BOW must go on... - BAZA WHISKY RUSZYŁA
oscarez - Nie Kwi 24, 2011 8:55 pm
| windham hell napisał/a: | | zniszczyłeś mi piękny mit młodości , myslałem że motocykliści to twardziele 24 h/ dobę |
wiekszosc raczej twardziele weekendowi
RudeBoy - Wto Kwi 26, 2011 9:53 pm
Ja do łóżka w butach nigdy się nie kładłem. Poza tym wiele lat byłem czynnym motocyklistą, nie tylko w weekendy, niestety whisky zniszczyła mi to hobby.
rosomak - Wto Kwi 26, 2011 9:55 pm
Whisky pita z buta motocyklisty.... taka mam koncepcje....
Rajmund - Wto Kwi 26, 2011 9:58 pm
| rosomak napisał/a: | | Whisky pita z buta motocyklisty.... taka mam koncepcje.... |
Słusznie. To nawet Glengoyne 17yo może być. Dym już nie jest potrzebny
rosomak - Wto Kwi 26, 2011 10:01 pm
Mysle, ze jest nawet szansa skosztowac dzieki temu pieknego substytutu Caol Ili. Oczywiscie jesli stopy beda wystarczajaco serowe.
Pawcio - Wto Kwi 26, 2011 10:53 pm
| rosomak napisał/a: | | Mysle, ze jest nawet szansa skosztowac dzieki temu pieknego substytutu Caol Ili. Oczywiscie jesli stopy beda wystarczajaco serowe. |
a kysz , i tak mojej miłości nic nie zabije , skoro nawet koala bez dymu tego nie zrobiła.
PS.Wciąz udaje mi sie jej nie zauważać;) , wielbiciele Ardbeg mają tak chyba z Blasdą
rosomak - Wto Kwi 26, 2011 10:56 pm
Pawciu moze czas na ewolucje? Planujemy Mlyn na poczatku sierpnia - moze usiadziemy nad brzegiem stawu przy przepysznych Coleburnach?
oscarez - Śro Kwi 27, 2011 7:29 pm
| Cytat: | Oczywiscie jesli stopy beda wystarczajaco serowe.
|
skarpety bardziej ale do takich butów mysle, ze wlewasz Ochintochin, a spijasz Ardbega 10yo
[ Dodano: Sro Kwi 27, 2011 8:30 pm ]
| rosomak napisał/a: | Pawciu moze czas na ewolucje? Planujemy Mlyn na poczatku sierpnia - moze usiadziemy nad brzegiem stawu przy przepysznych Coleburnach? Wink
|
ło kur.... a skąd je weźmiesz??? i ile?? chyba z 10tyś za butelkę
rosomak - Śro Kwi 27, 2011 9:20 pm
| oscarez napisał/a: | | ło kur.... a skąd je weźmiesz??? i ile?? chyba z 10tyś za butelkę |
Otoz nie, ale o tym juz niebawem w poscie na temat spotkania na poczatku sierpnia w Mlynie....
1963 - Wto Maj 17, 2011 5:54 pm
| rosomak napisał/a: | | 1963 napisał/a: | | OK .TYLKO KTO MA WYŁĄCZNOŚĆ NA TERMIN THE BEST PRZY DANEJ BUTELCZCE ? |
Mozemy to oddac w Twoje rece jesli to naczelne zmartwienie |
TO NIE ZMARTWIENIE ALE CIEKAWOŚĆ KOLEGO
oscarez - Wto Maj 17, 2011 5:59 pm
To Rosomak jest Twoim kolegą???
rosomak - Wto Maj 17, 2011 8:27 pm
Kazdy ambasador jest moim kolega
mik_us - Śro Cze 01, 2011 11:38 pm
| Cytat: | windham hell napisał/a:
zniszczyłeś mi piękny mit młodości , myslałem że motocykliści to twardziele 24 h/ dobę
wiekszosc raczej twardziele weekendowi Mr. Green |
Chłopaki... nie tak głośno... bo jak się wrocławski club dowie to będzie wesoły weekend w Krakowie )) Z tego co wiem to we Wrocławiu whisky się po stołach leje... nie wnikam jaką...
