BOW must go on... - Nowi whiskomaniacy na forum
Wojciech - Pon Paź 03, 2011 4:46 pm
Z kieliszkami to koniaku to bywa różnie. Riedel wypuścił w serii Sommelier kieliszeczek do Cognac XO. Idealny kieliszek do single malt
rosomak - Pon Paź 03, 2011 4:49 pm
Po prostu wzorowali sie na lepszym trunku
Wiktor - Pon Paź 03, 2011 5:29 pm
| Pawloff napisał/a: | | Podobna sytuacja jest, ze starymi drogimi Cognac (nie mylić z tanią francuską brandy typu napoleon). Nie da się porównać do whisky. Zupełnie inna paleta smaków i bogactwo aromatów i inny sposób otrzymywania |
No właśnie, nie da się porównać. A zatem nie porównujmy, hę? Tak samo jak nie piszemy, że "zamiast butelki 15-letniej oficjalnej Glenfarclas wolałbym kupić Marqués de Murrieta Ygay Reserva 2001", albo "skrzynkę ciemnego Starobrneńskiego"...
| Pawloff napisał/a: | | Trunek jeszcze bardzie zasłużony wśród koneserów, a przez fanów whisky, nie doceniany (albo nie odkryty) i na odwrót... |
Ryzykowne dość stwierdzenie. Wg mnie może właśnie dlatego tak niewielu fanów koniaków jest wśród fanów słodowej, bo ci drudzy mieli niejednąokazję aby porównać oba kanony? Chyba, że mamy na myśli fanów whisky mieszanej. Z takową koniaki mają faktycznie wyraźny wspólny mianownik - jak bardzo się nie rozpływać nad obecnymi w nich (bądź nie) smakami, jeden zawsze da się wyczuć: drapiący smaczek "czysto alkoholowy" Choć czasami, przyznaję, dość zręcznie ukryty - taka Henessy VSOP (ex dutyfree) pijalna, nader pijalna...
PS. Rum z Karpacza http://www.thewhiskyexchange.com/P-4543.aspx a był przecież jeszcze wcale nie gorszy http://www.thewhiskyexchange.com/P-4548.aspx pamiętacie?
Mistu - Pon Paź 03, 2011 7:21 pm
Dla mnie to już zupelnie ciemna magia, nigdy mnie to nie pociągało. Kilka spróbowałem i starczy mi na wiele lat. za to dobry rum chętnie popijam
Pawloff - Pon Paź 03, 2011 7:44 pm
| Wiktor napisał/a: | Ryzykowne dość stwierdzenie. Wg mnie może właśnie dlatego tak niewielu fanów koniaków jest wśród fanów słodowej, bo ci drudzy mieli niejednąokazję aby porównać oba kanony? Chyba, że mamy na myśli fanów whisky mieszanej. Z takową koniaki mają faktycznie wyraźny wspólny mianownik - jak bardzo się nie rozpływać nad obecnymi w nich (bądź nie) smakami, jeden zawsze da się wyczuć: drapiący smaczek "czysto alkoholowy" Choć czasami, przyznaję, dość zręcznie ukryty - taka Henessy VSOP (ex dutyfree) pijalna, nader pijalna... |
Akurat Hennessy VSOP nigdy nie próbowałem, zawsze coś innego w duty free wpadło w ręce.
Oj nie zawsze drapie... Na przykład Martell Reserve de Crus.
Przeważnie drapią młodziutkie VS - (mieszanka składająca się w większości z 3 do 5 letnich eau-de-vie) i niektóre VSOP. Od 200 zł da się kupić VSOP prawie "aksamitnie gładkie".
Natomiast jest coś w tym, co piszecie, że tania whisky może mile zaskoczyć, bo już od roku nie kupiłem żadnego koniaku, za to SM ze 20
Przemłóciłem większość łatwo dostępnych koniaków i w miarę przystępnych cenowo i to, co zostało do kupienia, a ma szansę mnie zaskoczyć, jest dla mnie poza zasięgiem cenowym Podobnie zresztą jak Glenlivet 1949...
To znaczy 40 ml bym spróbował, ale 0,7 kosztującej tysiąc lub więcej w życiu bym nie kupił.
Natomiast SM nawet i 18 letni potrafi drapać i piec świeżym spirytusem...
Ale za to jest bardzo dużo butelek w przedziale 200-300 zł, które potrafią miło zaskoczyć i do tego są dostępne w sprzedaży nawet w tradycyjnym detalu.
