To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
bestofwhisky.pl
Forum koneserów i pasjonatów | Hejtujemy od 2005 roku

czyli 'dlaczego napisałem whisky dwa razy?' - Aktualności BoW (z pierwszej strony)

loom - Czw Sie 06, 2015 1:52 pm

rad93 napisał/a:
rosomak napisał/a:
Niech sie zreszta rad93 wypowie - 8 Arranow na Krakowskich Torturach jesienia?

Osiem może niekoniecznie, ale jednym konkretnym nie pogardzimy. Nieprawdaż? :twisted:
A co do terminu, to - z racji nagromadzenia imprez jesiennych - proponuję wiosnę 2016 i roboczy temat "Morda w glebę", dzięki któremu można byłoby się pomęczyć z ciężkimi, tłustymi, ziemistymi, lesistymi, torfowymi (niekoniecznie dymnymi!) klimatami.

loom napisał/a:
"Zwłoki przechowywane w blaszanych kadziach w formalinie, bandaże, piece krematoryjne, mumie, głębokie studnie, krochmal, prosektorium, stare pralnie w piwnicach poniemieckich budynków, pokruszone cegły."

@ Loom, Droho i reszta Krakowskiego Oddziału Treningowego - dajemy z tym Benromachem!!!


Jakie są imprezy jesienne? Tortury muszą być w tym roku! Benromach w wersji torf mi nie podszedł więc KOT musi walczyć z nim bez mojej wspaniałej osoby. Cieszę się, że wróciłeś z wojaży <kiss>

btw konfidencjonalnie zaproponowałem w wymianie postów Wiktorowi na tortury temat Kilkerran vs Kilchoman

rad93 - Czw Sie 06, 2015 2:09 pm

loom napisał/a:
Jakie są imprezy jesienne?

Clynelishe & Bowmore'y pod Warszawą, 10-11.X. i pewnie jakiś X-mas. Tak naprawdę pomyliły mi się lata w aktualnościach i myślałem, że jest tego więcej, tak że tragedii nie ma.

loom napisał/a:
Tortury muszą być w tym roku!

Skoro takie jest zapotrzebowanie społeczne... :razz:

loom napisał/a:
konfidencjonalnie zaproponowałem w wymianie postów Wiktorowi na tortury temat Kilkerran vs Kilchoman

Też nieźle. Przeanalizujemy, przegłosujemy.

Wiktor - Śro Gru 23, 2015 12:23 pm

Była zielona, czy nie była?


Rajmund - Śro Gru 23, 2015 11:48 pm

Jasne, że była. ;)
Wiktor - Wto Sty 05, 2016 11:02 pm

WN: Since you have tasted whiskies for over 50 years, what has changed in the flavours of the whisky and what do you think of the recent bottles and prices?
VZ: I think that whiskies of fifty years ago were better. They have a dusty feeling when you taste it. But now you can't find that sensation in the new ones. Different flavours maybe depend of raw materials that now are more polluted. Moreover bottles now are too expensive for the quality of the current whisky you buy.


Źródło: http://www.whisky-news.co..._interview.html

Rajmund - Śro Mar 23, 2016 1:57 pm

Świeża dostawa starych przemyśleń:

http://www.bestofwhisky.pl/news.php?id=155

Wiktor - Śro Mar 23, 2016 4:13 pm

A któż to tak Lafrojowi wazelinował?
Islayman - Śro Mar 23, 2016 4:14 pm

Świetny tekst. Brawo.
Rajmund - Śro Mar 23, 2016 6:18 pm

Wiktor napisał/a:
A któż to tak Lafrojowi wazelinował?

Przyjąłem za zasadę, że nie będę nikogo po nazwisku/nicku wyciągał. Powiem tylko, że ten sam artysta ostatnio coś pisał o Bowmore, "który leżakował w beczce z beczki po porto."

Islayman napisał/a:
Świetny tekst. Brawo.

Dziękuję :)

Wiktor - Śro Mar 23, 2016 8:28 pm

Rajmund napisał/a:
ten sam artysta ostatnio coś pisał o Bowmore


Bo to język dla Wtajemniczonych... Tym razem oczywiście w sekretny proces transportu beczek w kawałkach, znany wyłącznie nielicznym Wybrańcom ;-)

Jest właśnie jeszcze taka szczególna podgrupa piszących (a ostatnio, co najbardziej zatrważające, publikujących), u której z każdego zakamarka twórczości wyłazi skażenie celem, jakim bynajmniej nie jest poznawanie whisky i tworzenie własnej syntezy, nie jest pasja i będąca jej pochodną prawdziwa znajomość tematyki, tylko robienie ordynarnej reklamy sobie i swojej około-whiskowej działalności - połączone ze szczególnie odpychającym rodzajem fałszywej skromności pt. „zobaczcie jacy jesteśmy wybitni i obeznani, robiąc te wszystkie cudowne rzeczy DLA WAS”, oraz z kilkoma jeszcze podobnie podłymi i manipulatorskimi schematami postępowania. Przepraszam, że posłużę się pewnym obrazowym, acz zapożyczonym porównaniem, które nie dalej jak wczoraj zauważyłem w komentarzach na Facebooku: „publikowanie czegoś po to, aby z ch... w ręku czekać na lajki” :D Taka oto słaba motywacja bije po oczach z całkiem słusznej części ichnijnej, blogerskiej produkcji.

