UWAGA! Obecna zawartość serwisu jest testowa - strona jest w trakcie tworzenia. 26.06.2019 Czwartek 07:44
 
    Glengoyne 123.9
 
Wiek whisky:16 y.o.Moc:56.6 %
Typ whisky:Single Malt Ranking:
Rocznik:1998 W bazie od:2015-11-15
Dystrybutor:The Scotch Malt Whisky Society Na forum:
Seria: bez serii
 
 
     
 
 
 
RajmundAromat/barwa:

barwa:
Głęboki, ciemny bursztyn

aromat:
Zupełnie nie jak grzeczna, bezpłciowa – najczęściej – Glengoyne. Bogactwo aromatów – pigwowce, migdały, anyżek, cytrusy, słodka czarna herbata, nutka marcepana. Stare meble, wcale nie jakoś bardzo zużyta, a wręcz rześka dębina. Potężna, niezwykle złożona, obiecująca woń.

Smak/finish:

Wyraźnie była to dobra beczka po sherry – whisky jest potężna w smaku i złożona. Dość agresywna, jednak wysoka moc za bardzo nie przeszkadza cieszyć się wszystkimi owocowymi, suszono-owocowymi i bakaliowymi akcentami. Figi, pestki jabłek, orzechy laskowe, syrop klonowy, pewna słoność, solone prażone migdały, gęsta, oleista słodycz. Spora moc, jednak ten alkohol tutaj jest okiełznany, przyjemny, rozgrzewający. Odnieść można wrażenie, że natychmiast znajduje drogę do najdalszych zakątków ciała i od razu zabiera się do ich rozgrzewania. Coś naprawdę przyjemnego, szczególnie w te trzaskające mrozy tegorocznej zimy.

Uwagi:

Whisky, której powinni spróbować wszyscy ci malkontenci, dla których Glengoyne to w najlepszym wypadku trzecia kategoria whisky. I co z tego, że podstawowa Glengoyne 10yo zachwyci co najwyżej gimnazjalistów?

Ocena:
 
 
 
wiktorAromat/barwa:

wytrawna, mięsisto-pokostowa ciemna sherry, bejce do drewna, opiłki metalu, rdza, pracownia malarska, niedojrzały agrest i sok z limonki, fundament stanowi jednak wata cukrowa(!) - ostra, nieuładzona woń, mocno kontradyktoryjna i zadająca podstawowe pytanie: co tak naprawdę będzie ze smakiem?

Smak/finish:

smak na całe szczęście okazuje się znacznie lepiej skomponowany od aromatu, choć jest nie mniej dosadny - początkowo słodkawy, potem szybko wytrawnieje... whisky ma nader dobrą konsystencję, pokaz zaczyna się od uderzenia czarnej kawy, marcepanu i węgla, przechodzi przez żurawiny i kakao do posmaku popiołowo-czekoladowego, wówczas zaczynają się ujawniać także nuty niedojrzałych owoców (ale nie cierpkich, zaznaczam) - pewnym rozczarowaniem jest nieobecność w profilu akcentów lakierniczych, względnie prochowych: to jednak nie jest Ben Nevis, za to całkiem porządnie "skomponowana", mroczna Glengoyne... nadmiernej złożoności nie ma tutaj na pewno, lecz w swoim typie whisky jest naprawdę poprawna i warta zainteresowania - finisz ciągle intensywny, długi, spalenizna z podwójnym espresso nadają ton

Uwagi:

póki co, rocznik 1998 jest dla Glengoyne z beczek po sherry szczególnie udany - kolejny wypust dowodzi, że wytrawna strona bottlingów z beczek po ciemnej sherry stanowi tego faktu mocny fundament!

Ocena:
 
 
 
R E K L A M A