czyli 'dlaczego napisałem whisky dwa razy?' - Aktualności BoW (z pierwszej strony)
windham hell - Pią Kwi 22, 2016 9:20 am
| PawelWojcik napisał/a: | | "oby wiecej powstawalo i upadalo takich inicjatyw". |
bardzo w skrócie im więcej tym paradoksalnie gorzej
Wiktor - Pią Kwi 22, 2016 9:24 am
| PawelWojcik napisał/a: | | nie bedzie z tego bardzo dobrej whisky, ale bedzie znacznie lepsza, niz gdyby tego nie robiono. |
Zupełnie się nie zgadzam. Z teorią ewolucji również. Chyba, że wstecznej. I uwsteczniającej
Radzę popić te różnorakie finisze, te osławione oktawy, te quarter-caski, te przetorfione gnioty, co to wszystkie do kupy mają dać nam niby lepszy produkt. Dają, owszem, produkt inny niż coraz słabsza "baza", ale równie gówniany. Z pojedynczymi, doprawdy, wyjątkami. Nie zaklinajmy też rzeczywistości, że ktokolwiek czyni owe wysiłki dla sugerowanej (?) szczytnej idei, ze szlachetnych pobudek. Palcem by tych metod nie tknięto, gdyby nie upatrywano w nich impulsu czysto zyskowego Nie twierdzę, że z pobudek wyłącznie finansowych nie "wyjdzie" gdzieś-komuś-kiedyś zauważalnie lepsza jakość, ale upatrywanie w tych postępkach szansy na trwały progres nie znajduje w mojej ocenie żadnego oparcia w faktach. Wręcz przeciwnie, niezmiennie odnoszę wrażenie, że cała "dolna półka" jakościowo leży i coraz głośniej kwiczy. A ratunkiem okaże się na sam koniec powrót do korzeni, zmniejszenie wolumenów, większa staranność na każdym etapie produkcji i wierność (hem, hem) tradycji. Prawdom starej szkoły. Żadne tam eksperymentatorstwo, żadne rewolucje, ani epokowe odkrycia czynione w garażu
Pocieszny_PCS - Pią Kwi 22, 2016 9:26 am
| Wiktor napisał/a: | Rajmund napisał/a:
Chętnie też przyznam się publicznie, że się myliłem.
Sprytna deklaracja.
...ja również! |
Raczej wam to nie grozi
Co do destylarni to pewnie start będzie w miarę ok. Destylat może być nawet ciekawy, bo będą eksperymentować z drożdżami i zasypem. Problem będzie już na etapie leżakowania. Browarnicy traktują beczki strasznie po macoszemu. Zresztą jak się pytam na festiwalach piwnych jakie beczki, skąd, co było wcześniej w środku, który refill itd. to jakoś tak wszyscy stękają. Jedna Widawa wiosny nie czyni, zresztą oni też dopiero zaczynają się wgryzać w temat. A tak w ogóle to ta cała destylacyjna przygoda Brewdoga to chyba kolejny rozdział przepychanki z Diageo, które chciało kilka lat temu w mało wybredny sposób usadzić Brewdoga.
Co do wyrobów piwowarskich Rajmundzie, to też myślę, że szału nie będzie. Żadne piwo z Brewdoga mi jeszcze dupy nie urwało. Wynalazki takie jak Nuclear Pinguin czy Sink the Bismarck są po prostu paskudne. Podstawowa seria jest ok, ale nie ma co popadać w ochy i achy. Abstrakty, które miały być mega premium są bardzo średnie i bardzo drogie. Może w serii Paradox coś ciekawego się kryje, ale niestety nie piłem. Brewdog jest drogi i w niczym nie jest lepszy od innych zachodnich krawtowców robiących piwa w małych buteleczkach.
A Polski kraft musi okrzepnąć i się przesiać. Jak patrzę na twoim blogu i widzę jakieś Radugi, Dukle, Wojkówki, Trzech Kumpli czy tam inne to się nie dziwie, że ci nie smakuje. W Większości są to mistrzowie, który myślą, że dowalenie chmielu łopatą przykryje wady piwa. I potem człowiek musi pić taki krupnik na masełku z zalegającą i wykręcającą goryczką.
