bestofwhisky.pl Strona Główna bestofwhisky.pl
Forum koneserów i pasjonatów | Istniejemy od 2005 roku

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Dawn of Justice
Autor Wiadomość
Wiktor 
Singlemalt Whisky Martyr
koordynator BOW



Ulubiona whisky: sobotnia
Dołączył: 27 Cze 2005
Posty: 4312
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon Lis 14, 2016 5:48 pm   Dawn of Justice

Przyznam, że ten wpis dał mi do myślenia. Bo nie była to jedyna oznaka tego, jak mocno "namieszało" Adelphi swoim pojawieniem się - i swoimi butelkami - na WLW16. Lawina i intensywność pochwał okazała się zdumiewająca (choć do pewnego stopnia, spodziewana).

Jak to właściwie jest, gdy niezależny dystrybutor, współcześnie całkiem przeciętny, nie wyróżniający się niczym szczególnym w zakresie selekcji whisky, a dodatkowo niemal zupełnie w Polsce nieznany (choć obecny na naszym rynku od kilku ładnych lat) przyjeżdża z 10 butelkami na największy festiwal w Polsce i momentalnie "rozbija bank" ich poziomem, wyrażającym się w powszechnym zainteresowaniu, entuzjazmie i ogólnej ekscytacji wszystkich dookoła?
Czy chodzi o fakt, że były to w większości whisky, za które nie trzeba było dodatkowo płacić? Pewnie w jakimś stopniu chodzi, ale czy tylko? Czy może raczej o efekt domina: jeden "autorytet" pochwalił, więc i mnie wypada?
Czy może - wbrew wrażeniu które odniosłem ja, oraz kilku moich znajomych - były to faktycznie jakieś ultra-wypasy, na czele z ciemno-sherrowym Inchgowerem? (wg mnie totalnie niezbalanowanym, zbyt wytrawnym, węglowym, ściągającym, dechowym... po prostu, najzwyczajniej, mocno przeciętnym jak na Inchgowera z tego rocznika).
A może wszyscy ci aktualni piewcy Adelphi po raz pierwszy (!-?) w ogóle mieli okazję zapoznać się z porządną, single-caskową whisky w CS? (bo absolutnie nie można powiedzieć, że były to whisky złe) Patrząc na to, co się w PL do tej pory na festiwalach w 99% oferowało, to poza wąską ofertą BWM i częściowo SMWS właściwie nie było prostej metody na "wejście" w ten segment whisky. Segment, gdzie po prostu zaczyna robić się ciekawie. Segment "ponad-podstawkowy" i ponad oficjalne core-range destylarni (kastrowane i mierne).
Czyżby więc cudem nastąpił jakiś przełom w świadomości? Nastąpiła masowa ucieczka z matriksa? I czy, w efekcie, oddzielone wreszcie zostanie ziarno od plew?

Co myślicie?...
_________________
Pozdrawiam,
Wiktor
-----------------------------------------
"Alkohol to biznes relacji"

"Piłem whisky, którym Wy młodzi nie dalibyście wiary. Atakujące płomieniem prosto ku gardzieli. Piłem mieniące się Ardbegi po ciemnej sherry, nalewane prosto z beczek u bram sklepów Sukhindera. Wszystkie te dramy znikną w czasie, jak roczniki na etykietach... Czas umierać"
 
 
 
Rajmund 
Administrator



Ulubiona whisky: już sam nie wiem...
Dołączył: 27 Cze 2005
Posty: 1400
Skąd: Świdnica
Wysłany: Pon Lis 14, 2016 6:51 pm   

Ja bardzo dawno nie piłem niczego z Adelphi, nie mam pojęcia jak smakowała ta oferta, z którą przyjechali na WLW. Więc się wypowiem ;-)

Pamiętam Adelphi z czasów, kiedy tam praktycznie nie było wpadki, a whisky wybitne zdarzały im się tak często, jak często lecą reklamy na Polsacie. Od tamtego czasu firma się zmieniła - ktoś tam miał problemy, ktoś musiał odejść, została marka, a pod nią zupełnie inni ludzie. Nie wiem czy lepsi, czy gorsi, ale na pewno nie ci, którzy budowali tę markę.

