UWAGA! Obecna zawartość serwisu jest testowa - strona jest w trakcie tworzenia. 19.10.2017 Piątek 01:54

Galeria: Szkocja 2006 (7) - Highland Games i Speyside.

Kraina whisky - fotografie Rajmunda Matuszkiewicza.


Powrót do spisu galerii

   Szyld wiszący przed jednym z pubów w Dufftown. Gdzie indziej coś takiego mogłoby się pojawić...?

M XL XXL
    Jadna z głównych ulic wiodących do centrum Dufftown. Przy niej - Whisky Museum, Whisky Shop... A kawałek za plecami fotografującego - Mortlach distillery.

M XL XXL
 
   Fife Street w Dufftown, a przy niej Whisky Museum, w którym swego czasu namiętnie fotografowałem ciekawe eksponaty. W głębi charakterystyczna wieża zegarowa, będąca znakiem charakterystycznym Dufftown.

M XL XXL
    Ta strona Fife Street, przy której znajduje się słynny Whisky Shop. Widać również niemoralne wręcz drogowskazy - pokazujące drogę do Craigellachie, Tomintoul...

M XL XXL
 
   Jedną z konkurencji w ramach tradycyjnych Highland Games jest konkurs tańców szkockich - dla młodych i nieco starszych uczestników.

M XL XXL
    Ostatni trening pod czujnym okiem mamy. Za chwilę występ konkursowy.

M XL XXL
 
   Nietrudno zauważyć kto jest głównym sponsorem Highland Games w Dufftown. Na zdjęciu jeden z faowrytów w konkurencjach siłowych. Tutaj - pchnięcie kulą.

M XL XXL
    Pchnięcie kulą w wykonaniu innego zawodnika. Tutaj nie ma wątpliwości, że występujący w kiltach siłacze jednak mają jakąś bieliznę pod spodem. Co wcale niekoniecznie ostatecznie rozstrzyga nurtujące całą resztę świata pytanie - czy coś się nosi pod kiltem...

M XL XXL
 
   Koncentracja przed rzutem... właściwie to nie wiem jak nazwać ten kawał żelastwa, którym miotają na odległość szkoccy górale.

M XL XXL
    Jak baletnica, nieprawdaż...?

M XL XXL
 
   Jeden z młodszych zawodników przygotowuje się do najsłynniejszej i bodaj najbardziej widowiskowej konkurencji - rzutu kłodą.

M XL XXL
    Zawodnik musi najpierw utrzymać w pozycji pionowej ponadpięciometrową kłodę (zwaną tutaj "caber"), następnie rozpędzić się z nią i wyrzucić w górę tak, by spadła na ziemię i upadła od rzucającego. Ideałem jest upadek kłody na godzinę dwunastą, czyli dokładnie na wprost od rzucającego.

M XL XXL
 
   Dwóch - jak widać, rosłych - chłopów nieść musi kłodę, którą potem jeden zawodnik ma za zadanie wyrzucić jak piórko w górę. A owi "nosiciele" potrafią być malowniczy...

M XL XXL
    Jak wynika choćby z tego obrazka, wprowadzenie zakazu palenia we wszystkich miejscach publicznych w Szkocji musiało być nie lada wyzwaniem...

M XL XXL
 
   Stawiany właśnie w pozycji pionowej "caber" potrafi ważyć nawet ok. 60 kg. Może kiedyś spróbujemy podczas któregoś z naszych spotkań...?

M XL XXL
    Jedną z konkurencji jest rzut ciężarem wzwyż. Trzymany przez zawodnika kawałek żelastwa wyrzucony zostaje pionowo w górę tak, by przeleciał przez ustawianą na coraz to większej wysokości poprzeczką.

M XL XXL
 
   Chwila koncentracji przed rzutem. Wielokrotnie byłem niemal pewien, że wyrzucony w górę ciężar spadnie wprost na głowę zawodnika...

M XL XXL
    Po murawie boiska, na którym odbywają się zawody maszeruje gospodarz zawodów, zwany tutaj "chieftainem", w towarzystwie swojej świty i w otoczeniu symboli Szkocji - flagi i godła.

M XL XXL
 
   Tuż za gospodarzem, na boisko wkracza orkiestra dudziarzy i bębniarzy, w liczbie prawie dwustu, w skład której na czas zawodów wchodzą lokalne zespoły z okolicznych miejscowości.

M XL XXL
    Ubrani w kilty z charakterystycznego czerwonego tartanu, z prawej flanki maszerowali członkowie lokalnego zespołu z Dufftown.

M XL XXL
 
   Jeszcze raz, lokalni muzycy na pierwszym planie. Jak widać, w Szkocji rosłe są nie tylko chłopy...

M XL XXL
    Fachowy sprzęt (buty) da się zrobić nawet ze zwykłych trampków.

M XL XXL
 
   Bardziej ortodoksyjna ekipa używa sprzętu przekazywanego najwidoczniej z ojca na syna. I to od pokoleń...

