To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
bestofwhisky.pl
Forum koneserów i pasjonatów | Hejtujemy od 2005 roku

czyli 'dlaczego napisałem whisky dwa razy?' - Łojenie*

Wiktor - Pon Lut 18, 2008 5:32 pm
Temat postu: Łojenie*
Dzisiaj w dziale różności zadajemy pytanie natury filozoficznej: czy whisky single-malt nadaje się do łojenia*?
Czy łoiliście ją kiedyś... i co najstarszego łoiliście? ;-)
Wreszcie: czy warto łoić ten nieprzyzwoicie drogi alkohol?

_____________________
* łojenie (trad.) - zachłanne przyjmowanie napojów spirytusowych, najczęściej mające na celu doprowadzenie się do stanu upojenia alkoholowego

windham hell - Pon Lut 18, 2008 5:38 pm

Kurcze ja łoiłem tylko Glen Granta 5 yo ze szwagrem jak mi się chłopak urodził .Pani w zaprzyjaźnionym barze zapytała ''chłopcy coście ze sobą zrobili'' i zaserwowała otrzeźwiacz miętowy :twisted:
Rajmund - Pon Lut 18, 2008 5:43 pm

Masz na myśli łojenie w sensie takim, jak się łoiło skórę niesfornemu czeladnikowi? ;-) W tym sensie nigdy się nie odważyłem. Jeszcze by mi oddała... ;-)
A jeśli masz na myśli łojenie w sensie picie w dużych ilościach, w celach niekoniecznie degustacyjnych - to co za myśl?! A zupełnie poważnie, to i owszem. Za każdym razem jak przyjeżdżałem do Fiony (kiedy jeszcze prowadziła sklep), w kącie pokoju stał karton z zbutelkami, lub ulanymi z butelek sampelkami, które dobra kobieta zbierała na mój przyjazd. No i zaczynało się od grzecznej degustacji, ale kończyło na straszliwym łojeniu. Razu pewnego był tam ze mną pewien moj przyjaciel, który zawsze wozi ze sobą taki rodzaj kroniki, w której m.in. zapisuje wszystkie ciekawe rzeczy, jakie podczas wypraw mu się przytrafiają (zawsze go podziwiałem, że chce mu sięcoś takiego targać na plecach). No i postanowił do owej kroniki wpisać wszystkie degustowane tego wieczoru whisky. Do dzisiaj zrywamy boki ze śmiechu jak patrzymy na coraz bardziej chybotliwe pismo, a przy bodaj nr 16 jest już tylko krzywa krecha jadąca w dół strony...
Było też ostre łojenie miniaturek dostępnych niegdyś w sklepikach za czeską granicą za jakieś zupełnie nieprzyzwoite grosze (halerze!). jak wziąć to na objętość, to butelka Dalwhinnie 15yo wychodziła nam w cenie pół litra wódki, albo jakoś tak. Tośmy wtedy kupowali sobie po kilka kartoników owej Dalwhinnie, Cragganmore 12yo, Laphroaig 10yo i Oban 14yo - i łoiliśmy. To łojenie miało jeszcze jeden aspekt. Zawsze mogliśmy z dumą chwalić się ile to flaszek pękło za jednym posiedzeniem na nas trzech ;-)
Ach, łojenie... ;-)

Pozdrawiam,
Rajmund

[ Dodano: Pon 18 Lut, 2008 5:45 pm ]
A odpowiadając na pytanie czy warto... Pewno, że warto. Po whisky nie ma kaca. Sprawdzone wielokrotnie. No, po niektórych zbytnio sherry'owych może troszkę...

Wiktor - Pon Lut 18, 2008 5:55 pm

Łojenie, łojenie!... Już swojskie brzmienie tego pięknego słowa przyprawia o same dobre skojarzenia :mrgreen:
Faktycznie brakło definicji, ale ją dodałem i teraz nikt nie powinien mieć już wątpliwości, że chodzi nam o łojenie przez duże Ł!
Rajmundzie, z Twej opowieści wynika że możesz być śmiało autorytetem nie tylko w degustowaniu ale i w łojeniu whisky single-malt! Bogactwo doświadczeń, a łojenie z miniaturek - to dopiero coś! :lol:
Mi zdarzyło się kilka razy przejść niepostrzeżenie od fazy degustacji do fazy łojenia, bez bieżącej świadomości tego faktu jednak (jak i paru innych również). Było to wówczas, gdy ilość rodzajów whisky których "grzech nie spróbować" rosła, natomiast kurczył się czas pozostały na ich spróbowanie. Człowiek popadał w panikę i z tego zdenerwowania zaczynał łoić nie wiadomo kiedy ;)