Co do uznania koneserów dla Cognac, wydaje mi się, że jest to powszechny fakt. Jak choćby to, że koniaki cieszą się uznaniem wśród koneserów od setek lat. SM to twór stosunkowo nowy, bo wcześniej i tak w większości, albo całości destylarnie produkowały na potrzeby blendów...
Oraz fakt, że stare koniaki osiągają niejednokrotnie ceny w setkach tysięcy, a nawet miliony...
http://www.luxlux.pl/arty...swiata_henri_iv
ten w królewskiej karafce, ale w zwykłej brudnej butelce też może drogo kosztować:
http://www.twardziel.pl/r...wiata,99,0.html
Czy dobre nie wiem i chyba szybko nie będzie mi dane spróbować
Co do tego czy Cogniac jest lepszy od Whisky nie wiem i raczej nie będę porównywać, bo wielu jeszcze nie piłem... Poza tym to zupełnie inna kategoria.
W tym momencie bardziej wciąga mnie SM.
Ale tak dobrego SM i tak ładnie pachnącego jak Hennessy Richard jeszcze nie piłem!
i zamierzam to nadrobić
Wiktor - Pon Paź 03, 2011 8:49 pm
| Cytat: | | To znaczy 40 ml bym spróbował, ale 0,7 kosztującej tysiąc lub więcej w życiu bym nie kupił. |
Hmm, czyżby po doświadczeniach z koniakiem? Bo w przypadku whisky tracisz wiele. Naprawdę WIELE. Bywają, owszem, świetne edycje i po 200-300 PLN, ale po pierwsze - żeby na taką trafić trzeba "przemłócić po drodze" dziesiątki, jeśli nie setki wersji (gdzie zatem oszczędność?), po wtóre: nadal nie mogą się równać ze świetnymi edycjami single malt z wyższej półki cenowej...
Nie utożsamiajmy, proszę, wyższej półki wyłącznie cenowej typu Dalmore Selene czy inna Mortlach 70yo, z wyższą półką jakościową, a która po prostu kosztuje więcej (bo musi). Nie wszystko złoto co się świeci, ale i nie wszystko co się świeci, to patyna!
| Pawloff napisał/a: | | Od 200 zł da się kupić VSOP prawie "aksamitnie gładkie". |
Oj, w takim razie przypuszczam iż pojęcie "aksamitnej gładkości" oznacza dla nas po prostu coś zupełnie innego...
| Pawloff napisał/a: | | SM nawet i 18 letni potrafi drapać i piec świeżym spirytusem |
I to jak Potrafi i 30-letni, i jeszcze starszy... Potrafią być kiepskie, wręcz fatalne. I drogie. Na szczęście są to wyjątki potwierdzające regułę, podług której "nie podcina się gałęzi na której się siedzi" Która to reguła, pozwolę sobie nadmienić, nie dotyczy ani whiskowej "blendo-masówki" ani popularnych koniaków, kupowanych przeważnie - jestem pewien - z uwagi na nazwę bądź ów szczególny "splendor", a nie wysublimowane smakowe walory
Pawloff - Pon Paź 03, 2011 9:04 pm
| Cytat: | | ...w przypadku whisky tracisz wiele. Naprawdę WIELE. Bywają, owszem, świetne edycje i po 200-300 PLN, ale po pierwsze - żeby na taką trafić trzeba "przemłócić po drodze" dziesiątki, jeśli nie setki wersji (gdzie zatem oszczędność?), po wtóre: nadal nie mogą się równać ze świetnymi edycjami single malt z wyższej półki cenowej... |
Tak jak pisałem w temacie SM zamierzam zaległości nadrobić
Ze względu na większą dostępność cenową…
W temacie Cogniac dla dalszego próbowania jest już mega przepaść cenowa, na którą szkoda mi kasy. Próbowałem Richarda, który kosztuje 7000 zł. tylko dlatego, że mogłem go zamówić w hotelu w ilości 20ml za 200 zł. i rzeczywiście powala, ale i tak dla mnie to za wysokie progi, więc na tym na razie zatrzymuję eksplorację tematu Cognac, wracając od czasu do czasu do sprawdzonych bardziej dostępnych cenowo egzemplarzy.
| Cytat: | | Bywają, owszem, świetne edycje i po 200-300 PLN, ale po pierwsze - żeby na taką trafić trzeba "przemłócić po drodze" dziesiątki, jeśli nie setki wersji ... |
Jakie na przykład SM w tej cenie są świetne? Pytam szczerze, zdając się na Twoje doświadczenie, bo szkoda błądzić, a samemu kupować za 500 zł i więcej duże ryzyko...