M XL XXL
    Rzut młotem. Teraz widać dlaczego zawodnicy muszą wbić się w ziemię tymi stalowymi ostrzami u butów. Inaczej pojawiłoby się niebezpieczeństwo, że to oni by wylecieli, a młot zostałby w miejscu.

M XL XXL
 
   Tradycja i nowoczesność w wykonaniu komentatora zawodów w Dufftown.

M XL XXL
    Jak widać, Genetix wszędzie ma swoich szpiegów ;-)

M XL XXL
 
   Chieftain chętnie demonstrował niewiastom swój sprzęt. A waleczny był co niemiara...

M XL XXL
    Dudy i bębny defilują wokół boiska kilka razy. Tym razem rzut oka na bębniarzy. Uwagę przyciąga egzotyczny nawet jak na Szkocję strój muzyków z Craigendarroch.

M XL XXL
 
   Chieftain przyjmuje defiladę tego, co tutaj nazywa się "mass pipe band". Jakie jest natężenie dźwięku w pobliżu prawie dwustu luda dmących w dudy i walących w bębny pozostawiam Waszej wyobraźni.

M XL XXL
    Pełna koncentracja to podstawa sukcesu w tej branży. Zbliżenie na jednego ze szkockich dudziarzy.

M XL XXL
 
   Przeciąganie liny jest również jedną z tradycyjnych konkurencji Highland Games. Uwagę zwraca specjalistyczne obuwie stosowane w tej konkurencji.

M XL XXL
    Miejscowa drużyna nie pokazała wielkiej klasy mimo trafnych uwag swojego trenera. Tutaj, zawodnicy z Dufftown za chwilę zostaną przeciągnięci przez drużynę z Cornhill.

M XL XXL
 
   Nie trzeba brać udziału w zawodach, wystarczy na nie patrzeć, żeby zgłodnieć. Budka, w której serwowano gorące dania zawsze jest oblegana przez wygłodniałych gości zawodów. Moimi ulubionymi daniami z listy są kebab z dzika i hamburger z jelenia. Pyszności.

M XL XXL
    Highland Games to dla wielu okazja do zarobiania paru pensów na najprzeróżniejsze sposoby. Miejscowy człowiek-orkiestra rozłożył swoje stanowisko tuż przy wyjściu z zawodów, po drodze do objazdowego wesołego miasteczka, które też nie przepuści takiej okazji.

M XL XXL
 
   Jedną z atrakcji objazdowego wesołego miasteczka, które odwiedziło Dufftown podczas Highland Games, jest karuzela zwana "waltzer". Wasz człowiek, nieprzywykły do takich atrakcji, jeszcze trzy dni chodził bokiem po zejściu z tego niepozornie wyglądającego ustrojstwa.

M XL XXL
    Po zakończeniu zawodów właściwych, wczesnym wieczorem, dudziarze i bębniarze defilują w tę i z powrotem jedną z ulic Dufftown. Grając przy tym tradycyjne szkockie melodie, rzecz jasna.

M XL XXL
 
   Tradycją jest, że w dniu zawodów muzycy dostają darmowy poczęstunek w każdym pubie, restauracji czy barze, a nawet w sklepach otaczających centralny plac w Dufftown. Mowa oczywiście o trunkowym poczęstunku. Nic dziwnego, że podczas tej defilady największą atrakcją dla widzów jest obserwowanie któremu z nich najtrudniej nie tylko utrzymać rytm, ale zwyczajnie utrzymać się na nogach...

M XL XXL
    W miasteczku Keith, odległym o 10 mil od Dufftown, znajdują się trzy destylarnie - Glen Keith, Strathisla i Strathmill. Na zdjęciu pagoda Glen Keith.

M XL XXL
 
   Destylarnia Glen Keith w całej okazałości.

M XL XXL
    W miejscowości Craigellachie, gdzieś między Charlestown of Aberlour a Dufftown, znajduje się największy w regionie zakład bednarski - Speyside Cooperage. Tutaj remontuje się beczki na potrzeby lokalnego przemysłu gorzelniczego. Na zdjęciu demontaż beczki po sherry.

M XL XXL
 
   Speyside Cooperage otwarte jest dla zwiedzających. Za niewielką opłatą zobaczymy najpierw film ilustrujący proces budowy beczki, a następnie mamy możliwość przyjrzenia się jak rzecz odbywa się w praktyce.

M XL XXL
    Jak widać, podczas naszej bytności w Speyside Cooperage miejscowi bednarze zajmowali się przede wszystkim remontem beczek po sherry, zwanych "butts".

M XL XXL
 
   Na zdjęciu montaż złożonej z oczyszczonych i wyszlifowanych klepek "sherry butt", beczki o pojemności ok. 500 litrów, w której wcześniej dojrzewała hiszpańska sherry.

M XL XXL
    Próba szczelności beczki po sherry. Jak wynika z napisu na denku, beczka ta była już co najmniej raz wykorzystana w Szkocji - dojrzewała w niej destylowana w roku 1991 Imperial.

