BOW must go on... - Kodowane sampelki BOW
windham hell - Pią Mar 07, 2008 6:56 pm
Z wielką przyjemnością
Rajmund - Pią Mar 07, 2008 7:02 pm
Ja rzucę na nie nosem jutro. Po dniu spędzonym pracowicie w ogrodzie
Pozdrawiam,
Rajmund
Czarek - Pią Mar 07, 2008 7:06 pm
łe tam, tylko nosem, a jęzora nie pokropisz
Rajmund - Nie Mar 09, 2008 7:26 pm
Miałem to zrobić wczoraj, ale praca w ogrodzie mnie za bardzo zabiła. Wczoraj pozostało mi tylko piwo
Właśnie nalałem sobie pięć kieliszków z pięciu ponumerowanych buteleczek. Przepysznie pachną wszystkie. Nie wiem tylko czy publikacja tutaj czegokolwiek konkretnego nie zasugeruje pozostałych uczestników. Czy zapadły jakieś ustalenia jak publikujemy swoje spostrzeżenia?
Pozdrawiam,
Rajmund
Wiktor - Nie Mar 09, 2008 7:54 pm
Pora publikować! Kto się obijał i dotychczas nie poczynił notek - sam sobie winien
Rajmund - Nie Mar 09, 2008 8:00 pm
Nie tak szybko, ja dopiero je wywąchuję
Pozdrawiam,
Rajmund
Wiktor - Nie Mar 09, 2008 8:05 pm
A ja, na zupełnym "luzie", zabawiłem się w typowanie. Znaczy się, tak typowałbym nie wiedząc co-jest-co. Rezultat raczej zawstydzający W jednym przypadku dałbym sobie nawet rękę uciąć, że typuję właściwie. I chodziłbym już bez ręki
Rajmund - Nie Mar 09, 2008 8:09 pm
No, ja jestem w kropce. Pamiętam, że kiedyś mi coś tam pisałeś co będzie. Chętnie bym teraz znalazł tego maila, ale za cholerę nie wiem gdzie on. Chyba wywaliłem. Niech to szlag. Będzie porażka...
Pozdrawiam,
Rajmund
[ Dodano: Nie 09 Mar, 2008 8:20 pm ]
OK, to ja zacznę. Czekając aż mi podniebienie odtaje po degustacji próbki nr 1, skopiuję tutaj moje notki robione na gorąco. Oto one:
PRÓBKA 1
NOS: cieplutki, waniliowy, dębina, nieco dymu, jakby trochę morza, słoności, morza coraz więcej z czasem, cytrusy (grejfruty?), coś kwaśnego w tle,
SMAK: Słodka na początku, ale zaraz atakuje kubeczki i agresywnie szczypie, jakieś słodkie owoce wśród tej agresywności – gruszki(?) słód, bardzo grzeczna, choć wiele się nie dzieje na podniebieniu. Dym omywa usta. Mentolowo się robi na koniec.
FINISZ: Raczej długi, wytrawny, z echami dymu i mentolu na podniebieniu.
OCENA: 7
TYP: Gdzieś znad morza, cholerka. Ale nie Islay. Niech mnie licho... Trzeba strzelać – jakaś Brora może. Ale nie, Brora byłaby za droga w tym zestawie Kiedyś podobnie smakowała Inchogwer, ale z beczek po sherry. Czyżby Inchgower, ale z beczki po burbonie?
[ Dodano: Nie 09 Mar, 2008 8:42 pm ]
PRÓBKA 2
NOS: wyraźnie słodka sherry, ciepła, rozgrzewająca, rodzynki, karmelki, suszone owoce, marmolada różana, piernik, imbir, ani śladu palonej gumy, leciutki dymek
SMAK: Słodka rozkosz rozlewa się po podniebieniu, po chwili cierpnie, troszkę bardziej świeżych, śliwkowych owoców na podniebieniu, migdały; no proszę, coś cudownego mi robi na języku; jaki pochód... Pyszniusia whisky, doskonała. Lekki kwasek gdzieś się czai za winklem, ale nie przeszkadza. Pestki wiśni (?) Tak powinna smakować whisky z beczek po sherry. Rewelacyjna.
FINISZ: Słodki, momentami klejąco słodki, jak po daktylach, troszkę dymu.
OCENA: 8, a może nawet 9
TYP: Jeśli jest to whisky, której normalne, oficjalne wersje nie mają zbytnich wpływów sherry, to tutaj można wpaść jak śliwka w kompot typując. Świeża beczka po sherry potrafi zdominować whisky i przekłamać wyniki takiej degustacji w ciemno. Stawiam jednak na Speyside. Whisky zachowuje się na nosie i na podniebieniu jakby miała nie wiem ile lat, ale znowu tak być nie może, bo próbki byłyby niewiarygodnie drogie. Podobnie smakowała mi niegdyś bardzo stara Tomintoul 1967 z beczki po sherry. Jednak, z drugiej strony, nie miało być koszmarnie trudno, prawda, Wiktorze? Czyli whisky pochodzi z destylarni, która popuszcza czasem troszkę sherry.... To nie jest Aberlour, oni nie potrafią tak dobrych whisky robić Mortlach tylko w wersji oficjalnej jest tak dobra. Ale tam jest więcej torfu. Longmorn albo Glenfarclas?
