czyli best of coś-tam ;-) - Miszcze Whisky
maudite - Śro Paź 12, 2016 11:27 am
Najbardziej zabawne było, jak się p. Buss chwalił wszystkimi nagrodami w pobocznych kategoriach WWA (pomijając już kwestię, czy to konkurs znaczący czy nie, i dla kogo), a przypadkiem "zapomniał" wspomnieć, kto dostał główną I na pewno nie zapomniał przez to, że nagrodzoną whisky ma w ofercie rynkowy konkurent, który też uciął mu monopol na Kavalanowe cymesy, kupując je bezpośrednio z destylarni i sprzedając taniej, niż Tudor
To tak tylko wtrącam krótką anegdotkę z obrzucania się guano w małej piaskownicy polskich importerów
Rajmund - Śro Paź 12, 2016 11:38 am
| loom napisał/a: | O co w ogóle kaman? Kim jest ów malkontent, co to za napisanie artykułu w jakiejś gazetce lub otrzymaniu kilku flaszek już nie krytykuje? Jaka wódka? Jaki Kavalan?
btw w warzywach to się dopiero zaczynają probemy:)
p.s. jak już pada słowo frustrat w tekście poważnego człowieka to trąci sejmem. |
Wygląda na to, że Pan Jarosław poczuł się dotknięty tym wpisem: https://www.facebook.com/...?type=3&theater
No i wylał z siebie wszystkie żale, przy okazji ujawniając jak sobie radzi z krytyką (daje krytykującemu flaszkę lub kilka). Ten malkontent to najprawdopodobniej ja. Pan Jarosław wie, że w moim przypadku taki ruch może nie zadziałać. Albo nie zna adresu wysyłki tych kilku flaszek. Tak czy owak, pluje i gryzie na prawo i lewo. A że rzeczywiście od kilku numerów pojawiają się w magazynie Whisky moje artykuły, to Pan Jarosław bardzo łatwo przeliczył - najwidoczniej zgodnie ze swoją filozofią - i wyszło mu, że przestałem krytykować ów magazyn, bo mi za to zapłacono. Poziom rozumowania, do którego nawet nie chce mi się schylać, szczerze mówiąc. Zakładam, że rzeczywiście miał kiepski dzień, a że zawalony jest sprawami organizacyjnymi WLW, to i o wylew jadu nietrudno. Na kimś/czymś trzeba odreagować. Szkoda, że tak po tchórzowsku, w formie brudnych insynuacji. Cóż...
Podpowiem Panu Jarosławowi, że od kilku numerów również pisuję do Aqua Vitae, w którego kolegium redakcyjnym ów Pan zasiada osobiście. Może niech sprawdzi co sam firmuje - bo skoro moje artykuły w Whisky to przejaw sprzedajności, to dlaczego artykuły pisane dla Aqua Vitae miałyby być inne? I niech sprawdzi listę płac, może zorientuje się jakie kokosy się zarabia za takie pisanie. Nie żebym tu narzekał, ale doprawdy śmieszne to jest. Mam publicznie przywołać kwoty, które wchodzą w grę, Panie Jarosławie? I wtedy porozmawiamy o sprzedawaniu się?
Na wypadek gdyby ktoś jeszcze miał z tym problem, wyjaśniam. Owszem, zaangażowałem się w prace nad obydwoma wspomnianymi pismami. Nie żeby bez obaw o pojawienie się prędzej czy później takich insynuacji, jak te, o których tu mowa. Uznałem jednak, że mam dwie opcje - albo (1) do końca życia zostanę malkontentem i będę tylko bezproduktywnie krytykował publicystyczną działalność tego czy owego, albo (2) sam się w to zaangażuję, przyczyniając się tym samym do podniesienia jakości wspomnianych publikacji. Wybrałem to drugie. Bo nie da się nie krytykować, patrząc na jakość tego, co ukazywało się drukiem i co, siłą rzeczy, musi mieć jakiś wpływ na kształtowanie świadomości konsumentów whisky. Cytatów nie chcę przytaczać, bo to nie ma większego sensu. Wiem natomiast, że od chwili gdy zacząłem pisać dla magazynu Whisky - przy wszystkich zastrzeżeniach, jakie można mieć do jego formy i publikowanych w nim treści - w kolejnych numerach nie pojawił się ani jeden babol. Ani merytoryczny, ani interpunkcyjny. Może to jest to, co tak boli Pana Jarosława? Nie wiem, nie chce mi się wnikać.