Wiktor - Wto Paź 04, 2011 7:08 am
Pamiętam jak Rajmund powiedział dawno temu: nie ma sensu wydawać na whisky więcej niż sto funtów, choćby była nie wiedzieć jak doskonała. Ponieważ parę lat od tamtej pory minęło, można więc by tę kwotę podwoić i sądzę, że znajdziemy się na racjonalnym na dziś dzień pułapie cenowym.
Spośród whisky wielokrotnie droższych, jakie dane mi było próbować, żadna nie stanowiła jakościowego skoku naprzód w stosunku do takich, gdzie przy wyższej cenie (nadal akceptowalnej) jakość jest już całkowicie bezkompromisowa. Innymi słowy, ja również nie kupiłbym whisky kosztującej kilka tysięcy złotych za butelkę (choćby miałaby to być legendarna Ardbeg Provenance), póki zbliżone doznania oferują bottlingi za -set euro.
Zaś co do Twojego pytania... W kontekście tego co napisałem nie liczysz mam nadzieję na dwustronicową listę To, co mogę przywołać jako przykład whisky niedrogiej a świetnej: Tomatin 20yo Dewar Rattray, Benriach 12yo Duncan Taylor for WD, niektóre edycje Aberlour A'Bunadh, Glendronach 1996 for 25th Anniversary World Wide Whisky, Lagavulin 14yo Classic of Islay, Ardmore 1997 Cadenhead's 11yo CS. Ostatnio zwracają uwagę naprawdę doskonałe wypusty Macduff vintage 2000 (różni bottlerzy).
Pawloff - Wto Paź 04, 2011 9:33 am
Dzięki za radę
Z tego co do tej pory znalazłem są to w większości edycje limitowane (Tomatin nawet zredukowana do 208 butelek…) Pewnie w 2007 czy 2009 były łatwo dostępne, ale w tym momencie praktycznie wszędzie gdzie uda mi się znaleźć, pojawia się rare edition „no loger aviable”
W Polskich sklepach natomiast totalna pustka.
Wydania zapewne to zacne i warte dalszego szukania, więc jeszcze popróbuję, może coś się zostało i nie będzie miało ceny dla kolekcjonera…
Z tego co mi podałeś, to polecasz niezależne limitowane bottlingi, a czy z official bottle nie znajdzie się czegoś wartego zakupu, w tym przedziale cenowym i ogólnie dostępnego?
rosomak - Wto Paź 04, 2011 10:26 am
Gwoli scislosci - ten Tomatin to 203 butelki i rzeczywiscie juz o niego nielatwo.
Natomiast Aberlour A'Bunadh w kilku batchach jest spokojnie do znalezienia (a w dodatku OB jesli komus tak starsznie na tym zalezy ). Nie ma tez jakiegos strasznego problemu z dostaniem mlodych Macduffow od niezaleznych bottlerow. Podobnie jak dosc ciekawych Glendronachow (rowniez niektorych OB). Ceny sa zwykle, na szczescie, jeszcze "niekolekcjonerskie" Lepiej chyba dolozyc te 20-30 euro (a czasem i to nie) i kupic rzadziej zamiast meczyc sie z oficjalnymi podstawkami (chyba, ze jeszcze sie ich nigdy nie probowalo).
oscarez - Wto Paź 04, 2011 1:15 pm
Na rzeczonego Tomatina mialem celownik kiedys i stwierdzenie "rzeczywiscie juz o niego nielatwo" jest duzym eufemizmem
rosomak - Wto Paź 04, 2011 1:51 pm
Mysle, ze sie jeszcze pojawi na aukcjach i nie sadze zeby osiagnal zawrotne sumy. Dewar Rattray w wiekszosci przypadkow jeszcze nie jest przedmiotem szalenczej pogoni kolekcjonerow
[ Dodano: Wto Paź 04, 2011 3:30 pm ]
P.S. Tu cos zblizonego - pewnie tez niezle:
http://www.ebay.de/itm/To...=item43a9c3cc08
Rajmund - Wto Paź 04, 2011 2:34 pm
| Pawloff napisał/a: | Z tego co do tej pory znalazłem są to w większości edycje limitowane (Tomatin nawet zredukowana do 208 butelek…) Pewnie w 2007 czy 2009 były łatwo dostępne, ale w tym momencie praktycznie wszędzie gdzie uda mi się znaleźć, pojawia się rare edition „no loger aviable”
[...]