Wracając do Twoich pytań. Wydaje mi się, że zagrała kombinacja kilku czynników, które wymieniasz. Plus doskonały timing tego wejścia Adelphi. Jak byłem w Jastrzębiej Górze w sierpniu, miałem wrażenie, że jest to festiwal skrojony na miarę potrzeb. Jest dokładnie taki, jaki jest potrzebny uczestnikom w całej ich masie. A więc sporo podstawek, edycje oficjalne przede wszystkim, ściema i w gruncie rzeczy dęte masterklasy. Jeśli teraz zaskoczyła Adelphi, to znak, że publika dojrzała do tego, by szukać poza OB-ową strefą komfortu. I bardzo dobrze, i tylko przyklasnąć i pójść za ciosem.

Z całą pewnością nie bez znaczenia był "autorytetowy" szum, promocja wzmacniana przez gospodarza, który ma bardzo wymierny interes w tym, by ludzie rozsmakowali się w edycjach whisky z Adelphi. A potem efekt blogerowego domina.

To mówisz, że ta Adelphi była tam za darmo?... Ciekaw jestem jak ten szum przełoży się teraz na realne zainteresowanie. Takie wymierne w złotówkach. Nie żebym komuś w księgi rachunkowe chciał zaglądać. Ale może akurat takiego wzmocnienia akurat teraz trzeba było? A może większość tych nowo upieczonych wielbicieli Adelphi przez rok ograniczy się do pustych westchnień, odczeka ze swoimi awansami w stosunku do tych buteleczek do WLW 17, i dopiero wtedy szukać będzie kolejnych darmowych dramów? ;-)

Tak czy owak, ciekawe zjawisko :)
_________________
Pozdrawiam,
Rajmund
 
 
 
Pawloff 
Singlemalt Whisky Inquisitor



Ulubiona whisky: Glendronach
Dołączył: 15 Maj 2011
Posty: 928
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon Lis 14, 2016 6:53 pm   

Wiktor napisał/a:

Czyżby więc cudem nastąpił jakiś przełom w świadomości? Nastąpiła masowa ucieczka z matriksa? I czy, w efekcie, oddzielone wreszcie zostanie ziarno od plew?

Co myślicie?...


Nie.
_________________
"THE CLAN'S ARE MARCHING 'GAINST THE LAW
BAGPIPERS PLAY THE TUNES OF WAR
DEATH OR GLORY I WILL FIND
REBELLION ON MY MIND"
 
 
 
Wiktor 
Singlemalt Whisky Martyr
koordynator BOW



Ulubiona whisky: sobotnia
Dołączył: 27 Cze 2005
Posty: 4312
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon Lis 14, 2016 7:44 pm   

Rajmund napisał/a:
jak ten szum przełoży się teraz na realne zainteresowanie

Znaczy: na kupowanie butelek Adelphi? Ale mi nie o taką "komercyjną" rewolucję chodziło - i nie o takiej pisałem ;) Bo takiej się ani trochę nie spodziewam, "ani teraz, ani nigdy", w kraju, w którym standardem są samplingi po 20ml. Ba, dziś już nawet po 10ml... Kupowanie butelek whisky? A po co? Nie warto, skoro można zostać znawcą, blogerem czy kim tam dusza zapragnie, za ułamek ceny ;)
Bardziej chodzi mi o to, czy była ta oferta Adelphi w jakimkolwiek praktycznym wymiarze "eye-opener'em" - choćby w aspekcie bardziej rzetelnego opisywania i oceniania whisky wszelkiej maści, w podejściu (uczciwszym) do nazywania destylarnianego chłamu - chłamem, whisky dobrej - dobrą, wybitnej - genialną, albo do wyłaniania zwycięzców w konkursach, choćby i festiwalowych (przypominam raz jeszcze ostatnią "żenadę" z JG) na podstawie faktycznej jakości. I tak dalej.
A polski dystrybutor Adelphi, w przytoczonym przeze mnie wpisie, także jakby nie pokładał żadnej nadziei w sile nabywczej zachwyconych Inchgowerem, potencjalnych klientów ;) Zresztą... wystarczy sprawdzić, ile rekordów pokazuje jego sklep internetowy na wpisanie w pole wyszukiwania hasła "Adelphi" ;)

[ Dodano: Pon Lis 14, 2016 7:56 pm ]
Rajmund napisał/a:
Jeśli teraz zaskoczyła Adelphi, to znak, że publika dojrzała do tego, by szukać poza OB-ową strefą komfortu.