Rajmund - Pon Lut 18, 2008 6:03 pm

Oj, zdarzyło mi się też połoić w kilku destylarniach. Ale to chyba z definicji za coś takiego dostaje się rozgrzeszenie, co? Bo to w dobrej sprawie ;-) Nie zapomnę straszliwego łojenia, które zaczęło się niewinnie od jakiejś Bunnahabhain Moine sączonej przy uczonym dyskursie w ogródku państwa Thomsonów w Ardbeg. Faza łojenia właściwego odbyła się w stojącym nieopodal magazynie. Biegaliśmy wręcz od beczki do beczki i próbowaliśmy coraz to nowych, lepszych i coraz bardziej wymyślnych wersji Ardbeg. Ta faza zakończyła się łojeniem (ze szklanego cylindra laboratoryjnego, ze skalą na ściance) pewnej absolutnie wybitnej 1975 (bodajże). A potem, już z powrotem na zewnątrz, przy stoliku i grillu, Stuart zapodał swoje sakramenckie "No to ja wam przyniosę najlepszą whisky świata". I przyniósł Ardbeg 1974 Provenance, bydlak! Do dzisiaj mam skrzyneczkę po tej whisky, pokazuję znajomym żeby zaszpanować. Co do smaku, to pamiętam jedynie, że był nieziemski ;-)

Pozdrawiam,
Rajmund

Mistu - Pon Lut 18, 2008 6:31 pm

Prosze o zablokowanie owych forumowiczow, tyle mieli i zeby się nie podzielić z bliznim haha, a tak powaznie niestety wciaz jest to za drogie na takie picie a 2 że mam jakis tajemny stop po znośnej dawce, ktora pozwala miło i bezszelestnie zakonczyć drinken. Pomaga na dłuższy rozbior butelczyny i jakże cieszy fakt, ze nie popada się jeszcze w alkoholizm :wink: :lol: Podsumowując, nie umiem Łoić whisky i chyba bym nie chciał :D
ukaszu - Pon Lut 18, 2008 6:40 pm

taaak, Rajmund mial takie przygody z łojeniem ze tylko pozazdroscic !
a ta akcja z ardbegiem ! ahhhhhhhh

ja mam taka cicha nadzieje ze w najblizszym czasie moze |ale nie musi| spotkac mnie dosc mocne łojenie.
czego sobie zycze : D

windham hell - Pon Lut 18, 2008 6:51 pm

I ja też Ci tego ukaszu życzę ,Zebyś miał co wnukom opowiadać :twisted:
Rajmund - Pon Lut 18, 2008 7:24 pm

Mistu napisał/a:
Prosze o zablokowanie owych forumowiczow

Ależ Mistu, ja się dopiero rozgrzewam ;-) Musiałem przerwać, bo mi tutaj ktoś przyszedł głowę pozawracać. Ale jak nie chcesz, to już nie powiem o innych łojeniach ;-)

Pozdrawiam,
Rajmund

windham hell - Pon Lut 18, 2008 7:30 pm

A ja bym chciał usłyszeć więcej o'' przygodach'' Rajmunda :D
maro - Pon Lut 18, 2008 7:57 pm

Przychodzi ochota na łojenie i dalszą lekturę. no może na lekturę bardziej
pozdrawiam

Mistu - Pon Lut 18, 2008 8:30 pm

Rajmundzie alez prosze kontynułuj, tylko weż następny raz moj adres bo może Fiona jest bardziej szczodra niż oboje myślimy :wink: :wink: :wink: :lol:
Rajmundzie usiąć ładnie w fotelu, zapal cygaro, przybliz klawiature i produkuj ile fabryka dała bo nam tu juz slinka leci na te pyszności :D

Rajmund - Pon Lut 18, 2008 8:59 pm

Żartowałem. Wszystko, co miałem do opowiedzenia, opowiedziałem już wielokrotnie. Niektórzy już nie mogą tego słuchać, a przez grzeczność nie zaprotestują ;-) Ale kiedyś jeszcze nadarzy się okazja, to Wam naopowiadam. Aż będziecie mili dość ;-)

Pozdrawiam,
Rajmund

windham hell - Pon Lut 18, 2008 9:49 pm

Rajmund napisał/a:
Ale kiedyś jeszcze nadarzy się okazja, to Wam naopowiadam. Aż będziecie mili dość

Ja trzymam za słowo i w najmniej spodziewanej chwili przypomnę :D

Czarek - Wto Lut 19, 2008 9:08 am

Rajmund napisał/a:
Aż będziecie mili dość

dość, no co Ty :wink: , ja tam mogę wysłuchiwać takich opowieście po wielokroć :lol:
sam whisky raczej nie łojiłem, acz nie zaprzeczam iż praezjście z fazy degustacyjnej do owej nastepnej parokrotnie zaliczyłem, przez przypadek oczywiście :mrgreen:
takie zabawy zdarzały się natomiast w okresie "przedwhiskowym" :wink:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group