To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
bestofwhisky.pl
Forum koneserów i pasjonatów | Hejtujemy od 2005 roku

czyli elementarz dla początkujących - czym się różni blend od blenda?

Wiktor - Wto Cze 03, 2014 8:54 am
Temat postu: czym się różni blend od blenda?
Pytanie jak najbardziej serio, "do tych, którzy jeszcze pamiętają, jak to jest z blendami" ;)
Oczywiście nie chodzi o banały, jak np. kwestie specyfiki produkcji (zawartość whisky słodowej, czysto marketingowe maturacje itd.), o rynkowe pozycjonowanie, ceny, segmenty i tak dalej.
Pytanie dotyczy tego, co konkretnie sprawia, że jeden blend pijacie/pijaliście, a innego nie? Jak duże odczuwacie różnice w jakości i do czego się sprowadzają? Czy smak i aromat blendów da się przejrzyście opisać i porównać ze sobą? Proszę o konkretne wypowiedzi. Choć bezcelowy z punktu widzenia BOW, temat jest w końcu całkiem poważny i z ubolewaniem zakładam, że będzie poczytny ;)

Adam Hochul - Wto Cze 03, 2014 10:45 am

Nikka from the Barrel - pil bym, lepszy niz wiekszosc podstawek SM, wielowarstwowa, ciekawy nos. Prawdopodobnie calosc maturowana w sherry.

Inne blendy ktorych musze czasami probowac, koniecznosc zawodowa, plaskie, wodniste, brak jakiejkolwiek zlozonosci czy tez czesto aromatu poza newmake i alkocholowoscia

Islayman - Wto Cze 03, 2014 11:16 am

Wiktor napisał/a:
i z ubolewaniem zakładam, że będzie poczytny


Niestety gdyby nie blendy/pure malty to nie mielibyśmy single maltów. Większość destylarni by po prostu zbankrutowała :)

Miałem okazję napić się kilku bardzo dobrych pure maltów:
- Samaroli Evolution 2011 i 2012 (niestety ta cena...) -2013 już gorszy.
- Taketsuru 21 Yo ( Yoichi+Miyagikyo)

Jeśli chodzi o blendy to też się coś znajdzie:
- Cadenheads Creations 20YO ( składniki: Bruichladdich (1993 hogshead), Mortlach (1992 sherry butt) grain whiskies : Cameronbridge (1989 hogshead) i Invergordon (1991 sherry hogshead).


Wiktor napisał/a:
Jak duże odczuwacie różnice w jakości i do czego się sprowadzają?


Róznice w jakości są ogromne, sprowadzają się przede wszystkim do % zawartości grain whisky, + reszty składników.


Wiktor napisał/a:
Czy smak i aromat blendów da się przejrzyście opisać i porównać ze sobą?


Moim zdaniem da się w zakresie tych lepszych (bardzo często niestety drogich), w przypadku tych gorszych blendów jest już gorzej bo odór % wszystko zabija...a moze się da? Nie chcę próbować. :)

loom - Pią Lip 11, 2014 4:30 pm

Piłem ostatnio Black Bulla i Hankey Bannistera. O ile ten drugi rzekłbym whisky jak whisky, tak Black Bull w wersji 12 letniej zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie.
Alicja - Sob Lip 12, 2014 9:42 pm

ja czasem wracam do Powersa Gold Label - latwo wchodzacy, bywa na niezlych (powiedzmy) promocjach i ma lekko metaliczny posmak, ktory lubie. Bialego Bushmillsa tez lubie. Ze szkockich blendow - kupuje czasem Teachersa - szczegolnie gdy spodziewam sie gosci zlopiacych litry coli. Coby mi serce nie krwawilo.
Rajmund - Wto Lip 15, 2014 7:18 am

Ojej, jak to się stało, że przegapiłem taki ciekawy wątek? ;-)

Dawno blendów nie piłem, unikam ich jak tylko mogę. A najczęściej mogę. Ale. Ciepło wspominam Bailie Nicol Jarvie, a to głównie ze względu na stosunkowo dużą zawartość whisky słodowych, a co za tym idzie, niewielki, bądź żaden efekt odrzutu, jaki zwykle oferują tradycyjne blendy.

Pamiętam też porównanie Chivas Regal 18yo i Glenfiddich 12yo, które kiedyś z nudów zrobiłem. Doustnie, znaczy. Glenfiddich przestał istnieć, jeśli chodzi o delikatność, złożoność i generalną pijalność.

Z innych blendowych wspomnień, to Scottish Leader zaserwowany mi w ubiegłym roku w wakacje w pewnym pubie w Port Ellen, jako nagroda za wygranie zakładu. Wtedy ja przestałem istnieć. Samo wspomnienie boli. ;-)

loom - Śro Lip 16, 2014 11:55 am

Jak mozna pić Teacher's z colą?! To dymny dosyć blend. Z colą paskuda dramatyczna.
rad93 - Śro Lip 16, 2014 12:11 pm

loom napisał/a:
Z colą paskuda dramatyczna.


eee, z zimną colą i lodem daje nawet ciekawą kompozycję, tylko nie można przesadzić z %, bo wtedy nieprzyzwyczajeni wyplują. ale lepsza z samym lodem.

Pawloff - Śro Lip 16, 2014 1:33 pm

loom napisał/a:
Jak mozna pić Teacher's z colą?! To dymny dosyć blend. Z colą paskuda dramatyczna.


jak można pić samego...