Może choć ta część publiki, która nie tylko pije whisky, ale i o niej pisze. Będziemy się uważnie przyglądali rozwojowi sytuacji w "blogosferze" ;) Spodziewam się postępującego podziału środowiska na tych, którzy "piszą, co myślą" (a ich myślenie ewoluuje) i tych, którzy nadal będą pisać wyłącznie to, co ma im przynosić określone benefity. Na razie taki podział dopiero zaczyna się zaznaczać. Ale może warto by dokonać pierwszego przeglądu tych wszystkich młodych, pisarskich inicjatyw? ;)
_________________
Pozdrawiam,
Wiktor
-----------------------------------------
"Alkohol to biznes relacji"

"Piłem whisky, którym Wy młodzi nie dalibyście wiary. Atakujące płomieniem prosto ku gardzieli. Piłem mieniące się Ardbegi po ciemnej sherry, nalewane prosto z beczek u bram sklepów Sukhindera. Wszystkie te dramy znikną w czasie, jak roczniki na etykietach... Czas umierać"
 
 
 
Rajmund 
Administrator



Ulubiona whisky: już sam nie wiem...
Dołączył: 27 Cze 2005
Posty: 1400
Skąd: Świdnica
Wysłany: Pon Lis 14, 2016 8:18 pm   

Wiktor napisał/a:
Rajmund napisał/a:
Jeśli teraz zaskoczyła Adelphi, to znak, że publika dojrzała do tego, by szukać poza OB-ową strefą komfortu.

Może choć ta część publiki, która nie tylko pije whisky, ale i o niej pisze. Będziemy się uważnie przyglądali rozwojowi sytuacji w "blogosferze" ;) Spodziewam się postępującego podziału środowiska na tych, którzy "piszą, co myślą" (a ich myślenie ewoluuje) i tych, którzy nadal będą pisać wyłącznie to, co ma im przynosić określone benefity. Na razie taki podział dopiero zaczyna się zaznaczać. Ale może warto by dokonać pierwszego przeglądu tych wszystkich młodych, pisarskich inicjatyw? ;)

Nie wolno nie doceniać potęgi Ambasadorów, od których zawsze można dostać drama, sampla, pogrzać się w promieniach słońca świecącego wprost z destylarni. ;-)
_________________
Pozdrawiam,
Rajmund
 
 
 
Rajmund 
Administrator



Ulubiona whisky: już sam nie wiem...
Dołączył: 27 Cze 2005
Posty: 1400
Skąd: Świdnica
Wysłany: Wto Lis 15, 2016 9:49 am   

A tak przy okazji, naszła mnie taka refleksja, wywołana tym wątkiem rozważań, a zapoczątkowana przez wywody pewnego Autorytetu o tym, jak on sobie załatwia przychylność malkontentów. Otóż wychodzi na to, że galopada cen ma pewien bardzo korzystny dla producentów efekt uboczny. Mianowicie uzależnia od nich wszystkich piszących o whisky. Nikogo, kto pisze, nie stać na kupowanie tych whisky, o których chcieliby pisać. A ci, których na to stać, nie zawracają sobie głowy pisaniem. Mamy więc sytuację taką, że niemal wszelka działalność pisarska na temat whisky jest w mniejszym lub większym stopniu w kieszeniach producentów, którzy łaskawie rzucają - to tu, to tam, to temu, to tamtemu - jakieś próbki, miniaturki, polewają bardziej tłuste dramy na festiwalach. I aż głupio potem pisać o nich źle, tacy z nich fajni goście. A my (BOW, znaczy) możemy sobie skisnąć w naszym zaklętym kręgu krytykanctwa. I tak nie przebijemy się do publicznej świadomości.

Czas zająć się sprzedażą marchewki.
_________________
Pozdrawiam,
Rajmund
 
 
 
maudite 
Singlemalt Whisky Combatant


Ulubiona whisky: szukam...
Dołączył: 19 Gru 2012
Posty: 253
Skąd: Piaseczno
Wysłany: Wto Lis 15, 2016 10:58 am   

Wybaczcie, że ja tak trochę w bok od głównego wątku - ale czy wymienione przez "pewien Autorytet" cechy destylatu Inchgower - czyli krótka fermentacja, krótka destylacja, szerokie "serce" - to raczej nie zalety, a w zasadzie wady? Tak w nawiązaniu do ostatnich rozważań, które były na BOW prowadzone.
 