Janek_L - Pią Cze 10, 2011 8:45 pm
A zmieniając na chwilę temat, czy ktoś może kiedyś spróbował tej łychy, by nie rzec łyseczki???
Laphroaig 1989 / 22 Year Old / Sherry Butt
70cl / 58.5%
Islay Single Malt Scotch Whisky
Douglas Laing
Wiktor - Śro Sie 14, 2013 7:28 pm Temat postu: Skala 10-punktowa - praktyczne aspekty stosowania ;) Zaznaczam, że poniższe dotyczy wyłącznie mojego osobistego stosowania skali 10p. Nie jest to "wykładnia BOW" ani Boże broń nic w stylu "lege artis". Piszę wyłącznie w swoim imieniu.
Wspominałem kiedyś zapewne, że używana przeze mnie skala 10-punktowa ma swoje korzenie w skali "trzech mord", wywodzącej się z czasów serwerów prv.pl, pierwszych Spotkań Przy Whisky, rocznikowych Ardbegów po 150 funtów itede, w której to skali brak mordy oraz każda kolejna morda, przyznana jakiejś whisky, oznaczała coraz wyższą ocenę. Piękne to były czasy, prawdę mówiąc
Przed zaimplementowaniem wiosną 2005 r. silnika do bazy ocen BOW naprawdę długo zastanawialiśmy się, jaką skalę przyjąć. Cztery punkty uznaliśmy za mocno niewystarczające dla precyzyjnego oceniania. Padały głosy za skalą 6-punktową, jak i 20-punktową. W końcu stanęło na skali 10 punktowej - przyjętej dla ocen indywidualnych, oraz na dodatkowych połówkach - wyłącznie dla ocen wyciąganych ze średniej. Daje to lepszy obraz tego, jak ocena danej whisky wypada w szerszym kontekście personalnym. I jest chyba także ciekawsze dla czytelników
Wracając do tematu... Pierwotna skala 4-punktowa: 0 mord-dno, 1-standard (taką ocenę dostawały whisky pijalne), 2-dobre (wszystko co było lepsze od szarej masy, po 3-whisky
wybitne, musiała wyewoluować do skali finalnej, czyli takiej która po pierwsze, zapewni zupełną wewnętrzną spójność, po drugie - będzie skalą w 100% rozłączną, po trzecie - nigdy nie okaże się "zbyt wąska, zbyt szeroka, zbyt ogólna, zbyt mało szczegółowa = nieodpowiednia".
Zostało to skonstruowane w oparciu o metodę którą osobiście stosuję do dziś, czyli "skali w skali". Ta metoda nie tylko pomaga oceniać, ale zasadniczo gwarantuje spójność całego systemu.
Podstawowym podziałem przy skali 10p wcale nie są dla mnie poszczególne punkty, ale grupy whisky - nazwijmy je roboczo "klasami" Klasę whisky czuje się "od razu". Pijesz whisky i już wiesz, czy jest dobrze, tak sobie, fatalnie czy genialnie. Absolutna podstawa. Wiesz, czy dopijesz kieliszek, czy wylejesz do Glentallocha. Wiesz, czy wrócisz do tej whisky i czy wrócisz do niej prędko, czy "kiedyś być może". Wiesz, czy dobrze wydałeś pieniądze i czy będziesz szukał po sieci kolejnej butelki. Wiesz czy selekcja beczki była, czy jej nie było. I tak dalej, i tak dalej
Klasy whisky i wewnętrzny podpodział punktowy:
A - NIE! (1,2)
B - PRZECIĘTNOŚĆ (3,4)
C - WHISKY DO PICIA (5,6,7)
D - TAK! (8,9,10)
Kiedy więc whisky zostaje przełknięta, wiadomo już, niejako z automatu, do której "szuflady z ocenami" trafi Pozostaje jeszcze wybrać spośród kilku poziomów tej szuflady. W tym momencie chyba najbardziej przydaje się doświadczenie = pamięć o konkretnych "wzorcowych" edycjach tak ocenionych.
Jakie whisky gdzie trafiają? Jaki jest podstawowy "element różnicujący", który nie pozwala pomylić się w ocenie?