Cokolwiek byśmy sobie nie myśleli o sobie nawzajem, Panie Jarosławie, taki atak personalny jest zdecydowanie poniżej poziomu, jakiego można by od Pana oczekiwać. Spierajmy się merytorycznie, ale czysto. Możemy się spierać o to czy współcześnie produkowana w Szkocji whisky rzeczywiście jest tak słaba, żeby przegrywać z byle Kavalanem, czy też o to czy nieznajomość pisowni nazwy jednej z najbardziej uznanych szkockich destylarni jest dopuszczalna u znawcy tematu. Czy też brak dbałości o tę pisownię. O cokolwiek, ale niech to będzie związane z whisky.
Pozdrawiam serdecznie.
loom - Śro Paź 12, 2016 5:16 pm
Teraz Polska! Może dobrze, że tam na Zachodzie nie znają naszego języka.
Swoją drogą czemu tak często musi dochodzić do prowincjonalnych, żenujących, prawdziwych bądź nie, pseudodojazdów na tle materialnym (dałem parę złotych za artykuł, butelkę i siedzi cicho)?
Czy ktoś na poziomie jakimś (jakimkolwiek, byle jakimś) może pozwolić sobie na tego typu wypowiedzi do kogokolwiek? Jak wszyscy mogą udawać, że nic się nie stało? Co to jest w ogóle? Czy krytyka w tym światku jest złem? Czy krytykanci to szmaciarze co za kawałek miejsca w byle szmatławcu lub za jakąś butelkę zmieniają swoje poglądy? Czyli niekrytykanci to tresowane małpy, a innych uciszy się ochłapami? Co to jest jebana sekta jakaś, totalitaryzm? Dziwię się, że taka sytuacja spotyka się z taką aprobatą...
Tomek1 - Śro Paź 12, 2016 5:26 pm
Żadną aprobatą. Napiszesz coś niezgodnego z oficjalną linią prowadzącego fan page, to wyznawcy ze wszystkich stron atakują. Wdawać się w dyskusje z ludźmi, którzy zawsze wiedzą wszystko najlepiej i we wszystkim są najlepsi, jest conajmniej bezsensowne.
Ruda - Śro Paź 12, 2016 10:12 pm
Machina nakręcania i sterowania ruszyła. To dopiero początek. „Kociokwiku” wszyscy dostali, każdy z tego tortu chce mieć swój kawałek. Wszelkie „instytucje” daleko już odbiegają od pasji i fascynacji whisky.
Dziwny jest ten świat Festiwali i wokół Festiwali….
patrząc na propozycje np. zaprzyjaźnionego forum oraz zaprzyjaźnionego sklepu z BOW, zastanawia mnie ile mają sztuk tych buteleczek? jeśli po jednym egzemplarzu, to dla ilu osób dostępne będą dramy? To co teraz my forumowicze (w tym ja) mamy się bić przy stoisku? robić zapisy na dramy? a może rozejdzie się pod stołem po znajomości? Bardzo mnie ciekawi to zjawisko. Na dzień dzisiejszy około 350-430 osób oglądało owe okazy (drugie forum). Przy ogromnej frekwencji jaka będzie, uważam, że to bardzo smutne podejście do tematu sprzedaży.
Aprobaty mają różne oblicza, wystarczy samokrytyka i „twórczość ekspercka (wywiad) „ Pawloffa zaakceptowana.