PawelWojcik - Pią Kwi 22, 2016 10:09 am
nadajemy na roznych czestotliwosciach.
kiedy nasi "przodkowie" wyszli z morza, potrzebowali kalorii, aby ogrzewac swoje ciala. najwieksza ilosc kalorii dawalo mieso, wiec nauczyli sie zabijac.
rynek nie pozwala na powrot dolnej polki do korzeni i wiernosci tradycji. zupelnie to sie nie oplaca, takie sa realia. mamy epoke jury w ewolucji whisky. inwestor mowi: to ma byc gotowe za trzy lata i tyle. whisky robiona tradycyjnie w trzy lata bedzie gorsza niz z tymi wszystkimi finiszami, przetorfowaniami, oktawami i.t.d.
zwyczajnie mam na dzieje, ze z tych eksperymentow, do ktorych producentow zmusilo zmieniajace sie otoczenie, pojawi sie stabilna i dobra technologia.
Rajmund - Pią Kwi 22, 2016 10:18 am
| Pocieszny_PCS napisał/a: | | W Większości są to mistrzowie, który myślą, że dowalenie chmielu łopatą przykryje wady piwa. I potem człowiek musi pić taki krupnik na masełku z zalegającą i wykręcającą goryczką. |
Nigdy nic innego nie mówiłem.
| Pocieszny_PCS napisał/a: | | A Polski kraft musi okrzepnąć i się przesiać. |
I to, obawiam się, nigdy nie nastąpi. Przy ich udziale w rynku na poziomie 1%, wystarczy klientów na te ichnie siki, wywodzących się z niezłomnych wyznawców kraftowej religii, którzy uwierzyli, że to właśnie tak piwo powinno smakować. Bo nigdy nie pili dobrego piwa/whisky. Wiesz, na co dzień pracuję z młodzieżą, z kolejnymi pokoleniami potencjalnych kraftowych wyznawców. Weź dzieci, które zachwycają się muzyką, słuchając jej ze słuchawek swoich smartfonów, takich wsadzanych w ucho, jedna osoba z kanałem lewym, druga z kanałem prawym w uchu, i wytłumacz im, że chodzi o głębię, złożoność, harmonię... Nie, po prostu ma napier**lać. Czy to bit, czy to chmiel - wszystko jedno. Albo zabierasz dzieciarnię na wycieczkę do Londynu, w Greenwhich chcesz ich zabrać do pubu na obiad, niech zobaczą porządny pub i niech nie pieprzą, że te speluny w kraju to puby - normalnie zostaliby tu wywaleni, bo nieletni, ale w porze obiadowej, na fish and chips spoko - a oni mówią, że nie, oni pójdą do McDonalda. I tak dalej.
I nie żebym chciał jakoś znęcać się na młodzieży, wrzucać do jednego worka, stawiać krzyżyk, ot tak. Bynajmniej. Obawiam się jednak, że idą czasy bylejakości, powierzchowności, pozerstwa, srajfonowatości. Ważniejsze od smaku - czy to whisky, czy piwa - jest żeby butelka świetnie się prezentowała na Instagramie. I żeby więcej lajków zebrać na fb.
Upierał się będę, że analogii między piwem i whisky jest ogrom. Funkcję torfu z whisky, w piwie pełni chmiel. Koniecznie amerykański. Im go więcej, tym w powszechnym mniemaniu lepiej. Nagminne są przypadki, gdy pierwsza warka jest całkiem, całkiem (patrz choćby Grodziskie), po czym leje się do butelek co popadnie i jak popadnie. Jak już tylko pojawią się dobre recenzje. Nikomu nie przypomina to kolejnych partii Uigeadail czy (Boże drogi!) Lord of the Isles - żeby już uczepić się tylko jednej destylarni? A krypto-sposnorowani blogerzy i tak wszystko wychwalą. No i ta banda przygłupich guru, piwnych trendsetterów, co to ciągną za sobą rzesze młodocianych wyznawców, głównie w kierunku "zaprzyjaźnionych" pseudobrowarów. W whisky nie ma tylko "destylacji kontraktowej" - jak już chcesz robić łychę, to sobie alembik musisz zbudować. I to co najmniej dwa.