 
PawelWojcik 
Singlemalt Whisky Crusader


Ulubiona whisky: PE & coke
Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 571
Skąd: Bishkek, Kyrgyzstan
Wysłany: Wto Lis 15, 2016 11:16 am   

maudite napisał/a:
Wybaczcie, że ja tak trochę w bok od głównego wątku - ale czy wymienione przez "pewien Autorytet" cechy destylatu Inchgower - czyli krótka fermentacja, krótka destylacja, szerokie "serce" - to raczej nie zalety, a w zasadzie wady? Tak w nawiązaniu do ostatnich rozważań, które były na BOW prowadzone.

ten autorytet pomieszal pojecia, bo krotka fermentacja da malo aromatyczna whisky, a krotka destylacja i szerokie serce akurat whisky bardzo aromatyczna. oczywiscie teoretycznie mozna wyobrazic sobie taki destylat. bedzie on silnie slodowy, zbozowy, drozdzowy, wrecz bimbrowy, ale bez akcentow kwiatowych i owocowych.
ta aromatycznosc/bimbrowatosc szerokiego serca (duza ilosc przedgonow i pogonow w destylacie) jest spora wada dla whisky mlodych, natomiast ogromna zaleta przy dlugiej maturacji, bo te bimbrowe smrodki pieknie estryfikuja do tych aromatow, ktore lubimy.
_________________
serdecznie pozdrawiam spod dywanu,
ja.
Ostatnio zmieniony przez PawelWojcik Wto Lis 15, 2016 11:24 am, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
maudite 
Singlemalt Whisky Combatant


Ulubiona whisky: szukam...
Dołączył: 19 Gru 2012
Posty: 253
Skąd: Piaseczno
Wysłany: Wto Lis 15, 2016 11:18 am   

Dzięki za wyjaśnienie w krótkich, żołnierskich słowach :)
Chyba muszę założyć jakiś kapownik i powoli zbierać te ciekawostki, będzie czym błysnąć przy rodzinnych, bożonarodzeniowych degustacjach whisky z dyskontów ;)
 
 
Wiktor 
Singlemalt Whisky Martyr
koordynator BOW



Ulubiona whisky: sobotnia
Dołączył: 27 Cze 2005
Posty: 4312
Skąd: Szczecin
Wysłany: Wto Lis 15, 2016 12:02 pm   

Rajmund napisał/a:
I aż głupio potem pisać o nich źle, tacy z nich fajni goście.

To prawda. Ale można wychwalać i bezkrytycznie kadzić, a można powstrzymywać się jednak od tak zaawansowanych i ostentacyjnych przejawów klientyzmu ;) Odniosłem wrażenie, że właśnie fakt skupienia się większości tzw. opinii na Adelphi, a nie np. różnych popierdułkach OB, Glenfiddichach, Ardbegach i tak dalej, świadczyć może o tym, że tym razem ważniejsze od nadskakiwania okazało się pisanie o rzeczywistych wrażeniach. I tylko odpowiedzi na pytanie "dlaczego" ciągle brakuje :)

[ Dodano: Wto Lis 15, 2016 12:06 pm ]
Rajmund napisał/a:
A my (BOW, znaczy) możemy sobie skisnąć w naszym zaklętym kręgu krytykanctwa.

To może utworzymy, dla równowagi, wątek "A bow from BOW"? ;)
_________________
Pozdrawiam,
Wiktor
-----------------------------------------
"Alkohol to biznes relacji"

"Piłem whisky, którym Wy młodzi nie dalibyście wiary. Atakujące płomieniem prosto ku gardzieli. Piłem mieniące się Ardbegi po ciemnej sherry, nalewane prosto z beczek u bram sklepów Sukhindera. Wszystkie te dramy znikną w czasie, jak roczniki na etykietach... Czas umierać"
 
 
 
Neptune
Singlemalt Whisky Apprentice


Ulubiona whisky: ciągle szukam ;)
Dołączył: 02 Mar 2013
Posty: 23
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Lis 15, 2016 1:20 pm   Re: Dawn of Justice

Jako że spędziłem przy tym stoisku lwią część festiwalu, a część znajomych właściwie siłą zaciągnąłem do Adelphi, muszę się tu wypowiedzieć. :smile:

Wiktor napisał/a:

Jak to właściwie jest, gdy niezależny dystrybutor, współcześnie całkiem przeciętny, nie wyróżniający się niczym szczególnym w zakresie selekcji whisky, a dodatkowo niemal zupełnie w Polsce nieznany (choć obecny na naszym rynku od kilku ładnych lat) przyjeżdża z 10 butelkami na największy festiwal w Polsce i momentalnie "rozbija bank" ich poziomem, wyrażającym się w powszechnym zainteresowaniu, entuzjazmie i ogólnej ekscytacji wszystkich dookoła?