Wydania zapewne to zacne i warte dalszego szukania, więc jeszcze popróbuję, może coś się zostało i nie będzie miało ceny dla kolekcjonera…
Z tego co mi podałeś, to polecasz niezależne limitowane bottlingi, a czy z official bottle nie znajdzie się czegoś wartego zakupu, w tym przedziale cenowym i ogólnie dostępnego? |
Jeśli można trzy grosze od siebie... Tak, wspomniane przez Wiktora edycje z natury będą limitiowane, gdyż są to najczęściej wersje pochodzące z jednej beczki (single cask), a więc ograniczenie do nieco ponad setki butele też nie bywa taką znowu rzadkością. A jeśli dany wypust zostanie dobrze oceniony, to - w erze intenetu - znika z półek natychmiast. Po chwili pojawi się nieco drożej na aukcjach. Trzeba więc trzymać rękę na pulsie.
A co do kwestii OB vs. independent. Jak już nie raz mówiono na tym forum, z niezależnymi zwykle mamy do czynienia z loterią. Bywają wypusty rewelacyjne, bywają średnie, a bywają beznadziejne. Z zasady jednak wersja niezależna będzie tańsza niż wersja OB - jeśli porównać ceny tych samych roczników czy tak samo starych whisky nierocznikowych. A jakość wersji oficjalnych? Jeszcze kilka lat temu można było w miarę bezpiecznie stwierdzić, że OB może nie nad szczyty nie wylatają, to jednak trzymają bardzo przyzwoity poziom, więc są wyborem stosunkowo bezpiecznym. Obecnie jednak, w sytuacji, kiedy niejedna destylarnia sprzeda wszystko, co wleje do butelek i opatrzy swoją marką, jakość wersji OB spadła dramatycznie. Nawet jeśli nie zmieniła się etykietka. O tym też nie raz tutaj rozprawiano - zwiększenie produkcji poza granice rozsądku musi się tak skończyć. No i nie ma gwarancji, że starsza OB będzie warta ceny kilkakrotnie wyższej niż cena "podstawki". Czasem wręcz przeciwnie. Do dzisiaj mam w barku odrobinę Bowmore 1991 16yo Port Matured 53,1% OB, która kosztowała krocie, a świetnie sprawdza się jedynie jako rozpałka do kominka/grilla/pieca. Sezon grzewczy zbliża się wielkimi krokami, więc się nie zmarnuje
O, wyszło więcej niż trzy grosze...
Pawloff - Wto Paź 04, 2011 3:41 pm
Dzięki opinie na temat OB i niezależnych
Będę jednak dociekliwy i przewrotnie zadam pytanie.
Czy z ogólnie dostępnych w tradycyjnej sprzedaży SM ( w Delikatesach typu Alma, Bomi, czy Alkohole świata etc. Hipermarketach Marko, Selgros, Auchan, Real itd.) da się kupić jeszcze dobrą SM w cenie 200-300 zł?
Do tej pory z tego przedziału cenowego np. próbowałem OB: Coal Ila 18 YO, Lagavulin 16 YO, Ardbeg Uigedail, Jura 16 YO, Laphroaig 15 YO, Glenfiddich 18 YO, Glemnomarngie Lasanta i Nectar D'OR i wspominam całkiem nieźle, zwłaszcza reprezentację z Isley i Jurkę…
Odpowiadając na pytanie retoryczne postawione przez Rosomaka, z wcześniej wymienionych przez Wikora butelek, nie miałem okazji próbować wersji OB...
Wiktor - Wto Paź 04, 2011 4:06 pm
Caol Ila 18yo, o ile mi wiadomo, nie jest już produkowana? A faktycznie BYŁA b. udana. Przynajmniej ta wersja w czarnym kartonie...
Pozostałych spośród wymienionych przez Ciebie wersji nie zaliczyłbym (na dziś dzień) ani do whisky wybitnych, ani do wartych szczególnej uwagi poszukiwacza, ani wartych zakupu w cenie 300 PLN. Poniżej 200, niewykluczone. Przy budżecie rzędu 300zł wysiliłbym się nieco (skąd takie przywiązanie do zakupów właśnie tam, gdzie drożej, albo nie ma praktycznie wyboru?), przeszukał ofertę sklepów internetowych, być może (symboczlinie) doinwestował zakup w razie konieczności, i cieszył się potem z czegoś w istocie poruszającego, zamiast zadowalać się "najlepszym spośród przeciętnego"
A ile frajdy może dać samo poszukiwanie!
| rosomak napisał/a: | | tu cos zblizonego - pewnie tez niezle |
A my jej aby nie piliśmy?... Jestem prawie pewien, że tak. I tego, że niestety nie mogła równać się z wersją 20yo, choć także zostawiała podstawki w pokonanym polu
|
|
|