Tomek1 - Śro Lip 16, 2014 2:57 pm

Dymne whisky z colą super kombinacja.
ErykCzternasty - Śro Lip 16, 2014 3:19 pm

Grants ale cask finish sobie radzi
rad93 - Czw Lip 17, 2014 8:47 am

wprawdzie w niektórych przypadkach mogło nastąpić przedawnienie, ale:

Ballantine's - z lodem znakomity dla kogoś, kto próbował już podstawowych, łagodniejszych blendów. jest to bowiem "męska" whisky: dość ostra i charakterystyczna, ale ma odpowiednią kompozycję smakową, żeby głębiej wejść w temat.

Black Bottle - tyle legend i opowieści na ten temat, że grzech nie sprawdzić. dymno-skórzasty zapach jest, smak nawiązujący niby też, ale w gardle pozostaje woda ognista z zapowiedzią wielkiej zgagi. a przecież za te same pieniądze jest Glen Grant Major's Reserve...

Bushmills - ostry jak szlag, za dużo elementów brutalnej żytniówki, nawet po solidnym rozcieńczeniu wodą. dla "koneserów".

Grants - nieinwazyjny, dobrze wyważony, lekko ostry, więc dobrze będzie rozcieńczyć wodą. bardzo dobry na start dla kogoś, kto jeszcze nie pił whisky i trochę się boi, ale chce się sprawdzić.

Grants Ale Cask - jak na mój gust za ostry.

Grants Sherry Cask - you got me here... muszę przyznać, że z rodziny G. najbardziej mi zasmakował. może dlatego, że jest najsłodszy, a ja lubię wyraźną słodkość, nie tylko w whisky?

Jameson - z lodem lub wodą wchodzi bardzo ładnie. łagodny, słodkawy, bez natrętnego odoru spirytusowego. idealny na początek dla absolutnych nowicjuszy, jeszcze bardziej niż podstawowy Grants.

JW Black Label - niby dobra, ale jednak zbyt ostra w kwestii % i bezbarwna jeśli chodzi o zapachy i smaki. niby zaczyna się spopielonym drewnem, wyprawioną skórą i leciutkim dymkiem, ale zatrzymuje się gdzieś na starcie. słabo, zbyt słabo...

JW Double Black - bardzo pozytywne zaskoczenie! gęsta, oleista, słodowo-słonawa. zupełnie jakbym pił esencję, którą później rozcieńczono w JW BL... :D

JW Red Label - te dostępne w polskich sklepach są po prostu niepijalne. rozpuszczalnik do lakieru wymieszany ze spirytusem przemysłowym. jeśli mimo wszystko to kupiliście i szkoda Wam wylać, polecam stopniowo wytracić w postaci dodatków w niewielkiej ilość do: herbaty, kawy, albo niektórych drinków. natomiast w cywilizowanych krajach (zachód Europy) sytuacja wygląda zupełnie inaczej: jest to porządna whisky z niskiej półki, doskonała z lodem.

Kilbeggan - ostra, bezbarwna, spirytusowa, z narzucającym się posmakiem bourbonowej kukurydzy. not my cup of tea.

Long John - z butelki pachnie prawie jak anCnoc 12 lub Speyburn 10. niestety to tylko złudzenie, a w kieliszku już dużo gorzej: żytniówka o smaku whisky, której walory kończą się mniej więcej na granicy zębów.

Mac Nair's - takie nie wiadomo co. dużo lepsza niż JW RL, ale bez charakteru. trochę jak podstawowy Grants, tylko ostrzejsza i mniej przyjemna.

Old Smuggler - jeśli pamięć mnie nie myli, bardzo charakterystyczna, istny rodzynek wśród tego typu napitków. pełna, aromatyczna, z akcentami owocowo-kwiatowymi i miodowego drewna. wprawdzie nie jest tak łagodna i gładka jak Jameson, to jeden z niewielu blendów, który można pić bez dodatków.

Passport Scotch - love it or hate it. ja zaliczam się do tych pierwszych. wyschnięte drewno, skórzany pasek, lekko dymny posmak... raczej wytrawna, z powodzeniem udaje... Taliskera. z dobrą czarną herbatą w mrocznene zimowe wieczory po prostu bomba!

Teacher's - bodajże pierwsza moja whisky. wchodzi doskonale zarówno z colą, jak i lodem. mam do niej duży sentyment, ale dopiero po latach (majówka tego roku) doceniłem bardzo udaną kombinację skórzanego paska, torfu i odrobiny dymu. jeśli stoicie w sklepie i zastanawiacie się nad blendem - bierzcie Teachersa. o ile tylko jest dostępny, bo niestety zbyt rzadko występuje w polskiej przyrodzie.

Tullamore Dew - absolutnie nie do przyjęcia. dużo gorzej niż Bushmills. piłem kilka lat temu i nie miałem ochoty ponownie spróbować, ale dziś chętnie bym to zrobił żeby sprawdzić, jak zmieniają się człowiekowi smaki. :)

więcej grzechów nie pamiętam...

snoop - Czw Lip 17, 2014 9:03 am

Czym się różni blend od blenda?

Od ilości coli, którą go zalewamy :roll: :lol:

Trzymajtusię i - Czw Lip 17, 2014 7:47 pm

Jak czytam ten temat, to mam wrażenie, że pomyliłem fora, przypomina mi się jak znajomemu dałem 150 euro by mi przywiózł flaszkę z Francji jakiejś regionalnej wódki gatunkowej, z miejsca w którym będzie pracował, a on mi przywiózł ,,wódkę'' która najlepiej smakowała tam jego kolegom, był to Label5 :cry: . Myślę, że to idealny blend jeśli ktoś już musi czymś brudzić smaczną colę. Kolega był zadowolony z siebie, dużo reszty przywiózł .


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group