Jeden zaś z wyżej wspomnianych schematów działania poniekąd Rajmundzie sam opisałeś - w akapicie poświęconym Highland Park i poziomowi świadomości. Ten, związany z programowym zachwalaniem właściwie wszystkiego i unikaniem „branżowej” krytyki, mogącej zagrozić najbardziej partykularnym, przyziemnie finansowym potrzebom i planom. Sądzę, że w jednym nie masz pełnej racji. Istnieją ludzie, którzy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że powtarzane przez nich publicznie slogany, peany i umizgi są nader dęte i tak naprawdę rozmijają się z faktami. Niekoniecznie nawet doszli do tego wniosku sami - częściej dzięki wysiłkom i wiedzy innych, których słowa i konkluzje chętnie stawiają potem za własne (oczywiście „w prywatnych rozmowach”, albo gdy się to kalkuluje). Jednak wobec określonych kręgów odbiorców i tak, świadomie, z pełną premedytacją, wolą powtarzać dyrdymały i kreować, bądź podtrzymywać, taką zafałszowaną rzeczywistość. Nie młodymi pelikanami, a starymi lisami-chytrusami trzeba ich raczej nazwać, powtarzającymi kłamstewka właśnie w imię zyskiwania poklasku i uznania w oczach tych, co to chcą poczuć się lepiej, mądrzej i elitarniej od sięgniecia po wspomnianego Quarter Caska choćby, czy innego 12-letniego Bowmora... Bo przecież to jest opium dla mas. I to jest główny target, mało obeznany (na szczęście dla "znawców"...), na prostackie przypochlebstwo łasy („przypadkowi ludzie nie degustują”) i to na lajkach takich osób wykuwają się fortuny. Albo przynajmniej bazuje sprzedaż biletów na pseudo „masterclassy” czy inne, niezmiennie odpłatne, jeszcze bardziej ekskluzywne spotkania z niby-kultowymi whisky, wybieranymi przez takich niby-ekspertów.

Rajmund - Śro Mar 23, 2016 9:55 pm

Nie mam pojęcia. Ciągle jakoś naiwnie wolę wierzyć, że koleś jest po prostu głupi i powtarza głupoty, które niejako przy okazji - zwyczajnie mu/im się opłacają. I się lansuje, oceniając publikę swoją miarą - są jeszcze głupsi ode mnie, więc niech płacą za głupotę. A różne obserwacje - jak najbardziej naoczne - utwierdzają mnie w tym przekonaniu. Być może wyrachowanym jest "ujawnianie", "tak między nami" różnych "prawdziwych prawd", takich "dla wtajemniczonych", które gdzieś tam przeczytał, gdzieś zasłyszał, od kogoś zwalił, ale sam tak do końca nie rozumie. Nie wiem, nie siedzę w głowie jednego z drugim.

Tak czy owak, gdy powstawał opublikowany dzisiaj tekst, nazbierało się więcej materiału, więcej tematów, o których trzeba by napisać. Ale jak już byłem na szóstej stronie tekstu, to stwierdziłem, że basta. Kto to wytrzyma w takiej ilości! Wrócę do problemu kretyństwa i cwaniactwa związanych z whisky, oj wrócę. Lada moment. :)

Pawloff - Czw Mar 24, 2016 10:27 am

Spodobało mi się tłumaczenie, dlaczego nie koniecznie z lodem, colą i innymi zabijaczami smaku.

ale z drugiej strony, dziecku odmówisz...

Vintidżowego Les Paula?

http://www.ebay.com/itm/1...item4d2c393911:



ale prawdziwy "koneser" zwróci uwagę, że porysowana, poobijana, i trzeba przestrzec innych użytkowników Internetu, że obecne pachnące świeżym drewnem wypusty są o wiele lepsze... :lol:

Pocieszny_PCS - Czw Mar 24, 2016 6:31 pm

Bardzo fajny tekst.
Faktycznie, zdarza mi sie pisać i mówić "ten Ardbeg", "ten Glendronach". Mea culpa.
Nie chce się sprzeczać z nauczyciem, ale język polski jest dość elastyczny w odmianie wyrazów obcych przez osoby i przypadki. Chociażby jeszcze do niedawna nietaktem było mówienie "w radiu", a poeta śpiewał o nowej parze jeans. Nawet wyrazy o tej samej podstawie słowotwórczej odmieniają się inaczej. Z jednej strony w Hanowerze, a z drugiej w Vancouver. To samo jest z whisky. Z jednej strony mamy TĘ Whisky i TO Brandy. Powinny niby mieć ten sam rodzaj a nie mają. Ja cały czas się gryzę w język jak mówię TA sherry zamiast TO sherry, a już przerabiam temat od trzech tygodni. Zresztą z whisky jest trochę kłopotu. Po niemiecku to jest Der Whisky, po hiszpańsku El Whisky, a u nas Ta Whisky (choć nie wiem czy na tę formę nie wpłynął trochę niejaki Ryszard śpiewający o żonie, bo w starych publikacjach spotykałem się z pisaniem o whisky w rodzaju nijakim)

Islayman - Czw Mar 24, 2016 7:13 pm

No właśnie, to jak to jest ? bo np. jest taki trunek jak Gin- ten gin, i załużmy , że marka ginu to " Kasia" , to mamy mówić lubię tego Kasia ? Wydaje mi się tak na wyczucie , że mówienie lubię Obana , Ardbega jest OK, bo mówiąc to mamy na myśli nazwę destylarni a nie whisky jako takiej. Ale zapytam siostry polonistki co ona na to ? ;)
Trzymajtusię i - Czw Mar 24, 2016 7:47 pm

https://www.youtube.com/watch?v=8D28dqca4xg


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group