Z drugiej strony, jaką mieli konkurencję? Nie licząc BWM i SW, gdzie było z góry wiadomo, że pojawią się whisky ciekawe, Adelphi pozamiatało. No bo gdzie było lepiej? U Compass Box były fajne whisky, ale jedynie w swojej nudnej kategorii blendów. Douglas Laing miał jeszcze mniej ciekawe blendy i kilka bardzo młodych, bardzo rozcieńczonych i bardzo słabych single casków. U G&M głównie wykastrowane 10-12yo na poziomie podstawki, a whisky stare i ciekawe polewane były spod stołu jedynie wybranym osobom. Stilnovisti z ich cenami i wmawianiem jeleniom, że okazja, że limitowane, że niedostępne pominę milczeniem. Diageo z Glenkinchie 12, Obanem 14 i JW Black Label na kupony również. U Glenfiddicha, 15yo na kupony. U Ardbega Uigeadail takoż. Serio? Tak więc Adelphi wśród tego wszystkiego jawiło się naprawdę jako światełko w tunelu i coś z zupełnie innym podejściem i na zupełnie innym poziomie.

Wiktor napisał/a:

Czy chodzi o fakt, że były to w większości whisky, za które nie trzeba było dodatkowo płacić? Pewnie w jakimś stopniu chodzi, ale czy tylko? Czy może raczej o efekt domina: jeden "autorytet" pochwalił, więc i mnie wypada?
Czy może - wbrew wrażeniu które odniosłem ja, oraz kilku moich znajomych - były to faktycznie jakieś ultra-wypasy, na czele z ciemno-sherrowym Inchgowerem? (wg mnie totalnie niezbalanowanym, zbyt wytrawnym, węglowym, ściągającym, dechowym... po prostu, najzwyczajniej, mocno przeciętnym jak na Inchgowera z tego rocznika).


Nie jestem żadnym znawcą, ale moim zdaniem te whisky naprawdę nie były złe. Blend owszem, był paskudny, ale już ten ich blended malt dało się wypić z przyjemnością. Bunna 21 letnia, mimo że rozcieńczana, moim zdaniem naprawdę niezła. Glen Elgin i Glen Garioch, choć nie wybitne i nie pozbawione wad, dawały radę, a Clynelish z 95 roku nie mógł być zły (choć bywały lepsze). To że nie trzeba było płacić za te dramy było dodatkowym udogodnieniem, szczególnie dla osób w miarę początkujących. Jakby nie było, na innych stoiskach, za spróbowanie takich pięciu ciekawszych whisky, policzyliby sobie przynajmniej ze 100zł, więc mało który by się skusił. I z dużą dozą prawdopodobieństwa byłyby to whisky gorsze. Na pewno kilku osobom, do tej pory komfortowo pozostającym w strefie podstawek w cenie biletu, otworzyły się oczy, lub przynajmniej zapaliła się lampka ostrzegawcza. Wisienką na torcie było zdziwienie pani za ladą, dlaczego na innych stoiskach każą sobie płacić za totalny chłam i absolutne podstawki, albowiem była przekonana, że cywilizowanym standardem jest prezentacja przynajmniej kilku rzeczy w cenie biletu. Wartym odnotowania jest też fakt, że wszystkie płatne dramy u Adelphi to były whisky zabutelkowane mniej więcej dekadę temu. Wszyscy rzucili się na Inchgowera, przez co mało kto spróbował trzech pozostałych, niesłusznie moim zdaniem. Linkwood, mimo że jedynie 17 letni bił całą obecną selekcję (tę w cenie biletu). Glenlivet 1978 bardzo grzeczny, poprawny, ułożony, niczym nie zaskakujący, taki na piątkę. Zignorowany przez prawie wszystkich Breath of the Highlands okazał się najlepszą whisky, na równi z Inchgowerem. Głęboki, tłusty, naprawdę fajny. Inchgowera wszyscy pili, więc wiadomo jaki jest. :wink: Także mimo, że nie było w tych whisky wybitności, to na tle większości obecnej selekcji w podobnym wieku uważam, że naprawdę źle nie było.