maudite - Pią Kwi 22, 2016 10:36 am
Nasza piwna rewolucja żywi się modą na piwo, a amerykański chmiel jest mocnym pudrem, który skutecznie przykrywa niedostatki urody. Widać to, gdy biorą się za warzenie piw w stylach klasycznych, gdzie liczy się solidna robota piwowara i wiedza, gdzie nie da się niedostatków przykryć jakąś chmielową woalką. Dlatego mało kto robi koźlaki, style belgijskie, ogólnie pojętą dolną fermentację. Nawet nowofalowe RISy czy barley wine w 99% są kompletną klapą. A dobrego, klasycznego portera bałtyckiego najlepiej robią "starzy wyjadacze" - Kormoran, czy choćby Żywiec.
Chęci, "hype" i głośne krzyki nie zastąpią wiedzy i doświadczenia - Wy to widzicie na przykładzie whisky, ja mam lepszy pogląd na piwo, które też już dość długi czas pijam. Ale grupka przyklaskujących idiotów, sterowana przez kilka "autorytetów", zawsze się znajdzie.
Czajkus - Pią Kwi 22, 2016 2:48 pm
| Pocieszny_PCS napisał/a: | | I potem człowiek musi pić taki krupnik na masełku z zalegającą i wykręcającą goryczką. |
Skoro już mowa o krupniku i masełku, to Ja bardzo lubię i polecam ale krupnik z gęsim smalcem. Taki krupnik robi dość duże wrażenie, gdy się go proponuje, ale też ładniej wygląda, tego smalcu zasadniczo nie widać, czasem jakieś oka. Nie próbowałem co prawda masła klarowanego tylko zwykłego przy którym "osad" wygląda mniej apetycznie. Zastanawiałem się także czy dodatek tłuszczu, poza dodatkiem kalorii przy gorącym krupniku, nie ma tej funkcji, że zapobiega utracie alkoholu?
Pocieszny_PCS - Pią Kwi 22, 2016 3:52 pm
| Czajkus napisał/a: | | krupnik z gęsim smalcem |
Ale ten słodki kolorowy krupnik?
Swego czasu piliśmy krupnik podpalany i efekty były piorunujące, ale ze smalcem?
Rajmund - Pią Maj 06, 2016 1:35 pm
Trochę nowego tetryczenia:
http://www.bestofwhisky.pl/news.php?id=162
Przepraszam wszystkich, którzy już tę opowieść słyszeli. Na starość człowiek plecie w kółko to samo.
Wiktor - Pią Maj 06, 2016 1:55 pm
Powinni tego zabronić Wziął Rajmund i narobił srogiego smaka na dawną Islay. I na Ardbega, takim jakim być powinien...
To co, trzaśniemy jakiś przegląd w 2017? Akurat w rocznicę pobytu!
Rajmund - Pią Maj 06, 2016 2:01 pm
| Wiktor napisał/a: | | To co, trzaśniemy jakiś przegląd w 2017? |
Taaa, przywiozę skrzyneczkę.
PawelWojcik - Pią Maj 06, 2016 4:07 pm
a ja sie ciagle zastanawiam, czemu to sie tak dobrze czyta???
pewnie to pierwsze oznaki mojej starosci, czy lagodniej ujmujac "kryzysu wieku sredniego". bedzie tylko gorzej, te piekne chwile juz nie wroca i absolutnie to nie moja wina, tylko systemyu, otoczenia i.t.d.
w tamtych czasach nie pilem wisky, tylko wino i brandy, ale jak czytam takie texty, to jeb.. mnie nostalgia.
Wiktor - Pon Maj 09, 2016 5:14 pm
| Rajmund napisał/a: | Taaa, przywiozę skrzyneczkę. |
A wiesz, weź ją ze sobą na jesienne spotkanie do Przesieki. Przyda się
Rajmund - Wto Cze 07, 2016 8:17 pm
Takie tam, na gorąco:
http://www.bestofwhisky.pl/news.php?id=163
Pocieszny_PCS - Śro Cze 08, 2016 10:31 pm
No właśnie. Nie lepiej by bylo kupić te wygaszone destylarniei potraktować jak magazyny zamiast stawiać te falisiaki?
|
|
|