najlepsza relacja jakości do ceny to Martell VSOP Reserve de Crus w Polskich sklepach trudniejszy do dostania. Można go dostać w duty free już od 45 euro, czyli całkiem nie drogo i nie trzeba od razu kupować XO za 150 euro, żeby było smacznie i aromatycznie.
Dostępna ogólnie natomiast jest wersja VSOP Medaillon, ale ta nie dorównuje w najmniejszym stopniu wcześniej wspomnianej
Z koniakiem trzeba za to się bardziej cierpliwie obchodzić.
Po pierwsze mieć odpowiednie szkło – odpowiedniej wielkości lampki w kształcie bombki ze zwężonym wylotem i wykonane z cieńkiego szkła, aby koniak nabierał temperatury od dłoni.
Po drugie nie próbujemy od razu – nalewamy 50 do 100 ml i wąchamy jak pachnie, następnie ogrzewamy dłonią zawartość, która zmienia swoją temperaturę uwalniając przy tym co raz to nowe aromaty i coraz intensywniej pachnie.
Dajmy mu trochę czasu. Jak z kobietą potrzebna jest gra wstępna… Jeżeli jest to koniak typu XO (Extra Old – zwykle jego składniki to jest euax-de-vie osiągają do 30 lat) ogrzewajmy go przez odpowiednio długi czas w dłoni, nawet do 30 czy 40 minut.
Mieszajmy niech krąży w kieliszku i roznosi swój aromat. Naprawdę szkoda próbować już po 5 minutach zanim się go „podnieci”. Niech się dłuuugo rozgrzewa. Tu jak ma pachnieć rodzynkami to pachnie tak, że na drugim końcu pokoju czuć rodzynki. W whisky choć na opakowaniu pisało, że ma pachnieć rodzynkami, to chyba bardziej była siła marketingowej sugestii, bo rodzynki było czuć jak przez mgłę na dziesiątym planie i to tylko jak się o tym przeczytało... W Cogniac ten zapach jest niezwykle wyraźny, często dominujący.
Jeżeli ma Cognac pachnięć świeżymi, czy suszonymi owocami, miodem, czy starym dębem to ten zapach jest wyczuwalny od razu. W whisky jedyny zapach, który może dorównać intensywnością dobremu koniakowi to zapach dymiącego torfu, ale to dym, więc nie ma czego porównywać. Po prostu dym zawsze będzie najbardziej wyczuwalny (Nie piłem jeszcze wielu drogich i starych SM, więc na pewno są takie, które pachną wyjątkowo przyjemnie i intensywnie i bez cienia wątpliwości tak jak mają pachnieć, zbyt wielu koniaków też nie piłem, są tacy co pili więcej koneserskich egzemplarzy, ale było wiele koniaków, które urzekały zapachem i smakiem)
Po trzecie nie dolewajmy do niego, absolutnie niczego. Mistrzowie tworzą mieszkankę z wielu eau-de-vie, która już jest taka, jaka ma być i w domowych warunkach nie da się jej ulepszyć. Długie spokojne ogrzewanie dłonią wydobędzie to, co może wydobyć kropla wody z whisky.
I po czwarte, dajmy dojrzeć naszemu podniebieniu do picia 40 procentowego rozgrzanego (w dłoni) alkoholu. To nie od razu każdemu pasuje. Rzadko kto zakocha się od razu w rozgrzanym, mocnym alkoholu, niektórych parzącym w język alkocholu. Trzeba przez jakiś czas przyzwyczaić podniebienie, żeby dojrzeć do odkrycia wszystkiego co ma w środku.
Na zdrowie!
windham hell - Pon Paź 03, 2011 4:13 pm
można i tak ale jak chcę coś co pachnie jak rodzynki to kupuje rodzynki ,
a w whisky mam element zaskoczenia
rosomak - Pon Paź 03, 2011 4:42 pm
Jedyne co bylo bliskie smakiem SM to armagnacki - niemniej te z 1966, ktore mogly konkurowac ze srednia polka maltow kosztuja juz niemale pieniadze. Mimo watpliwosci i faktu, ze pilem kilka koniakow (zwlaszcza paskudny Hanessy XO) podejde do tego jeszcze raz....
P.S. Sa whisky, ktore pachna rodzynkami i nimi tez smauja, nie musza byc zaraz stare i drogie....
|
|
|