Wiktor napisał/a:

Czyżby więc cudem nastąpił jakiś przełom w świadomości? Nastąpiła masowa ucieczka z matriksa? I czy, w efekcie, oddzielone wreszcie zostanie ziarno od plew?


Nie nastąpił. Przez połowę piątku stoisko Adelphi świeciło pustkami, mimo wszechobecnego ścisku. Ludzie rzucali się na znane im Glenfiddichy, Ardbegi i inne, a jedynie kilkunastu bardziej ogarniętych gości podeszło do nudnego i niczym nie wyróżniającego się stoiska z małą ilością butelek zupełnie nieznanej marki :wink: Później się pewnie rozeszło pocztą pantoflową że leją tam coś ciekawego i zainteresowanie było już większe.

Wiktor napisał/a:
Odniosłem wrażenie, że właśnie fakt skupienia się większości tzw. opinii na Adelphi, a nie np. różnych popierdułkach OB, Glenfiddichach, Ardbegach i tak dalej, świadczyć może o tym, że tym razem ważniejsze od nadskakiwania okazało się pisanie o rzeczywistych wrażeniach. I tylko odpowiedzi na pytanie "dlaczego" ciągle brakuje :)


Wydaje mi się, że odniosłeś dobre wrażenie. A dlaczego? Cóż, nie oszukujmy się, większość ludzi zachwycających się Adelphi (a więc i większość blogerów), zajmuje się maltami od jakichś 2, 3, 4 lat. Z ich perspektywy (a właściwie to z naszej, bo sam się do tej kategorii zaliczam) było to naprawdę coś fajnego i wybijającego się ponad resztę. Tym bardziej, że właściwie było to zupełnie niespodziewane. Kwestia doświadczenia. Nikt z nas nie pamięta, jakie fantastyczne whisky butelkowano 15 lat temu. Nikt z nas nie pił Provenance'a w Ardbegu. Mało który załapał się na jakąś Brorę, czy PE we w miarę ludzkiej cenie. Także cierpliwości, powoli się świadomość rozwija w dobrym kierunku. Bardzo powoli. :wink:
 
 
Wiktor 
Singlemalt Whisky Martyr
koordynator BOW



Ulubiona whisky: sobotnia
Dołączył: 27 Cze 2005
Posty: 4312
Skąd: Szczecin
Wysłany: Wto Lis 15, 2016 3:18 pm   

Interesujący głos w dyskusji, na dodatek o niektórych whisky z WLW sam bym lepiej nie napisał ;)
Myślę, że te wspomniane 2-4 lata stażu, to jednak nie tak wcale mało dla osób rzeczywiście zaangażowanych w temat. Śmiało można przez ten czas spróbować kilkuset whisky spoza nurtu (i poziomu) podstawowego, a wśród nich kilkudziesięciu rzeczy, minimum, faktycznie dobrych. Nie trzeba też chyba być zgryźliwym staruchem "z nosem w portellenach", żeby dostrzegać dzielące je różnice ;)
Trochę mitologizujemy, jak sądzę, kwestię dawnych czasów, tej innej epoki w whisky - dziś także mamy pod ręką dostatecznie dużo materiału porównawczego. Choć zgodzę się, że tego słabego jest znacznie więcej, niż kiedyś ;)
Fajnie, gdyby zainteresowanie ofertą Adelphi (jak piszesz, także niejako "ręcznie" sprowokowane) okazało się zarazem szczere i trwałe w skutkach. W tym rozwijaniu świadomości. Ale tu po raz kolejny powraca kwestia intencji i celów samych zainteresowanych...
_________________
Pozdrawiam,
Wiktor
-----------------------------------------
"Alkohol to biznes relacji"

"Piłem whisky, którym Wy młodzi nie dalibyście wiary. Atakujące płomieniem prosto ku gardzieli. Piłem mieniące się Ardbegi po ciemnej sherry, nalewane prosto z beczek u bram sklepów Sukhindera. Wszystkie te dramy znikną w czasie, jak roczniki na etykietach... Czas umierać"
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group phpBB3
naprawa laptopów