Wiele jest przykładów, ale to nie sedno sprawy.
| loom napisał/a: | | Dziwię się, że taka sytuacja spotyka się z taką aprobatą... |
co prawda, to prawda, wypada parę słów napisać. Wypowiedziałam się prywatnie, mogę i publicznie.
Za człowiekiem podążają jego wartości i zasady. Jak się zachowa, jaką postawę przyjmie wobec zdarzeń, na które nie ma wpływu? Czy wypowiedzi Pana Bussa na facebooku były zgodne z wartościami godnymi Lidera? Lidera ceniącego różnorodność ludzi i poglądów? Postępującego tak, aby zdobyć zaufanie, szacunek innych?
Odpowiedzi pozostawiam do rozmyślań……… „Prawdziwa cnota krytyk się nie boi” I. Krasicki.
Rajmund M.- prekursor trafnego, nowoczesnego rodzaju pisarstwa o Whisky. Autor niezliczonej ilości profesjonalnych, rzetelnych felietonów. Niezaprzeczalny Talent Pisarski. Niespotykana osobowość.
Panie Rajmundzie, zapewne jest więcej Twej „pracy charytatywnej ", niż tej tzw. „zarobkowej”, dlatego za PawlemWojcikiem, miej to wszystko jak „Julian Tuwim Wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, aby go w dupę pocałowali”.
P.S.
podsumowując wszystkie Festiwale w Polsce, smutne jest to, że Panowie „Twórcy” dysponujący doświadczeniem, ogromnym zapleczem finansowym, znajomościami w branży itp., mogli stworzyć coś unikalnego z Klasą. Jak jest to już Wszyscy wiedzą.
Wiktor - Czw Lis 03, 2016 11:51 am
Prawdziwy Znawca Tematu degustuje Grants'a i "mówi jak jest"
Oglądacie na własną odpowiedzialność
Zapamiętajcie:
1. Nie ma złych whisky.
2. Droga do whisky powinna zacząć się w Irlandii/Stanach Zjednoczonych.
3. Wszystko można mieszać z colą (40-letnią whisky oczywiście też).
4. Z 40 różnych whisky za każdym razem powstaje to samo.
5. Patrz w stronę Szkocji.
6. Każda whisky powinna dostać trzy szanse.
7. Kupując butelkę single malta za każdym razem dostajemy to samo.
8. Nie dajcie sobie wmówić, że coś jest od czegoś lepsze, lub gorsze.
9. "Endziel siee".
10. Woda jest potrzebna do smakowania whisky: 40% jest poziomem, przy którym nie wszystkie smaki da się wyłapać.
11. Mamy naprawdę dobre próby produkcji whisky w Polsce.
loom - Czw Lis 03, 2016 1:58 pm
No, w końcu jest poszerzenie (11) dekalogu whiskopijców. Mein Gott, mein Gott, warum hast Du mich verlassen?
Rajmund - Czw Lis 03, 2016 3:43 pm
O Jezu... Ja sobie obiecałem niedawno, że nie będę się nawyznęcywał nad Wielkimi Znawcami. Nawet tymi Certyfikowanymi. Ale ten koleś bredzi. W filmiku, który nam podrzucił Wiktor (powyżej), ale też tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=LZWsvDJ86ik
Fakty:
Nie ma i nigdy nie było destylarni Conval. Jest/była Convalmore
Convalmore nie zamykał Ian Millar, bo nigdy nie pracował dla DCL, do którego należała Convalmore.
Jeśli ktoś spędził "łącznie już kilka lat w Szkocji", głównie w Dufftown, to jest ślepy, jeśli nie zauważył ogromnego napisu na dachu Convalmore. Napisu, który głosi... "Convalmore". Nie "Conval". No dobra, ostatnio trochę wyblakł, ale on tam jest, zapewniam. Da się dostrzec i odczytać.