1 - whisky całkowicie niezborne, niesmaczne, ewidentnie zepsute, odpychające i absolutnie nie dające się dopić w kieliszku. Piekło na ziemi. Gdzie jest zlew?
2 - whisky nadal fatalne, ale takie, których kieliszek jakoś dopijemy... choćby z grzeczności (np. whisky zbyt alkoholowe, o zbyt niskiej mocy, niespójne smakowo itp.)
Wskazówka: "Whisky Ci zdecydowanie nie smakuje? Jeśli gorszej nie piłeś, postaw 1"
3 - whisky, która nie wyróżnia się NICZYM pozytywnym na tle innych, które piłeś. Nieważne, czy jest do nich podobna, czy może ma w sobie nieco oryginalności... Whisky o
której nie będziesz pamiętał po dopiciu kieliszka. Whisky "do odhaczenia".
4 - whisky nadal "na trzy", ale taka, o której nie będziesz pamiętał... na drugi dzień
Wskazówka: "Whisky jakich wiele? Jeśli tak, ale zarazem na ich tle wyróżnia się in plus - postaw 4"
5 - whisky przy których twoją pierwszą myślą okazuje się "DOBRE". Lecz zarazem... ostatnią Wiesz, że to już nie jest malt przypadkowy, że NA PEWNO nikt, kto whisky pija, nie nazwałby go padliną. Aż tyle - i tylko tyle
"Piątka" jest prawdziwym kamieniem milowym na skali 10p. Whisky "na pięć" to pierwsza whisky, którą zapamiętasz na dłużej!
6 - whisky które zwyczajnie chciałbyś pijać, jako daily dramy, whisky o których myślisz "tak powinna smakować każda". Whisky nie dość, że dobre, to jeszcze choćby minimalnie intrygujące. Przykuwające uwagę. Whisky szóstkowa to pierwsza whisky, którą z własnej inicjatywy polecisz najlepszemu przyjacielowi
7 - whisky "lepsza niż dobra". Co o tym decyduje? Aspekt indywidualny. Pojawiają się elementy typowe dla whisky wybitnych: kompleksowość, zmienność, szczególnie ciekawy finisz. Pierwsza whisky którą polecisz absolutnie każdemu na Forum BOW jako bezwzględnie wartą uwagi - i z absolutną pewnością, że każdy podzieli Twój entuzjazm
Wskazówka: "Bazową oceną dla whisky dobrej powinno być, co do reguły, 6. Piątka - dla whisky co do której masz jakiekolwiek wątpliwości, czy zasługuje na tą klasę. Siedem - dla whisky, co do której masz jakiekolwiek wątpliwości, czy nie powinna trafić już o klasę wyżej"
8 - whisky znakomita, pozbawiona defektów, choć jeszcze nie "objawienie". Ewidentnie nie nazwiesz jej "najlepszą" - przez brak owej "iskry Bożej" której cały czas w whisky szukamy... Whisky - profesor Harvardu, wymiatacz z najlepszej ligi, jednak jeszcze nie noblista
9 - whisky genialna, absolutnie plasująca się wśród najlepszych, jakie kiedykolwiek piłeś. Whisky dająca natchnienie. Whisky, którą pragniesz pić codziennie. Whisky, której cena nie gra roli. Whisky "forever and ever". Nobel w kiszeni!
10 - IDEAŁ. Tą ocenę dostają WYŁĄCZNIE whisky, które momentalnie nie pozostawiają cienia wątpliwości, że należy im się najwyższa nota. Sufit i perfekcja. Lepsze nie istnieją - istnieją inne. "Stworzenie świata". Pandecta. Słowa są zbędne... są w zasadzie nie na miejscu.
Wskazówka: "Wybór pomiędzy 8,9 a 10 jest w tej klasie pozorny. Whisky na 10... to whisky na 10. Wiesz i już. Basta Jeśli masz wątpliwość czy whisky zasługuje na 9, czy nie oceniasz jej zbyt wysoko - wówczas jest to zdecydowanie whisky na 8."
...koniec wykładu
|
|
|