M XL XXL
 
   Obręcze na beczki można zakładać ręcznie, jak na jednym z wcześniejszych zdjęć, a można mechanicznie, za pomocą takiego oto skomplikowanego urządzenia. Przy okazji, z lewej strony kadru można porównać wielkości beczek po sherry i po bourbonie. Ta mniejsza to beczka po bourbonie.

M XL XXL
    Na zapleczu Speyside Cooperage znajdują się ogromne piramidy z beczek czekających na remont. Widać je wyraźnie z drogi wiodącej z Craigellachie do Dufftown.

M XL XXL
 
   Stara i opuszczona destylarnia Convalmore, znajdująca się przy drodze wiodącej z Dufftown do Craigellachie.

M XL XXL
    Zamknięta w roku 1985 Convalmore należała niegdyś do koncernu United Distillers. W 1990 budynki zostały sprzedane firmie William Grant & Sons i od tej pory służą producentom Glenfiddich i Balvenie jedynie jako magazyny, w których dojrzewa whisky.

M XL XXL
 
   Jedyny na jaki udało mi się kiedykolwiek natrafić namacalny dowód na to, że Kininvie w ogóle istnieje. Niewielka tabliczka na drodze wjazdowej do kompleksu Glenfiddich-Balvenie-Kininvie. O, przepraszam, kiedyś degustowałem Kininvie podbieraną z beczki nr 1 przez przyjaciół dość blisko związanych z firmą Grantów. Ale o tym sza...

M XL XXL
    Zdecydowanie najbardziej malownicza destylarnia whisky szkockiej - Strathisla. Urzekła nas zarówno wieczorem, w sztucznym świetle, jak i w dzień, w świetle słonecznym.

M XL XXL
 
   Wieczorkiem udało się zajrzeć przez oszklone drzwi do hali alembików w Strathisla. Wejść do środka nie udało się.

M XL XXL
    Strathisla w ciągu dnia jest niemniej piękna jak wieczorem. W budyneczku na pierwszym planie znajduje się recepcja dla zwiedzających. Tam dostaniemy napić się... Chivas Regal 12yo.

M XL XXL
 
   Charakterystyczne dwie pagody w Strathisla i koło młyńskie - w tej chwili jedynie element dekoracyjny całego budynku. Pokazana na jednym z poprzednich zdjęć hala alembików znajduje się w części po lewej stronie kadru.

M XL XXL
    Strathisla aż się prosi żeby ją obfotografowywać ze wszystkich stron. Charakterystyczne łupkowe dachówki na spadzistym dachu hali alembików.

M XL XXL
 
   Hala alembików na pierwszym planie, w głębi była słodownia z dwoma prześlicznymi pagodami. Mogliby tu robić najgorszą whisky świata, a destylarnia i tak byłaby jedną z moich ulubionych.

M XL XXL
    Budynek byłej suszarni słodu z dwoma charakterystycznymi pagodami i wciąż działającym kołem młyńskim - w całej okazałości.

M XL XXL
 
   Zbliżenie na bliźniacze dachy wieńczące budynek byłej suszarni słodu na niezaprzeczalnie najpiękniejszą destylarnią whisky szkockiej.

M XL XXL
    Strathmill to jedna z trzech destylarni whisky znajdujących się w miejscowości Keith. Na pierwszym planie nieużywana już bocznica kolejowa wykorzystywana niegdyś do transportu jęczmienia i opału do destylarni, oraz do trasportu gotowej whisky z destylarni w wielki świat.

M XL XXL
 
   Magazyny whisky w Strathmill. Na pierwszym planie końcówka bocznicy kolejowej.

M XL XXL
    Pagody nad budynkiem Strathmill.

M XL XXL
 
   Wieża zegarowa w centrum Dufftown późnym wieczorem. Po prawej stronie - Commercial Hotel, w którym często odbywają się degustacje whisky, w głębi - Whisky Shop.

M XL XXL
    Nocny spacer po Dufftown z aparatem i statywem wiódł również obok Glenfiddich.

M XL XXL
 
   W Dufftown znajduje się więcej destylarni niż tylko Glenfiddich i Balvenie. Tu: Mortlach.

M XL XXL
    Budynki Mortlach znajdują się po dwóch stronach ulicy. Sądząc po ilości pagód, i tu i tam musiało kiedyś odbywać się suszenie słodu.

M XL XXL
 
   W tym budynku na terenie Mortlach znajdują się alembiki. Te drewniane kadzie na zewnątrz kryją wężownice, w których chłodzony jest świeży destylat. Każdej z nich odpowiada alembik w środku budynku.

M XL XXL
    Mortlach raz jeszcze. A pośrodku ulica. Budynek z alembikami i wężownicami znajduje się po prawej stronie, poza kadrem.

M XL XXL
 
   Fife Street w Dufftown. W głębi słynna wieża zegarowa. Po prawej stronie, chociaż już poza kadrem, Whisky Museum.

M XL XXL
    Na kolację któregoś dnia mieliśmy "Scottish eggs" - gotowane na twardo jajka w mielonym mięsie i panierce. Pyszności wręcz...

M XL XXL
 
 
R E K L A M A