Na terenie Convalmore były/są magazyny, rzeczywiście wykorzystywane przez William Grant & Sons, nie było potrzeby niczego przerabiać.
Pytanie:
Jak się przenosi podłogę do słodowania z jednej destylarni do drugiej? Zbija się ten beton w jednej destylarni (Convalmore), mieli, miesza z wodą i zalewa podłogę od nowa w drugiej destylarni (Balvenie)?
Czepiam się drobiazgów?
OK, już się nie czepiam.
rosomak - Czw Lis 03, 2016 3:47 pm
Czepiasz sie czepiasz, a przeciez wazne, ze "Glenfiddich 12-letni jest wyznacznikiem dobrego speysidera"
Wiktor - Czw Lis 03, 2016 3:54 pm
Miał prawo! Po trzech miesiącach cierpień. Bólu. Nikomu ani słowa. Ani, ani... To niewyobrażalne, wytrzymać z taką wiedzą przez cały kwartał. Chodzić ulicami, wśród ludzi, żyjących tak zwyczajnie, beztrosko, niczego nieświadomych. To ciche bohaterstwo, ale i dotkliwe piętno wtajemniczenia.
loom - Czw Lis 03, 2016 4:18 pm
"2 beczki po sherry? ahaaa". Dajcie spokój, przykra parodia. O Misiu bez czupryny 'po kolorze wiedziałem, że będzie mi smakowało, niesamowite, jest wata cukrowa, tak wata cukrowa' już krążą legendy przecież.
JacekBee - Czw Lis 03, 2016 4:21 pm
I zaprawdę, powiadam Wam:
Przyjdzie dzień gdy z tęsknotą i nostalgią wspomnimy Kopańczyka. I wysokie standardy whiskowych kompetencji, które wyznaczał.
http://www.worldwhiskybase.com/omnie.php
"Większość opisanych przeze mnie Whisky/Whiskey otrzymuję w próbkach z wielu źródeł. Sytuacja ta powoduje, iż nie jestem w stanie w 100% potwierdzić autentyczności danej próbki, a co za tym idzie nie mogę ponosić odpowiedzialności za jej zawartość"
Wspomnicie moje słowa.
Amen.
Tomek1 - Czw Lis 03, 2016 4:42 pm
Dobrze gdyby choc 10% potrafil potwierdzic
Hogshead - Czw Lis 03, 2016 10:26 pm
Byt określa świadomość więc gdyby ambasador Grantsów przyznał że istotnie sa lepsze i gorsze łychy to równie dobrze mógłby publicznie przyznać że żyje w ciągłym dysonansie poznawczym promując napoje whiskopodobne.
Rajmund - Pią Lis 04, 2016 9:39 am
Ja nie widzę problemu z przyznaniem, że są whisky lepsze i gorsze, a jednoczesnym zachęcaniem do zakupu i spożywania i jednych i drugich. Wystarczy tylko uczciwie wykazać dlaczego te lepsze są lepsze i dlaczego warto na nie wydać większą kasę. Podobnie jak na stacji benzynowej masz zwykłą 95 i extra-super-charged 95. Jednak jak słucham tego pana, to mam wrażenie, że nałykał się korporacyjnego bełkotu, przedawkował go, nie jest w stanie przetrawić, i teraz mu się beka na prawo i lewo.
Pomijając fakt, że zwyczajnie na dzień dobry irytuje mnie każdy, kto wtrącone do wypowiedzi w języku polskim angielskie słowa i nazwy na siłę musi wymawiać po angielskawemu. I nie sprawdził nigdy, ani nie zauważył, że w słowie "project" nie ma dyftongu "ou", tylko prosta, krótka samogłoska "o" (w dużym uproszczeniu). Ale przecież powiedzieć "prodżekt" to taka siara. "Prołdżekt" brzmi o wiele bardziej światowo. A on przecież w Szkocji spędził już łącznie tyyyyle lat...
|
|
|