ukaszu - Nie Mar 09, 2008 8:56 pm
majac pisac swe notki po Rajmundzie to bym sie raczej zaczerwienil : D
Rajmund - Nie Mar 09, 2008 9:08 pm
Uważaj, uważaj. Okaże się, że zupełnie nie trafiłem. Wiktor wiedział co ma w kieliszkach i rękę stracił
[ Dodano: Nie 09 Mar, 2008 9:09 pm ]
PRÓBKA 3
NOS: wyraźnie delikatna Islay – torf, dym, wodorosty, morze, słodycz, wanilia, ostra
SMAK:
Szybko przystępuje do ataku, wali po języku bezlitośnie, ale mało tu tej słodyczy z nosa; wyraźna słoność, jakaś płaska, niewiele tutaj się dzieje, na koniec słód.
FINISZ:
Słodki, zaskakująco szybko gaśnie, robi się wytrawny, zostawiając dym na podniebieniu.
OCENA: 4
TYP: Nie mam pojęcia co to może być. Krąg podejrzanych dość wąski – może Caol Ila, może Bowmore, raczej nie południowe wybrzeże Islay (Lagavulin, Laphroaig, Ardbeg), trochę zbyt agresywna na Bruichalddich, za stara na Kilchoman. Bunnahabhain w ogóle w grę nie wchodzi. Kurcze... Wącham i wącham... Bowmore to nie jest. Caol Ila albo jakaś ostrzejsza wersja Bruichladdich.
maro - Nie Mar 09, 2008 9:28 pm
wiem że nic nie wiem Wszystkie świetne, niby znajome, w mózgu czarna dziura.
Rajmund - Nie Mar 09, 2008 9:30 pm
Wiedziałem, że to się tak skończy. Właśnie to miałem na myśli, że osoba, która pierwsza opublikuje swoje notki zasugeruje pozostałych uczestników. Śmiało, panowie...
Ja, póki co, odpoczywam przed czwórką. Ale paskudnie mi pachnie...
windham hell - Nie Mar 09, 2008 9:35 pm
i ja myślałem oczymś nadmorskim przy jedynce a tylko ją spróbowałem
Rajmund - Nie Mar 09, 2008 9:57 pm
PRÓBKA 4
NOS: Wyraźna sherry, ostra; troszkę palonej gumy, w tle jakaś świeżość, kwiaty, dym i torf; z czasem palonej gumy i siarki coraz więcej; wymiociny niemowlęcia; niedobrze...
SMAK: (bez rozcieńczania) Po wstępnej, chwilowej ciepłej słodyczy, natychmiast staje się cierpka i ostra, język staje kołkiem, chyba trzeba rozcieńczyć jednak, wrażenie jakby mi się odbiło po ostrym jedzeniu; gdzieś tam jakaś słodycz próbuje się przebić; po chwili staje się kremowa i gładka, ale gdzieś w tle jakiś kwas; nie podoba mi się w ogóle, sprawdzę po rozcieńczeniu.
(po rozcieńczeniu) mniej agresywna, bardziej krągła i słodka, przyjemniejsza zdecydowanie; do ataku na język przystępuje po zdecydowanie dłuższym wstępie, ale ciągle jakaś płaska, jednowymiarowa; słodycz jakaś taka jabłkowa
FINISZ: Gorzki, jakby przegryzione pestki jabłek, cierpki, wytrawny, ogólnie niefajny.
OCENA: 3
TYP: Nie mam zielonego pojęcia. Jeśli (a tak zakładam) Wiktor wybrał whisky w miarę typowe dla destylarni, z których pochodzą, to znowu w grę wchodzi w sumie tylko kilka destylarni, które leżakują swoje whisky przede wszystkim w beczkach po sherry. Macallan jako pierwsza przychodzi mi do głowy, oni takie paskudztwo robią. Może Aberlour? Im też nie zawsze dobra whisky wychodzi. Ta kombinacja kiepskiej sherry i dymu torfowego wskazują na którąś z nich. Tak, tak będę obstawiał – Macallan albo Aberlour.
Pawcio - Nie Mar 09, 2008 10:12 pm
rajni ja ze wzgledu na grype żołądkową zostawiłem sobie tą zabawe na ten tydzień ,
od samego początku wiedziałem, że będzie jazda bez trzymanki, no ale włąśnie tak miało być.Jak do tej pory widze że 2 były wybitne i dwie nic specjalnego ,
Przypominam że każdy z biorących udział w zabawie powinien mieć przede wszystkim dobrą zabawę , nie sugerujcie sie opiniami innych zróbcie to po swojemu jak lubicie , czasem inny kieliszek może dać inne rezultaty.
Będę mocno zdziwiony, jeśli ktoś z nas trafi )
|
|
|